Wielu spodziewało się jeszcze przed dzisiejszymi notowaniami, że warszawskie indeksy przerwą wreszcie serię spadkową, która zbiera żniwo już od pięciu sesji. Wyborny środowy start blue chipów, które wzrosły o ponad 1 proc., doskonale wpisywał się w obraz sesji w Azji, gdzie indeksy odbiły po kilku nieudanych sesjach. Inwestorzy liczyli, że może być tylko lepiej.
Negatywny impuls przyszedł z Europy Zachodniej. Jak podała agencja Bloomberg, bank HSBC, największy w Europie pod względem wartości rynkowej, potrzebuje 30 mld USD dokapitalizowania. Tak ocenili analitycy innej instytucji finansowej – Morgan Stanley. Po tych informacjach akcje banku wyraźnie spadały (nawet o 8 proc.). Nie bez znaczenia dla europejskiego sektora finansowego był raport kwartalny niemieckiego Deutsche Banku. W IV kwartale stracił on 6,3 mld USD. To zdecydowanie rozczarowało inwestorów. Akcje banku niezwłocznie zawróciły na południe i na giełdzie we Frankfurcie spadały o blisko 9 proc.
Te „rewelacje” negatywnie wpłynęły na krajowy sektor finansowy. Bardzo szybko straty powiększyły największe polskie banki. Kwadrans po godz. 11. państwowy PKO spadał o ponad 2,5 proc., a Pekao tracił blisko 1 proc. Pod kreską znajdowali się pozostali przedstawiciele sektora bankowego: Getin, BRE oraz BZ WBK.
Niewykluczone, że na GPW spadki jeszcze przyśpieszą. O godz. 14:30. opublikowane zostaną dane dotyczące grudniowej sprzedaży detalicznej w USA. Według prognoz, ma ona być gorsza listopadowej i spaść o 1,1 proc. mdm.
O godz. 11:20. WIG20 tracił 1,2 proc., mWIG40 oddawał 0,2 proc., a sWIG80 był niemal neutralny dla rynku.