Baby & Care zarobi na katarze

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2013-06-04 00:00

Iść do pracy czy zostać z chorym dzieckiem? Ten dylemat pracoholików pomoże rozwiązać… fundusz socjalny.

Nie zostawimy was z ręką w nocniku — tak powinno brzmieć hasło Baby & Care z grupy agencji pracy Work Service. Firma, która zaangażowała się w legalizację zawodu niani i proponuje rodzicom załatwienie formalności, co pozwala wyjść opiekunce ich dziecka z szarej strefy, robi także biznes z firmami. Pomysł jest prosty.

WIN-WIN-WIN: Dzięki naszej usłudze redukcji absencji chorobowych pracodawca ma pewność, że pracownik nie zawali projektu przez chorobę dziecka. Pracownik ma poczucie, że pracodawca się o niego troszczy. Wygrane są obie strony, a właściwie trzy — my też, bo na tym zarabiamy — podsumowuje Ewa Misiak, prezes Baby & Care. [FOT. GK]
WIN-WIN-WIN: Dzięki naszej usłudze redukcji absencji chorobowych pracodawca ma pewność, że pracownik nie zawali projektu przez chorobę dziecka. Pracownik ma poczucie, że pracodawca się o niego troszczy. Wygrane są obie strony, a właściwie trzy — my też, bo na tym zarabiamy — podsumowuje Ewa Misiak, prezes Baby & Care. [FOT. GK]
None
None

— W styczniu wprowadziliśmy usługę redukcji absencji chorobowych. W jej ramach pracodawca może wykorzystać np. fundusz socjalny na opłacenie abonamentu, którym obejmuje dwie bliskie osoby wskazane przez pracownika. W przypadku choroby tych osób zapewniamy opiekę pielęgniarki, dzięki czemu zdrowy pracownik, zamiast brać zwolnienie i opiekować się chorym, może być w pracy. W tej chwili mamy pod opieką 4,5 tys. osób, ale negocjujemy z firmami, które dadzą nam jeszcze 25 tys. klientów — opowiada Ewa Misiak, prezes Baby & Care.

Uważa, że taki abonament to lepszy sposób na wykorzystanie funduszu socjalnego niż karty do klubów fitness czy kiełbaski kupione na imprezę firmową.

— Pomysł nie jest zły. Nie mamy dużego problemu z absencją i staramy się iść pracownikom na rękę w takich sytuacjach, pracownicy biurowi mogą pracować z domu, ale w fabryce tak się nie da, ręce do pracy są potrzebne. To rzecz do przemyślenia — mówi Adam Cich, szef Electrolux Poland.

— Na pewno coś, co jest namacalne i trwałe, jest lepsze niż kiełbaski — twierdzi szef wielkiej firmy z trzema fabrykami w Polsce.

— Nie znam tego rozwiązania. Tylko zapotrzebowanie rynkowe może potwierdzić zasadność wprowadzenia takiej usługi. Trzeba pamiętać, że przedsięwzięcia finansowane z funduszu socjalnego obejmują wszystkich pracowników, tymczasem nowa usługa będzie dotyczyć tylko ograniczonej liczby osób. Dlatego może być trudniej z przeznaczeniem pieniędzy na ten cel — uważa Ryszard Jania, prezes Pilkington Automotive Poland, który dziś w dwóch zakładach produkuje szyby samochodowe. Przedstawiciele Benefit Systems, dostawcy usług sportowo-rekreacyjnych finansowanych także z funduszu socjalnego,nie boją się konkurencji, która czerpie przychody z tego samego źródła.

— Usługi sportowo-rekreacyjne i usługi związane z ochroną zdrowia stanowią różne obszary rynku świadczeń pozapłacowych. Nasze karty MultiSport pracownicy wykorzystują w czasie wolnym, a oferta Baby & Care dotyczy głównie godzin pracy. Dlatego traktowałbym ją jako uzupełnienie np. do abonamentów medycznych — ocenia Adam Kędzierski z Benefit Systems.

Tylko w tym roku Baby & Care zatrudni w związku z projektem 300 pielęgniarek, a przychody, które w ubiegłym roku wyniosły 9,9 mln zł, urosną dzięki niemu o 20 proc. Dziś Baby & Care ma biura wszędzie tam, gdzie Work Service, czyli w 36 miastach. W ramach tej marki działają spółki MediStaff (medycyna, pielęgnacja, położne itp.) oraz People Care (nianie, guwernantki).