Private banking staje się coraz bardziej intratnym biznesem w Polsce. Liczba zamożnych Polaków (o miesięcznym dochodzie brutto powyżej 7,1 tys. zł) rośnie z roku na rok o kilkadziesiąt tysięcy. Według prognoz grupy KPMG, w 2018 r. w tej grupie będzie prawie 1,2 mln osób, których łączny majątek będzie wart 210 mld zł. Dla banków taki klient jest wyjątkowo wartościowy, dlatego w zamian za skorzystanie z ich usług instytucje są w stanie udostępnić bogaczom wiele przywilejów, o których posiadacz standardowego konta osobistego może tylko pomarzyć.
Czytaj też: Wyższa szkoła hakowania >>>>
Kto jest godzien
W segmencie premium bankingu banki nie zawsze mają mocno wyróżniającą się ofertę — kilka z nich zaproponowało standardowy rachunek osobisty, którego prowadzenie jest darmowe już przy zagwarantowaniu wpływów w wysokości 2500 zł (Alior Bank, Konto Wyższej Jakości). Pojawiają się jednak praktyki z private bankingu — bank nie stawia warunków bezpłatności konta, ale ustala próg majątku, który uprawnia do przystąpienia do programu. Jeszcze na tym etapie nie są one jednak aż tak spektakularne. Największe wymagania ma w tym zakresie Citi Handlowy — oczekuje od klienta średniego salda na koncie w wysokości 300 000 zł. W większości przypadków klient zobowiązany jest do zgromadzenia w banku aktywów w wysokości 100 000-200 000 zł. Te kwoty są jednak niczym w przypadku chęci przystąpienia do programu private bankingu. Tutaj stawki liczone są w milionach. Na największe ustępstwo zdecydował się ING Bank Śląski, w którym wystarczy zgromadzić 0,5 mln zł aktywów. Najbardziej wymagający jest natomiast Bank Zachodni WBK, który oczekuje od bogatego klienta sześciokrotnie więcej. Najczęściej pojawia się magiczna granica ustalana na poziomie 1 mln zł.
Lista przywilejów
Dysponując odpowiednim majątkiem, klient otrzymuje dostęp do bankowego królestwa. Pierwszeństwo w kontaktach z bankiem, dedykowany kanał dostępu przez telefon i osobisty doradca to już rynkowy standard. Niektóre banki starają się udostępnić najbogatszym klientom jeszcze więcej ekskluzywnych profitów. Z racji biznesowego charakteru takich pakietów, instytucje chętnie wyposażają klienta w wiele rozwiązań ułatwiających kontakty i transakcje z zagranicą. W usłudze private bankingu Banku BGŻ BNP Paribas i Banku Pekao są karty kilkuwalutowe — poprzez podpięcie jej do rachunków walutowych, płacąc kartą za granicą, klient może uniknąć kosztów przewalutowania w miejscu delegacji. Citi Handlowy dzięki przynależności do międzynarodowej grupy bankowej udostępnia także zagraniczne przelewy natychmiastowe (pod warunkiem że rachunek odbiorcy również prowadzony jest przez Citibank). Kontakty z zagranicą to jedno. Czasami tacy klienci muszą sami dostać się samolotem do innego kraju. Tutaj banki również znalazły miejsce dla siebie— poza oczywistymi zaletami usług concierge’a, który zorganizuje bilety lotnicze i hotele, Citi Handlowy zapewni także przejazd na lotnisko prywatną limuzyną dla większej wygody. Kilka banków wykupuje dla klientów także specjalne karty upoważniające do wstępu do saloników dla VIP-ów na światowych lotniskach. Im więcej pieniędzy zgromadzi się w produktach danego banku, tym większy staje się zakres usług bankowego concierge’a. Sama organizacja zostaje rozszerzona do całodobowej obsługi ze wsparciem takich przedsięwzięć, jak załatwianie wejściówki na Oscary czy udział w międzynarodowych zawodach golfowych. Pojawiają się także propozycje wsparcia przez sommeliera w doborze wina i porady stylistów w wybranych butikach.
Raj dla inwestorów
Poza typowo VIP-owskimi usługami pakiety premium i private bankingu są gigantycznym zapleczem wsparcia dla prywatnych inwestorów. Osobisty doradca inwestycyjny to jedno, ale banki coraz częściej decydują się rozszerzyć to wsparcie także o preferencyjne warunki produktów inwestycyjnych oraz pomoc w deponowaniu pieniędzy na rynkach dóbr luksusowych — sztuki, wina czy samochodów. W kilku przypadkach pojawiły się także niższe niż standardowe kursy wymiany walut — banki zrezygnowały więc częściowo z naliczanej marży. Bogaci klienci stracą na takich transakcjach znacznie mniej niż zamożni. Bank BGŻ BNP Paribas w przypadku private bankingu pokusił się nawet o umożliwienie negocjacji kursów walutowych i zbliżenia ich wartości do kursów ustalanych przez rynek. Dwa banki — Alior Bank i Raiffeisen Polbank, w ramach usług private bankingu zobowiązuje się także do utajnienia danych swoich klientów. mBank i Bank Millennium wspomogą ich w ramach optymalizacji podatkowej i doradztwa podatkowego. Ten pierwszy, wraz z Alior Bankiem, pomoże także przy organizacji transferu międzypokoleniowego i sukcesji majątkowej. Pomimo tak olbrzymiego zaplecza usług dodanych do pakietów dla najbogatszych czasami podstawowe parametry konta mogą dziwić. Choć w większości banków przekroczenie podstawowego progu dostępności konta jest jednocześnie spełnieniem warunków bezpłatności konta, kilka z nich nadal może naliczyć nawet kilkaset złotych opłat co miesiąc. Najwyższe w zestawieniu opłaty występują w ofercie Deutsche Banku i konta dbElite — klient ma jednak możliwość wynegocjowania lepszych warunków. Deutsche Bank pomimo najwyższych opłat zaproponuje jednak najwyższe oprocentowanie rachunku — tylko trzy banki w ramach private bankingu zdecydowały się na taki krok. Milioner otrzyma w Deutsche Banku nawet 1,50 proc. za nadwyżkę powyżej 50 000 zł zgromadzonych na koncie. mBank i Bank Pekao zaproponują jedynie 0,1 proc. Dziwi także obecność opłaty za kartę płatniczą w Koncie Private Banking Alior Banku — pomimo negocjowanej opłaty za konto, wynoszącej 100 zł, bank nie zrezygnował ze ściągania bezwarunkowych 5 zł miesięcznie za użytkowanie plastiku. Nie ma co ukrywać, że nawet 200 zł opłaty za konto dla takiego klienta powinno być niczym, tym bardziej że z ramienia banku ma dostęp do specjalistów i doradców biegłych na wielu płaszczyznach — niekoniecznie tylko biznesowych. Nawet tak wysokie opłaty łatwo mogą być także wynagrodzone przez preferencyjne warunki wymiany walut w przypadku dużych wolumenów transakcji. Premium i private banking to nie tylko prestiż, ale także bogaty zasób usług przydających się biznesmenowi z pierwszych stron gazet — niestety nie każdy będzie miał okazję poczuć się jak głowa państwa podczas wizyty w bankowym oddziale.


