O firmie Baltchem głośno jest od ponad roku, czyli od czasu zmian właścicielskich. W ich wyniku akcjonariuszami tego właściciela dwóch nadmorskich terminali paliwowych, w Szczecinie i w Świnoujściu, zostali dwaj biznesmeni: Volodymyr Petrenko z Ukrainy i Jan Bobrek z Polski, syn przedsiębiorcy o tym samym imieniu, opisywanego przez „Rzeczpospolitą” w 2002 r. przy okazji afery paliwowej.
Nowi właściciele, początkowo ze sobą współpracujący, szybko popadli w konflikt, który z jednej strony zaowocował rezygnacją Ukraińców z rady nadzorczej i zarządu Baltchemu, a z drugiej – zablokowaniem firmom Jana Bobrka dostępu do terminali.
Pat trwa, a Baltchem na nim traci. Stracił już ważną koncesję, a sąd analizuje wniosek o upadłość.
Gwarancja bankowa wygasła
Informację o utracie przez Baltchem koncesji potwierdził PB Urząd Regulacji Energetyki (URE). Przekazał, że w sierpniu 2023 r. wydał decyzję cofającą firmie koncesję na wytwarzanie paliw ciekłych. Taka koncesja konieczna jest m.in. do tego, by importer miał prawo dodawać do sprowadzanych paliw różne produkty, np. biododatki.
„Powodem decyzji był fakt nieprzedłożenia przez spółkę zabezpieczenia majątkowego na kolejny okres wykonywania działalności” – wyjaśnia Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka prasowa URE.
Prawo wymaga złożenia przez wnioskującego o koncesję zabezpieczenia majątkowego w wysokości 10 mln zł. Z naszych informacji wynika, że Baltchem posługiwał się gwarancją bankową, której ważność ograniczona była konkretną datą. Według naszych informatorów, spółka nie była w stanie uzyskać przedłużenia gwarancji, ponieważ ze względu na konflikt w zarządzie nie uzyskała wymaganej liczby podpisów pod dokumentem.
Utrata ważnej koncesji oznacza utratę przez Baltchem części marży. Ta utrata pogarsza – według naszych rozmówców –sytuację finansową firmy, która i tak jest pod presją wynikająca z niepełnego obłożenia pracą. Blokowanie przez Petrenkę dostępu Bobrka do terminali oznacza bowiem mniejsze przeładunki, ale marża osiągana przez firmy Petrenki na transporcie i dalszej sprzedaży paliw w Ukrainie jest bez wątpienia atrakcyjna i może rekompensować niższe wyniki Baltchemu.
Wniosek o wycofanie wniosku
30 października 2023 r. Baltchem złożył w szczecińskim sądzie wniosek o upadłość. Nasi rozmówcy, znający kulisy sprawy, wskazują, że za wnioskiem stoją stronnicy Jana Bobrka, którzy formalnie pełnią funkcje w zarządzie i w nadzorze Baltchemu. Za pomocą tego wnioski chcieli – jak zapewniają nas informatorzy – zmusić drugą stronę do rozmów o wyjściu z impasu. Rozmowy przez chwilę podobno trwały, ale się nie powiodły i pat trwa.
Tymczasem wniosek w sądzie leży.
„Po usunięciu braków wniosku akta sprawy zostały przedłożone sędziemu celem podjęcia decyzji” – napisał nam Tomasz Szaj, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie.
Nasze źródła wskazują, że Baltchem, czyli stronnicy Bobrka, złożyli już w sądzie wniosek o… wycofanie wniosku o upadłość. Do wycofania nie dochodzi jednak automatycznie, ponieważ sąd ma obowiązek pochylić się nad kwestią interesu i ochrony wierzycieli.
Z pytaniami i prośbą o rozmowę zwróciliśmy się do Baltchemu, Jana Bobrka i Volodymyra Petrenki. Nie udzielili odpowiedzi.
Importerzy mają dobry czas
Konflikt pomiędzy akcjonariuszami Baltchemu wynika z tego, że Volodymyr Petrenko chce przejąć całość akcji terminalowej spółki. Jan Bobrek najpierw obiecał mu sprzedać swój pakiet, a potem zmienił zdanie. Dziś transakcja będzie trudniejsza do przeprowadzenia, ponieważ w marcu 2023 r. Baltchem został na państwową listę podmiotów objętych ochroną. W praktyce oznacza to, że państwo może zablokować transakcję.
Importerzy paliw mają dobry czas, co wynika m.in. sankcji na paliwa rosyjskie. W 2022 r. przychody Baltchemu wzrosły o prawie jedną trzecią, z 34 do 44 mln zł, zysk operacyjny skoczył z 11 do 15,9 mln zł, a zysk netto – z 7,6 do 11 mln zł. Głównymi produktami przeładowywanymi i składowanymi przez Baltchem były: olej napędowy, benzyna silnikowa, metanol i nawozy płynne.

