Banki wolą znane systemy
Względy kapitałowe wymusiły konsolidację dostawców
DECYDUJE KAPITAŁ: W Polsce proces konsolidacji firm softwareŐowych nie ma przełożenia na część produkcyjną, tylko kapitałową — twierdzi Mirosław Druchowicz, dyrektor działu rozwoju technologii w firmie Wonlok. fot. ARC
Zgodnie z przewidywaniami, w drugiej połowie 1999 roku inwestycje banków w systemy informatyczne straciły na dynamice. Firmy softwareŐowe specjalnie się tym nie przejmują, uważając że po nowym roku sytuacja wróci do normy.
Sektor bankowy należy do najlepiej skomputeryzowanych działów polskiej gospodarki. Wysoki poziom nakładów na informatykę wyraźnie jednak spadł w drugiej połowie 1999 roku. Mimo to dostawcy i producenci oprogramowania są dobrej myśli, gdyż ich zdaniem główną przyczyną spadku inwestycji w tym dziale jest obawa przed problemem roku 2000.
— Wszystkie wdrożenia systemowe w bankach przeprowadzono w pierwszych miesiącach roku. Wynika to z konieczności przetestowania systemów na zgodność z rokiem 2000. Po tej dacie nakłady na zakup systemów znów powinny wzrosnąć — uważa Krzysztof Pietraszkiewicz, dyrektor generalny Związku Banków Polskich.
Kapitał w natarciu
Nie bez znaczenia dla inwestycji informatycznych są także przekształcenia własnościowe w sektorze bankowym. Prywatyzacja i konsolidacja banków z jednej strony nakręca koniunkturę, z drugiej może wpływać na wstrzymanie decyzji o zakupie czy wdrożeniu nowego systemu w poszczególnych przypadkach.
— Wybór określonego rozwiązania zależy od strategii banków, dlatego niektóre z nich chcą podjąć tę decyzję wspólnie z inwestorem strategicznym. Jest to uzasadnione w przypadku banków, które są w trakcie bądź tuż przed prywatyzacją — wyjaśnia Sławomir Chłoń, szef sektora bankowo-finansowego firmy ComputerLand, jednego z największych dostawców oprogramowania dla banków.
Sprawdzone systemy
Według Sławomira Chłonia, główną rolę na tym rynku będzie odgrywać oprogramowanie zachodnich dostawców. Większości inwestorów nie interesują polskie systemy bankowe. Napływający do nas zagraniczny kapitał woli stosować rozwiązania sprawdzone na świecie. Rola polskich firm softwareŐowych sprowadzi się więc do konsultingu i obsługi wdrożeniowej.
— Wybór odpowiedniego systemu informatycznego jest dla banku bardzo trudny. Skala potrzeb jest tak szeroka, że polski rynek mimo najszczerszych chęci nie może ich zaspokoić — mówi Krzysztof Pietraszkiewicz.
— Przejmowanie polskich banków przez kapitał zagraniczny to w pewnym sensie zjawisko korzystne dla nas, jako dostawców usług informatycznych. W bankach światowych inwestycje w informatykę są znacznie większe niż u nas. Wynika to z prostego rachunku ekonomicznego. Zaawansowana struktura systemów znacznie obniża koszty wszelkich operacji, prowadzenia rachunków itp. Dlatego z pewnością i w Polsce inwestorzy będą dążyć do przyspieszenia informatyzacji — zaznacza Sławomir Chłoń.
Obustronna konsolidacja
Przekształcenia w bankach przyczyniły się do konsolidacji także na rynku dostawców oprogramowania. Główni gracze przejmują mniejsze firmy, stając się bardziej wiarygodnymi partnerami dla banków.
— Mniejsi dostawcy nie mają szans na obsługę dużych banków, gdyż nie są na to przygotowani technologicznie — przyznaje Grzegorz Doruch, zastępca dyrektora firmy Bankowe Systemy Informatyczne.
— Nie jest to kwestia możliwości technologicznych, ale marketingowych. W firmach znacznie mniejszych niż ComputerLand czy Softbank, przy systemach bankowych często pracuje podobna liczba programistów. Jednakże przy podpisywaniu kontraktów, szczególnie z bankami, dużą rolę odgrywają względy biznesowe. Dlatego większość firm funkcjonujących na tym rynku będzie musiała szukać partnerów kapitałowych — oponuje Mirosław Druchowicz, dyrektor działu rozwoju technologii w firmie Wonlok, dostawcy systemów bankowych.
Inna sprawa, że takie silne, znakomicie prosperujące firmy informatyczne mogą stać się łakomym kąskiem dla samych banków.