Bank Śląski rośnie

ET
opublikowano: 2013-05-09 00:00

Jeśli tak dalej pójdzie, są szanse, że w tym roku bank powtórzy ubiegłoroczny wynik. I kwartał był bardzo dobry.

Gdzie jest ten kryzys, bo po wynikach ING Banku Śląskiego bynajmniej go nie widać. W I kwartale zarobił 259 mln zł wobec oczekiwanych przez rynek 193 mln zł. Wynik jest podrasowany, ponieważ Śląski spieniężył część portfela obligacji, ale nie o same zyski tu chodzi.

— Najciekawsze są wolumeny. Dynamiki kredytów są bardzo dobre i — oprócz Aliora — to są najlepsze w sektorze — mówi Tomasz Bursa, analityk Ipopema Securities. Na kryzysowym rynku ING osiąga rezultaty jak za dobrych czasów. W detalu portfel urósł o 11 proc. Sprzedaż „ciągną” hipoteki, w których Śląski, jeśli chodzi o nową sprzedaż, miał 8 proc. udziałów w rynku w I kwartale, a w marcu miał 10,5 proc. W korporacjach zwyżki były tradycyjnie skromniejsze — o 3 proc., ale w segmencie małych i średnich firm dynamika wyniosła 8 proc. Po stronie depozytowej bank również odnotował wysokie dynamiki: 16 proc. w detalu i 3 proc. w korporacjach (r/r).

— Śląski jest w stanie ściągać depozyty i dynamicznie udzielać kredytów. Być może powtarza się sytuacja z 2009 r. kiedy na tle innych banków wyróżniał się stabilną akcją kredytową. Teraz znowu widać, że — pomimo trudnej sytuacji rynkowej, potrafi udzielać kredytów — mówi Tomasz Bursa. Kryzysu nie widać też po odpisach. Bank na stracone kredyty przeznaczył 58 mln zł wobec 84 mln zł kwartał wcześniej.

— Generalnie bank rośnie, co daje podstawę do myślenia o pozytywnym wyniku odsetkowym, nawet pomimo spadających stóp. Zmieniło się też nastawienie zarządu do wykorzystania wyniku z obligacji. Gdyby był konsekwentny, to wynik z biznesu może w tym roku być płaski. Wygląda na to, że w kolejnych kwartałach bank będzie sprzedawał obligacje — mówi Tomasz Bursa. W 2012 r. bank zarobił 832 mln zł.