Bardzo droga ubezpieczeniowa wojna cenowa

Podwyżki są nieuchronne — po trzech kwartałach na samych ubezpieczeniach komunikacyjnych branża traci 640 mln zł.

Jeśli za barometr sytuacji w ubezpieczeniach uznać to, co dzieje się w segmencie polis komunikacyjnych, to sytuacja w branży jest tragiczna. Z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) wynika, że po trzech kwartałach roku na sprzedaży samych polis OC komunikacyjnego ubezpieczyciele stracili 586 mln zł. Jeśli do tego dorzucimy 56 mln zł straty na polisachautocasco, to daje to ponad 640 mln zł strat. Olbrzymia dziura w wynikach całej branży na koniec roku może sięgnąć nawet 1 mld zł. — Kilkaset milionów złotych straty na komunikacji nie jest dla nas zaskoczeniem. Aby zrekompensować skutki wojny cenowej na rynku polisach komunikacyjnych, w przyszłym roku ceny ubezpieczeń OC powinny wzrosnąć minimum o 30 proc. — mówi Artur Borowiński, prezes Compensy.

Koło ratunkowe

Kiepskie wyniki komunikacji uderzyły w rentowność całego biznesu majątkowego. Z danych PIU wynika, że wynik techniczny (pokazuje zysk lub stratę na samym biznesie ubezpieczeniowym) zakładów majątkowych spadł aż o 60 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem i wyniósł na koniec września 400 mln zł. Przekłada się to na spadek zysku całego sektora o 23 proc., do 4,3 mld zł. Liczba jest nadal imponująca, ale trzeba pamiętać, że w dużej części to zasługa grupy PZU. Za tak fatalną sytuację odpowiada trwająca od trzech lata wojna cenowa, która szaleje nie tylko w ubezpieczeniach komunikacyjnych, ale także na rynku mieszkaniowym czy korporacyjnym. W każdym z tych obszarów ceny mocno spadły w porównaniu ze stawkami z lat 2011-12.

— W zakresie podstawowych ubezpieczeń od ognia i innych żywiołów czy od pozostałych szkód rzeczowych składki spadły przy wzroście odszkodowań. Elastyczność ubezpieczycieli jest ciągle wspierana przez brak negatywnych skutków zjawisk atmosferycznych w ostatnich latach, ale trzeba pamiętać, że łaskawa aura może w każdej chwili się zmienić — podkreśla Konrad Owsiński, szef pionu ubezpieczeń biznesowych w Link4.

Jego zdaniem, mimo że ostatnie miesiące przyniosły pierwsze od kilku lat podwyżki, to przyszły rok będzie dla ubezpieczycieli ciężki. Wynika to ze specyfiki biznesu ubezpieczeniowego, w którym wpływ ruchów cenowych na zyski widać dopiero po kilku miesiącach. — W związku z tym poprawa wyników będzie procesem znacznie rozciągniętym w czasie — uważa Konrad Owsiński.

Koniec wojny

Kluczowa będzie pierwsza połowa przyszłego roku, która nadal może stać pod znakiem wysokich strat na biznesie ubezpieczeniowym. Sytuacji nie poprawiają zła sytuacja na giełdzie oraz niskie stopy procentowe, które nie pozwalają ubezpieczycielom rekompensowaćskutków wojny cenowej wysokimi zyskami z inwestycji. To oznacza koniec wojny cenowej w ubezpieczeniach. Do zawieszenia broni przyczyniły się nie tylko złe wyniki, ale także działalność Komisji Nadzoru Finansowego, która w ostatnich miesiącach przestała udawać, że nie widzi sprzedaży polis po cenach dumpingowych. W końcu września nadzór wezwał ubezpieczycieli do podwyżek, a niepokornym zagroził karami. Miesiąc później rozesłał po rynku ankietę, sprawdzającą skuteczność jego apelu, a w ostatnich tygodniach rozpoczął kontrole działalności ubezpieczycieli majątkowych. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane