Bankructwo Grecji jest mile widziane

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 27-09-2011, 00:00

MFW chce umorzyć Atenom połowę długów. To mógłby być przełom – twierdzą eksperci

Bankructwo Grecji staje się coraz bardziej realne. Brytyjskie media, powołując się na źródła w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, donoszą, że organizacja przygotowuje plan ratowania strefy euro, którego jednym z punktów jest kontrolowany upadek Grecji. Rząd w Atenach miałby spłacić tylko połowę swoich długów. Pozostałe 50 proc. posiadacze greckich obligacji musieliby zaksięgować jako stratę.

Ratunek w EBC

— Strefa euro chciałaby finansować Grecję, pomagać bankom i jeszcze tworzyć fundusz zapobiegający przyszłym kryzysom. Na wszystko pieniędzy nie starczy, gdzieś trzeba uciąć i rezygnacja ze wspierania Grecji mogłaby być właśnie takim rozwiązaniem — mówi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ. Dlatego plan MFW, oprócz bankructwa Grecji, zakłada dwa dodatkowe punkty. Pierwszy proponuje, by zwiększyć pieniądze gromadzone na czarną godzinę w Europejskim Funduszu Stabilizacji Finansowej (EFSF) z 440 mld do 2 bln EUR. Skąd wziąć taką kwotę? MFW chce, by wyłożyłje Europejski Bank Centralny (EBC) — miałby zlewarować pieniądze odłożone w EFSF (do każdego 4,4 EUR wyłożonych przez rządy państw bank, na zasadzie dźwigni, dokłada 15,6 EUR). — To jest tak naprawdę pomysł, z którym Timothy Geithner, sekretarz skarbu USA, przyjechał do Wrocławia, ale z powodów ambicjonalnych został odrzucony przez europejskich przywódców. Teraz wydaje się, że amerykańska recepta to najlepsze wyjście z możliwych — mówi Marcin Kiepas, analityk X-Trade Brokers. Komisja Europejska zaprzeczyła, by pracowała nad rozwiązaniem proponowanym przez MFW. Jak donoszą jednak brytyjskie media, postulaty ma przeanalizować powołany już zespół niemiecko-francuski. Kluczowa jest zgoda EBC, ale wydaje się, że też do osiągnięcia. — W EBC widać zmianę nastawienia. Już w ostatnich miesiącach bank zwiększył aktywność w ratowaniu gospodarki strefy euro, w dodatku za miesiąc zmienia się prezes. Nie jest wykluczone, że EBC da zielone światło dla planu, który położy na stole MFW — mówi Marcin Kiepas.

Przecięcie wrzodu

Proponowany scenariusz bankructwa Grecji oznacza jednak, że z europejskiego sektora bankowego „wyparuje” 170 mld EUR — taka jest połowa wartości greckiego długu. — To byłby bardzo bolesny i niebezpieczny cios dla europejskich banków. Nagle ubędzie z nich ogromna kwota i ktoś będzie musiał ją czymś załatać — mówi Marek Rogalski. Plan MFW przewiduje, że banki pomocy miałyby szukać właśnie w powiększonym EFSF (w podobny sposób działał w 2008 i 2009 r. funduszu amerykański TARP — skupował od banków papiery, których spadek wartości zagrażał systemowi). Eksperci MFW wychodzą z założenia, że lepiej jest ratować europejskie banki, niż ciągle pompować pieniądze w Grecję. — Słusznie. Uruchamianie kolejnych programów dla rządu w Atenach to wlewanie wody w studnię — nie daje nic — twierdzi Marek Rogalski. Grecja konsekwentnie odrzuca jednak możliwość bankructwa. Rząd w Atenach zapewnia,że przeprowadzi nawet najbardziej niepopularne reformy, aby spłacić w pełni swoje długi. — Jesteśmy gotowi wprowadzić wszelkie konieczne działania, aby przywrócić stabilność finansów publicznych. Zrobimy to niezależnie od tego, jaki będzie koszt polityczny takich działań — przekonywał wczoraj Evangelos Venizelos, grecki minister finansów, na corocznym posiedzeniu MFW i Banku Światowego. W te zapewnienia mało kto jednak już wierzy. — Nie ulega wątpliwości, że bankructwo Grecji można tylko odwlekać, ale nie da się go uniknąć. Sądzę, że gdyby strefa euro przyjęła plan proponowany przez MFW, rynki przyjęłyby niewypłacalność rządu w Atenach z ulgą i sytuacja wracałaby do normy — mówi Marcin Kiepas.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu