Babunia dostała na makaron

Maciej Brzezina
opublikowano: 2006-09-18 00:00

Wiele firm starających się po raz pierwszy o dotacje czeka rozczarowanie. Jednak te, którym się uda, mogą sporo zdziałać.

Spółka AS-Babuni, mieszcząca się w Niemcach koło Lublina, jest producentem makaronów oraz kasz spożywczych. Swoje wyroby sprzedaje na terenie całej Polski i eksportuje do USA, Kanady, krajów Europy Zachodniej oraz za wschodnią granicę. Firma otrzymała maksymalną kwotę dofinansowania wysokości 1,25 mln zł w ramach działania 2.3 Sektorowego Programu Operacyjnego — Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw (SPO WKP).

Samowystarczalni

Przedsiębiorstwo AS-Babuni jest jedną z niewielu firm, którym aż pięciokrotnie udało się otrzymać środki z Unii Europejskiej. Samodzielnie, bez pomocy firm doradczych, korzystając jedynie ze wsparcia Lubelskiej Fundacji Rozwoju, jej pracownicy wypełniali kolejne wnioski.

— Projekt zrealizowany przez nas ostatnio był naszym piątym przedsięwzięciem. Wcześniej czterokrotnie otrzymaliśmy dotacje z funduszu Phare na wprowadzenie systemu jakości HACCP oraz ulepszenie technologii w spółce — wspomina Edward Piątek, jeden z właścicieli firmy AS-Babuni.

Dzięki zdobytemu doświadczeniu przedsiębiorstwu było dużo łatwiej przebrnąć przez kolejne etapy składania wniosków i realizację projektów.

— Doświadczenie zdobyte podczas aplikowania do programu Phare pomogło nam zdobyć dofinansowanie w ramach SPO WKP. Mimo to napotkaliśmy sporo niejasności i problemów z interpretacją przepisów. Przed firmami, które starają się o dofinansowanie po raz pierwszy, droga jest długa i skomplikowana. Jesteśmy za uproszczeniem procedur, a przede wszystkim za oddaniem w ręce jednego ministerstwa kontroli nad funduszami strukturalnymi — mówi Edward Piątek.

Problemy i problemiki…

Najnowszy projekt dofinansowany przez UE był największą dotychczas inwestycją w firmie AS-Babuni. Wiązał się on ze zmianą technologii produkcji.

— Nasz najnowszy, a zarazem największy projekt obejmował budowę hali produkcyjno-magazynowej, linii do produkcji makaronów oraz zakup samochodu dystrybucyjnego, wózka widłowego i silosów mącznych — wylicza Edward Piątek.

Inwestycja pozwoliła na usprawnienie produkcji przy jednoczesnym zwiększeniu konkurencyjności firmy na rynku krajowym. Nie zabrakło jednak komplikacji.

— Problemy są zawsze. Najpoważniejszy kłopot mieliśmy z interpretacją przepisów. Także biurokracja w urzędach bardzo przeszkadza w sięganiu po dotacje. W całym procesie przygotowywania wniosku kompletowanie dokumentacji zajmuje najwię- cej czasu — twierdzi Edward Piątek.

Pracownikom firmy przeszło miesiąc zajęło zebranie wszystkich niezbędnych informacji.

— Niestety, trzeba stwierdzić, że nawet najlepszy pomysł na inwestycję może lec w gruzach przez jeden mały drobiazg, jedną małą pomyłkę. Nie można się jednak załamywać porażkami, gdyż niebagatelna kwota dotacji, sięgająca ponad milion złotych jest bardzo ważna dla rozwoju firmy — podkreśla Edward Piątek.

Możesz zainteresować się również: