Po sierpniowych turbulencjach początek września był dla inwestorów dość spokojny. Głównie dlatego, że oczy wielu z nich są teraz skierowane na głównych aktorów światowej sceny finansów, czyli banki centralne. Waga podjętych przez te gremia decyzji i ich uzasadnienia będą mieć o wiele większe znaczenie dla koniunktury niż zazwyczaj. Powód jest prosty — skalą kryzysu związanego z sytuacją na amerykańskim rynku pożyczek hipotecznych wciąż trudno oszacować.
Powszechnie oczekuje się, że Bank Anglii (BOE), i Europejski Bank Centralny (ECB) wstrzymają się dziś z podwyżkami stóp procentowych. Wcześniej tak postąpiły Bank Australii i Bank Kanady. W opinii wielu ekonomistów podwyższanie kosztu pieniądza, gdy na rynku międzybankowym utrzymuje się nieufność, a część instytucji zgłasza problemy z płynnością, nie byłoby stosowne. Jednak teza, że cykl podwyżek stóp procentowych się zakończył, byłaby zbyt ryzykowna. Dane makroekonomiczne pokazały, że nie ma dowodów świadczących o wyraźnym spowolnieniu tych gospodarek, a w dłuższym okresie presja na wzrost cen będzie widoczna. Wydaje się więc, że zarówno Jean-Claude Trichet, prezes ECB, jak i Mervyn King, szef BOE, pozostawią sobie furtkę do zaostrzenia polityki pieniężnej na jesieni. Dopiero wtedy będzie można zacząć mówić o prawdopodobnym końcu podwyżek stóp procentowych, również w ujęciu globalnym.
Kluczowa w tym względzie może okazać się postawa amerykańskich władz monetarnych (Fed). Im bliżej zaplanowanego na 18 września posiedzenia Fed, tym więcej będzie spekulacji, czy rzeczywiście dojdzie do obniżki stóp procentowych. W opinii wielu obserwatorów miałaby ona spełnić rolę koła ratunkowego dla gospodarki, której mogą grozić poważne tarapaty ze względu na problemy z pozyskaniem pieniądza na rynku za sprawą kryzysu w sektorze hipotecznym. Na razie jednak nie pojawiły się namacalne dowody sugerujące problemy w pozostałych sektorach gospodarki. W podobnym tonie wypowiadała się ostatnio też część członków Fed. Może się zatem okazać, że do rozluźnienia polityki monetarnej dojdzie dopiero w grudniu, co rozczaruje część inwestorów.
Marek Rogalski
analityk FIT DM, www.fitdm.pl