Awantura w porządku obrad walnego

opublikowano: 03-04-2016, 22:00

„Kompromaty”, oskarżenia o nielegalne kopiowanie baz danych, działalność konkurencyjną i paranoję. To codzienność w Kredyt Inkaso

Na początku roku okazało się, że negocjacje w sprawie połączenia między dwoma konkurującymi windykatorami: Kredyt Inkaso (KI) i Bestem (ma 33 proc. akcji KI) zakończyły się fiaskiem. Od tego czasu między obu spółkami trwa ostra wojna na publicznie wysuwane oskarżenia: o nieprawidłowości podatkowe, bezprawne działania, szantaż itp. Dlatego jutrzejsze walne zgromadzenie akcjonariuszy KI może być jednym z najciekawszych i najbardziej burzliwych w historii GPW. Tym bardziej, że mogą się na nim pojawić informacje także o tym, co dzieje się za kulisami tego sporu. A dzieje się wiele.

Kto co kopiował?

Dotarliśmy m.in. do pozwu, jaki w sądzie pracy złożyła administrator bezpieczeństwa informacji w KI, zwolniona dyscyplinarnie w połowie marca. Pisze w nim, że dziesięć dni przed zwolnieniem zgłosiła Pawłowi Szewczykowi, prezesowi KI „kopiowanie olbrzymich pakietów danych, dotyczących dłużników i wierzycieli, na prywatne nośniki” przez dwóch dyrektorów, bliskich współpracowników prezesa. Jej zdaniem, działania te naruszały „ustaloną dyscyplinę wewnętrzną KI i ustawę o ochronie danych osobowych, a mogą być nawet rozpatrywane w kategoriach przestępstwa”. Była pracownik KI pisze też, że doszły do niej informacje, iż ktoś „sugerował skasowanie istotnych informacji z systemów IT”. Od prezesa nie otrzymała żadnej odpowiedzi na swój sygnał o nieprawidłowościach. Otrzymała za to wypowiedzenie z pracy. Co na to Paweł Szewczyk? Twierdzi, że kilka tygodni temu dział kontrolingu wewnętrznego wykrył, że kilkoro pracowników działu IT intensywnie komunikuje się z Arturem Górnikiem, założycielem i byłym wieloletnim prezesem KI.

— Wedle tej analizy zachodzi podejrzenie, że przekazywano informacje o naszych procesach biznesowych i funkcjonalności rozwiązań IT do windykacji oraz że mogło dochodzić do kopiowania baz danych. Jednocześnie otrzymaliśmy sygnał, że te same osoby rozpowszechniały nieprawdziwe informacje, jakoby zarząd KI działał na szkodę spółki i robił prywatne interesy na styku biznesów KI. To wszystko naraziło spółkę na stratę i wymagało stanowczej reakcji. Te osoby musiały rozstać się z firmą — mówi Paweł Szewczyk.

Dodaje, że w interesie spółki, by jak najszybciej zminimalizować ryzyko wycieku poufnych danych, zlecił kompleksowy zewnętrzny audyt IT, który wyjaśni, kto i co kopiował oraz czy miał do tego prawo.

Szczury ze spadochronem

O jakich „kompromatach” mówi prezes KI? Chodzi o dokument, będący w posiadaniu „Pulsu Biznesu”, zatytułowany „Szczury” z wiele mówiącym podtytułem: „Powody porażek KI w ostatnich miesiącach? Prezesi i menadżerowie gotowi do ucieczki.” Materiał ten kolportowany był wewnątrz KI i wśród funduszy — akcjonariuszy spółki, które mają decydujący głos w sprawie przyszłości zarządu KI. Anonimowy autor sugeruje, że Paweł Szewczyk i wiceprezes Jan Lisicki od miesięcy szykują sobie spadochron na wypadek ewentualnego odejścia z KI. I że za pośrednictwem firm zarejestrowanychw Czechach, wspólnie z kilkoma wysokimi menedżerami KI, przejęli kontrolę nad trzema małymi spółkami, działającymi w branży finansowej i około windykacyjnej: Kredyt Express, Specter i Kancelaria Debitum Windykacje Wierzytelności. Przy czym z częścią tych firm grupa KI współpracuje. Tym samym władze KI mają rzekomo prowadzić działalność konkurencyjną i działać na szkodę spółki.

