Nowy prezes i potencjalna korekta strategii. Co może się zmienić w PGE?

Kamila WajszczukKamila Wajszczuk
opublikowano: 2025-12-29 13:30

W największej polskiej firmie wytwarzającej prąd zmieni się prezes. Czy zapowiada to korektę priorytetów, a grupa będzie musiała ograniczyć ambicje w morskiej energetyce wiatrowej?

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie były powody zmiany na stanowisku prezesa PGE
  • czy nastąpi korekta strategii grupy
  • co ze wsparciem elektrowni węglowych
  • czego oczekują związki zawodowe

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W pierwszej połowie grudnia doszło do zmian w zarządzie Polskiej Grupy Energetycznej (PGE), największego producenta prądu w Polsce. Rada nadzorcza odwołała Dariusza Marca, a pełnienie obowiązków prezesa powierzyła Dariuszowi Luberze.

— Rada nadzorcza PGE podjęła taką decyzję ze względu na wielowymiarowe wyzwania stojące przed PGE, dotyczące m.in. transformacji energetycznej oraz dialogu ze stroną społeczną — komentował Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych, który nadzoruje PGE w imieniu największego akcjonariusza, czyli skarbu państwa.

Wojciech Ilnicki, przewodniczący NSZZ Solidarność w należącej do PGE Kopalni Węgla Brunatnego Turów, mówi, że Dariusz Marzec ani razu nie spotkał się ze związkami zawodowymi.

— Nie rozmawiał z nami, natomiast docierały do nas bardzo niepokojące sygnały, np. o jego negatywnym nastawieniu do spółki zależnej PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna [PGEGiEK - red.]. Powodowało to napięcia i niepokoje — dodaje Wojciech Ilnicki.

Wojciech Balczun zasugerował także, że dojdzie do korekt w zaprezentowanej w czerwcu strategii PGE na lata 2025-35. W kuluarach można usłyszeć, że według ministra za dużo uwagi poświęcono w niej odnawialnym źródłom energii, a za mało elektrowniom węglowym. Nieoficjalnie dymisję Dariusza Marca i wiceprezesa Macieja Górskiego wiąże się z konfliktem z Jackiem Kaczorowskim, prezesem PGEGiEK.

Możliwa korekta w morskiej energetyce wiatrowej

— Rozmawiałem z prezesem Dariuszem Luberą. Nic nie mówił o rewizji strategii. Jeśli już miałoby dojść do zmian, to powinny one polegać na ograniczeniu planów inwestycji w morskie farmy wiatrowe — skomentował te doniesienia Miłosz Motyka, minister energii.

Przed świętami Ministerstwo Energii zaprezentowało nową wersję Krajowego planu w dziedzinie energii i klimatu. Zawiera ona obniżony o 2 GW cel dotyczący mocy zainstalowanych w morskiej energetyce wiatrowej na 2040 r. — zamiast 18 GW jest 16 GW. Według Miłosza Motyki PGE mogłaby ograniczyć swoje ambicje w tym segmencie właśnie o 2 GW.

Paweł Puchalski, analityk Santander Biura Maklerskiego, ma wątpliwości co do zyskowności pierwszej realizowanej przez PGE morskiej farmy wiatrowej. Powołuje się na słowa byłego prezesa, który mówił, że spółka musiała ratować swój pierwszy projekt offshore.

— Trzeba też podkreślić, że teoretycznie w Polsce może się odbyć już tylko jedna aukcja offshore, co ograniczy potencjał wzrostu dla PGE w tym segmencie — mówi Paweł Puchalski.

Obciążające elektrownie na węgiel brunatny

Zarządzane przez PGEGiEK elektrownie na węgiel brunatny to bardzo duże obciążenie dla grupy. W strategii PGE założyła, że po wygaśnięciu wsparcia w formie rynku mocy dla elektrowni węglowych w 2028 r. będzie notować co roku kilkumiliardowe straty.

Paweł Puchalski uważa, że ten scenariusz może spełnić się nawet szybciej.

— Dlatego też zakładam, że poprzedni zarząd chciał iść w kierunku budowy elektrowni jądrowej w Bełchatowie lub w Koninie, aby przy okazji wydzielić z grupy bełchatowski węgiel brunatny — mówi analityk Santandera.

To nawiązanie do planowanego za poprzedniego rządu wydzielenia elektrowni węglowych ze spółek energetycznych.

— Uważam, że największym obciążeniem dla PGE i innych grup energetycznych jest brak wydzielenia aktywów węglowych. Do tego projektu należałoby wrócić. Jeśli polityka klimatyczna będzie realizowana, to wydzielenie aktywów węglowych jest niezbędne dla rozwoju PGE i innych grup energetycznych — mówi Wojciech Dąbrowski, były prezes PGE, a od niedawna członek rady energii i zasobów naturalnych przy prezydencie RP.

Znaki zapytania wokół przyszłego wsparcia

Rząd zapowiada opracowanie nowej formy wsparcia dla elektrowni węglowych, która zajmie miejsce rynku mocy.

— Będziemy szukać takich rozwiązań, które pozwolą utrzymać się w systemie mocom węglowym w sytuacji, w której nie będą one w stanie znaleźć odpowiedniego wynagrodzenia zmierzającego do pokrycia ich kosztów z rynku energii — mówi Wojciech Wrochna, sekretarz stanu w Ministerstwie Energii.

Utworzenia takiego mechanizmu nie wyklucza Michał Kozak, analityk Domu Maklerskiego Trigon.

— Konsultacje z Komisją Europejską mogą jednak trochę potrwać, a ponadto wydaje się, że nie jest to priorytet dla rządu — mówi Michał Kozak.

Paweł Puchalski zwraca uwagę na ryzyko dla PGE, jakie może nieść konkurencyjny charakter przyszłego wsparcia.

— Jeśli rząd wprowadzi jakąś formę wsparcia dla elektrowni węglowych w formie aukcji po roku 2028, to moim zdaniem najbardziej konkurencyjna będzie należąca do Enei elektrownia Kozienice, która jest najbardziej efektywna i najmniej emisyjna — mówi analityk Santandera.

Łukasz Prokopiuk, analityk Domu Maklerskiego BOŚ, ma wątpliwości, czy rząd zdecyduje się na uruchomienie takiego wsparcia.

— Wielkość planowanych inwestycji w energetykę gazową jest tak duża, że rząd może nie zdecydować się na wsparcie elektrowni węglowych. W tej sytuacji pojawia się pytanie, co z należącymi do PGE elektrowniami w Bełchatowie i Turowie — mówi Łukasz Prokopiuk.

Wojciech Dąbrowski uważa, że mechanizmy wsparcia dla elektrowni węglowych się przydadzą, ale ma jedno zastrzeżenie.

— Po co sztucznie budować mechanizmy wspierania jednostek, które trzeba dotować z powodu polityki klimatycznej? To ETS zabija pracę elektrowni konwencjonalnych, które zapewniają Polsce bezpieczeństwo energetyczne — mówi były prezes PGE.

Dywersyfikacja przez inwestycje w atom

Jego zdaniem należy zastanowić się, czy PGE nie powinna wzmocnić wytwarzania w elektrowniach konwencjonalnych, zamiast budować kolejne odnawialne źródła energii, a źródła wytwarzania dywersyfikować np. dzięki inwestycjom w energetykę jądrową.

— Ogromnym błędem była rezygnacja z projektu jądrowego, który w PGE planowaliśmy realizować razem z koreańskim koncernem KHNP. PGE może być inwestorem w projekcie jądrowym, bo ma do tego kompetencje — dodaje Wojciech Dąbrowski.

Zdaniem Wojciecha Ilnickiego związki zawodowe oczekują przede wszystkim dialogu opartego na rzeczowych argumentach.

— Zdajemy sobie sprawę, że nie będzie już rozwoju energetyki konwencjonalnej, jednak nakłady na jej utrzymanie są konieczne, dopóki jest potrzebna w systemie — mówi związkowiec.

Nie wyklucza, że przyszłość regionu, w którym pracuje, może być związana z energetyką jądrową.

— Technologie rozwijają się tak szybko, że trudno prognozować, co będzie za 10 lat. Jeśli przez ten czas upowszechni się technologia SMR, to Bełchatów i Turów będą dobrymi miejscami dla takich reaktorów — uważa Wojciech Ilnicki.

PGE zwołuje NWZ na 28 stycznia. Będą zmiany w Radzie Nadzorczej

PGE Polska Grupa Energetyczna poinformowała 30 grudnia o zwołaniu Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia (NWZ), które odbędzie się 28 stycznia 2026 roku w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

Decyzja o zwołaniu NWZ wynika z żądania akcjonariusza, Skarbu Państwa, który przekazał stosowne pismo ministrowi aktywów państwowych. Zgodnie z ogłoszeniem zarządu PGE, najważniejszym punktem obrad NWZ będzie podjęcie uchwał w sprawie zmian w składzie Rady Nadzorczej. Obecnie wchodzi w jej skład osiem osób: Michał Domagała (przewodniczący), Andrzej Sadkowski (wiceprzewodniczący), Anna Kowalik (sekretarz) oraz Elżbieta Niebisz, Andrzej Rzońca, Andrzej Kozyra i Dariusz Lubera (członkowie). Ten ostatni został 8 grudnia oddelegowany do czasowego wykonywania czynności członka zarządu oraz pełnienia obowiązków prezesa.

Możesz zainteresować się również: