Banki mocno tanieją, choć dobrze zarabiają

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 2011-08-10 00:00

Pierwsze półrocze dla

Dobre wyniki nie pomogły Kredyt Bankowi. Kurs spadał tak jak w przypadku Banku Handlowego, który rozczarował raportem

Pierwsze półrocze dla

inwestorów to już

przeszłość. Rynek żyje

tym, co może się wydarzyć

w najbliższych kwartałach.

Giełdowa panika zdominowała sezon wyników półrocznych. Nawet wyjątkowo dobry raport nie jest w stanie uchronić akcji spółki przed głęboką przeceną. Przykład? Kredyt Bank. Wyniki były wyraźnie lepsze od oczekiwań analityków, tymczasem kurs tracił w ciągu dnia nawet blisko 10 proc.

Rynek wie lepiej

Podobnie było w ubiegłym tygodniu przy okazji publikacji wyników Pekao.

— Okazały się one lepsze od oczekiwań rynkowych, szczególnie na poziomie sprzedaży, która nigdy nie była mocnym punktem tego banku. A kurs i tak spadł o 5 proc. — przypomina Grzegorz Zawada, szef działu analiz w Domu Maklerskim PKO BP.

Kredyt Bank ma się czym pochwalić. W II kwartale wypracował 88 mln zł zysku netto, czyli o 11 proc. więcej, niż wynosiły oczekiwania rynkowe. W porównaniu z poprzednim rokiem zysk netto wzrósł ponad sześciokrotnie. Pomogło bardzo wysokie saldo pozostałych przychodów i kosztów operacyjnych netto oraz niższe niż oczekiwane saldo rezerw na segment detaliczny.

Dobre wyniki nie chronią przed spadkami, a słabe — specjalnie ich nie pogłębiają. Bank Handlowy tracił wczoraj blisko 8 proc., po tym jak opublikował rozczarowujące rezultaty osiągnięte w II kwartale. Wynik netto wyniósł 151 mln zł, czyli znacznie poniżej oczekiwań rynku (-18 proc.) i poniżej analogicznego wyniku z ubiegłego roku (-25 proc.). Kluczowe znaczenie miał słaby wynik odsetkowy (348 mln zł, czyli podobny jak kwartał wcześniej). Analitycy zwracają też uwagę na słaby wynik z tytułu kart płatniczych i kredytowych. Ponadto przy słabych przychodach bankowi nie udało się utrzymać dyscypliny kosztowej.

Banki sobie poradzą

Czy obecne turbulencje na rynkach walutowych i giełdowych przełożą się na wyniki banków w kolejnych kwartałach? Analitycy są spokojni.

— Owszem, problem drogiego franka istnieje, ale jeszcze nie jest widoczny np. w formie większych rezerw na zagrożone kredyty zawiązywanych przez banki. Naturalnie wzrost kursu franka zwiększa prawdopodobieństwo takich problemów, ale trudno spekulować, jaki kurs franka okaże się kluczowy dla banków — komentuje Grzegorz Zawada.

— W raportach za II kwartał drogi frank może być widoczny, w wynikach Getinu i być może PKO BP, ale niekoniecznie. Jeśli chodzi o raporty za III kwartał, to tu pytanie wciąż jest otwarte — uważa Iza Rokicka, analityk DI BRE Banku.

Analitycy podkreślają, że notowania franka nie są jedynym czynnikiem wpływającym na sytuację finansową banków.

— Przykładowo, słabe wyniki Handlowego nie mają wiele wspólnego z drogim frankiem. Kluczowy jest wzrost wolumenów kredytowych i zachowanie marż. A tu tendencje są pozytywne. Dlatego nie mam większych obaw, jeśli chodzi o wyniki naszych banków w kolejnych kwartałach — uważa Grzegorz Zawada.

Podkreśla, że nawet jeśli obecne spadki na giełdach oznaczają nadejście spowolnienia gospodarczego, to w krótkim terminie nie oznacza to wielkiego zagrożenia dla wyników polskich banków.

— Wolumeny będą rosły, marże się poprawiają, jedynie opłaty i prowizje mogą nieco spaść w okresie spowolnienia, ale koszty są pod kontrolą. Ponadto polskie banki nie mają znaczącego zaangażowania w aktywa Grecji i krajów ościennych — mówi Grzegorz Zawada.