— Celem wszystkich naszych działań jest przysporzenie wartości dodanej dla grupy KI — ucina tę sprawę Paweł Szewczyk.

Tak on, jak Jan Lisicki przesłali „PB” oświadczenia, w których zapewniają że z tytułu pośredniej kontroli nad tymi firmami „nie pobierali żadnych wynagrodzeń, dywidend czy jakichkolwiek innych świadczeń pieniężnych”. Przedstawicielom funduszy kontrowersyjne ruchy kapitałowe szefowie KI mieli tłumaczyć chęcią wzbogacenia baz danych giełdowej spółki i zdobycia dotacji na rozwój oprogramowania do windykacji na potrzeby KI (jest tajemnicą poliszynela, że firma ma duże potrzeby inwestycyjne IT, wyceniane na 5-7 mln zł). Z informacji „Pulsu Biznesu” wynika, że fundusze wstępnie zaakceptowały te tłumaczenia.

— Osobom, odpowiedzialnym za insynuacje, zamierzamy wytoczyć powództwa o naruszenie dóbr osobistych i żądać zapłaty kar umownych z tytułu wiążących ich umów o zakazie konkurencji. Po uzyskaniu pełnych dowodów dotyczących działań Artura Górnika i związanych z nim pracowników KI, rozważymy też powództwa o działanie na szkodę spółki i naruszenie przepisów o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji — zapowiada Paweł Szewczyk.

Zaproszenie do sądu

Co na to Artur Górnik? Twierdzi, że jego następca zwolnił jednych z najbardziej lojalnych pracowników spółki.

— Jako założyciel i wieloletni prezes KI mam kontakt z wieloma pracownikami spółki, ale są to relacje towarzyskie. Twierdzeń prezesa Szewczyka nie mogę określić inaczej niż bzdury czy też objawy wynikłej ze stresu chorobliwej paranoi. Widać potrzebę zdjęcia tego ciężaru i długiego odpoczynku. Ani ja, ani nikt w moim imieniu nie kopiował żadnych baz danych, nie wynosił żadnych informacji ze spółki, nie miałem też nic wspólnego z rozsyłaniem materiałów mających dyskredytować zarząd KI. Nie dybię na aktywa spółki, nie dokonuję czynów nieuczciwej konkurencji. Panie prezesie, zapraszam do sądu — odpowiada Artur Górnik. Paweł Szewczyk nie ustępuje i przekonuje, że ma dowody na to, że Artur Górnik ma swój interes w zdyskredytowaniu zarządu KI i doprowadzeniu do jego rezygnacji.

— Próbując nas osłabić ułatwia Bestowi przejęcie aktywów KI, a to w znaczący sposób może mu pomóc w przejęciu części naszych pracowników i zbędnej dla Besta infrastruktury IT. Znamienne jest, że pierwotnie publicznie oraz w rozmowach ze mną oceniał fuzję z Bestem jako zły scenariusz dla KI, a potem zupełnie zmienił front i zaczął wszystkich przekonywać do tego połączenia, jednocześnie zachęcając mnie do ustępstw w negocjacjach — mówi Paweł Szewczyk.

Zapewnia, że „żadne próby dyskredytacji zarządu KI nie zmuszą nas do rezygnacji z walki o rozsądne warunki połączenia z Bestem”.

— Po prostu uważam, że aktywa KI są warte więcej niż wycenia je Best, a akcjonariusze finansowi i mniejszościowi nie mogą zostać zlekceważeni i na tym stracić — twierdzi Paweł Szewczyk.

Zbiegi okoliczności

Artur Górnik i Krzysztof Borusowski, prezes Besta, zgodnie zapewniają, że w ogóle nie współpracują, a nawet nie utrzymują kontaktów. Ten pierwszy dodaje, że z ewentualnej fuzji nie osiągnie żadnych korzyści.

— Nadal nie twierdzę też, że połączenie z Bestem to dobry pomysł, ale uznaję że to najbardziej prawdopodobny scenariusz w tej trudnej sytuacji. I tyle — mówi Artur Górnik.

