Bankowa lokomotywa zwalnia. Choć według prognoz analityków siedmiu biur maklerskich łączny zysk 8 największych (bez BPH) giełdowych przedstawicieli branży finansowej wzrośnie o 20 proc. (do 2,7 mld zł) rok do roku, to w porównaniu z pierwszym kwartałem tego roku dynamika będzie nieznacznie ujemna (-1,1 proc.). Takiej sytuacji już dawno nie było, nawet jeśli nie uwzględniać jednorazowych transakcji, które powiększały zyski Pekao i BRE Banku. Spadek zarobku dotknie wszystkich, poza Getinem i startującym z niskiego poziomu Noble Bankiem.
Nominalnie najwięcej powinno zarobić PKO BP, po którym analitycy
spodziewają się średnio 903 mln zł. I choć w pozostałych najważniejszych
pozycjach rachunku wyników prognozowane dynamiki też nie są imponujące w
porównaniu z pierwszym kwartałem, to jednak bank kierowany przez Jerzego
Pruskiego cieszy się największym zaufaniem analityków. W ich opinii, ma on
najmocniejsze karty w sytuacji słabszej koniunktury gospodarczej i kiepskich
nastrojów na giełdzie. Na przeciwnym biegunie znajduje się natomiast największy
konkurent — Pekao, który w ostatnich miesiącach był bardziej skoncentrowany na
porządkach związanych z przejęciem części Banku BPH.
Specjaliści zgodnie podkreślają dwie główne tendencje, które obecnie
decydują o wysokości i jakości wyników instytucji finansowych. Rosnące wolumeny
sprzedawanych produktów mają przynieść istotny wzrost wyniku odsetkowego. W
porównaniu z drugim kwartałem ubiegłego roku jego dynamika ma sięgnąć 40 proc.
Ale znów w porównaniu z początkiem tego roku wzrost nie będzie znaczący (3-4
proc.). W mniejszym stopniu na rezultaty na tym poziomie wpłynie zmiana marż
odsetkowych, a więc w uproszczeniu różnicy między oprocentowaniem kredytów,
udzielanych przez bank i przyjmowanych depozytów. Tu największym beneficjentem
jest PKO BP, które przy wysokiej bazie depozytowej (około 40 mld zł) i niskim
oprocentowaniu rachunków, korzysta na rosnących stopach procentowych.
Bank, kontrolowany przez skarb państwa, jest również najmniej narażony na
negatywne skutki kiepskiej koniunktury na rynkach finansowych. Dlatego też
analitycy spodziewają się aż 21 proc. — najwyższego w sektorze — zwiększenia
wyniku z prowizji i opłat w PKO BP.
Słaba sprzedaż jednostek uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych, odpływ
aktywów (a więc zmniejszenie opłat za zarządzanie) oraz niższe obroty na
giełdzie, w połączeniu z wysychającym źródłem przychodów w postaci ofert
publicznych spółek mogą być problemem dla bankowych domów maklerskich.
Najmocniej powinny to odczuć takie banki, jak BZ WBK, ING Bank Śląski,
Handlowy czy Millennium.
Millennium już w ubiegły poniedziałek przedstawił raport z drugiego
kwartału. Wynik z prowizji spadł o 19 proc., a więc bardziej, niż oczekiwali
analitycy. Lukę udało się jednak z nawiązką zapełnić o jedną trzecią wyższym
wynikiem odsetkowym i tak też powinno być w pozostałych bankach. Po wyłączeniu
Pekao, który przed rokiem bez przejętej części Banku BPH był innym organizmem,
wynik na działalności bankowej siedmiu analizowanych instytucji wzrósł według
prognoz biur maklerskich o 17 proc. rok do roku. Najbardziej w Getinie (+46
proc.) i jego młodszym bracie Noble Banku (+35 proc.), a także w PKO BP i BRE
Banku (po 26 proc.).
Najwolniej dochody zwiększały natomiast BZ WBK i ING (6-7 proc.), a wynik Handlowego ma być nawet o 5 proc. niższy. Po stronie kosztów działalności na pochwałę może zasługiwać wspomniane już PKO BP, któremu koszty miały urosnąć zaledwie o 4 proc. Średnia dla sektora to tymczasem 14 proc. Oprócz szybko rosnących Getinu i Noble, dwucyfrową dynamiką in minus wyróżnić się mogą BRE i BZ WBK.
Więcej w środowym "Pulsie Biznesu".