Przyznaje, że właśnie uruchamia dwa biznesy, ale nie są one w żaden sposób konkurencyjne dla KI.

— Chodzi o działalność outsourcingową w zakresie call center, ale nie windykacyjnego oraz o usługi hostingowe. A to, że jedna z moich firm powstała, gdy wybuchała wojna między Bestem a KI, to czysty zbieg okoliczności — przekonuje Artur Górnik.

Krzysztof Borusowski także zapewnia, że ani on, ani nikt związany z Bestem nie rozpowszechniał wśród pracowników i akcjonariuszy KI żadnych informacji, mających dyskredytować zarząd spółki. Dlaczego więc Best na walnym chce rozmawiać m.in. akurat o audycie bezpieczeństwa IT i „ewentualnym zajmowaniu się działalnością konkurencyjną przez członków organów spółki i jej współpracowników, zajmujących funkcje kierownicze”?

— Docierają do nas informacje o możliwych nieprawidłowościach w działalności zarządu i samego KI. Chodzi m.in. o podejrzenia prowadzenia działalności konkurencyjnej czy poważne incydenty w zakresie bezpieczeństwa systemów IT spółki. A także publiczne informacje o wyprowadzaniu części portfeli wierzytelności, czyli majątku KI, na zewnątrz — vide ostatnie komunikaty o współpracy z funduszami Agio i Trigon — w przypadku których istnieją poważne wątpliwości, czy interesy KI są w tych transakcjach właściwie zabezpieczone. Najlepszym gremium do dyskusji o takich kwestiach jest walne i dlatego wszystkie je zamierzamy na nim poruszyć, przedstawiając zebrane informacje — zapowiada Krzysztof Borusowski. A to oznacza, że jutrzejsze walne z pewnością będzie ciekawe i burzliwe.

 

1:0 dla Kredyt Inkaso

Prawna wojna między Kredyt Inkaso (KI) a Bestem wybuchła w lutym, a głównym przedmiotem sporu jest to, czy Ireneusz Chadaj wciąż jest szefem rady nadzorczej KI (jak twierdzi zarząd spółki i czterech członków jej rady nadzorczej) czy nie (jak twierdzi Best i pozostałych trzech członków nadzoru KI). W tej batalii przewagę ma na razie KI. 23 marca referendarz sądu odmówił bowiem wykreślenia Ireneusza Chadaja z rejestru spółki, uznając że wbrew twierdzeniom Besta, nie złożył on skutecznie rezygnacji. W konsekwencji sąd nie zgodził się też na wykreślenie z rejestru Pawła Szewczyka i Jana Lisickiego (uznając, że rada nadzorcza w składzie trzech członków, sprzyjających Bestowi, nie mogła odwołać zarządu, bo nie zwołał jej jedynie do tego uprawniony Ireneusz Chadaj). Postanowienie referendarza zostało zaskarżone, a do zażalenia przedstawiciele Besta dołączyli opinię profesora Stanisława Sołtysińskiego, która stwierdza, że Ireneusz Chadaj jednak nie jest członkiem rady nadzorczej KI. Prawnicy będą więc mieli co robić.

 

O TYM I OWYM COŚ SŁYSZAŁ: …Potwierdza to Krzysztof Borusowski, prezes Besta. I dodaje, że choć ma różne podejrzenia co do zarządu KI, to za rozpowszechnianie tych informacji nie odpowiada. [FOT. WM]

NIE ROBI NIC ZDROŻNEGO: …To objawy paranoi — odpowiada Artur Górnik. I zapewnia, że z zamieszaniem wokół KI nie ma nic wspólnego. Podobnie jak z Bestem… [FOT. ARC]

WSKAZUJE NA POPRZEDNIKA: Paweł Szewczyk, prezes Kredyt Inkaso (KI), różne kontrowersyjne wydarzenia wokół spółki wiąże z jej byłym prezesem i założycielem Arturem Górnikiem… [FOT. WM]

70 mln zł O tyle mniej warte są dziś akcje Kredyt Inkaso, znajdujące się w posiadaniu Besta, w stosunku do ceny ich zakupu we wrześniu 2015 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane