Bardzo mizerny handel w dwóch godzinach sesji GPW

(Artur Szymański)
opublikowano: 2005-05-09 12:16

Inwestorzy ponownie nie palą się do handlu akcjami na warszawskiej giełdzie. Obroty są mizerne, a towarzyszy im niewielki spadek wartości indeksów.

Inwestorzy ponownie nie palą się do handlu akcjami na warszawskiej giełdzie. Obroty są mizerne, a towarzyszy im niewielki spadek wartości indeksów.

Zgodnie z oczekiwaniami, otwarcie poniedziałkowej sesji na GPW wypadło w pobliżu piątkowego zamknięcia. Następnie w obliczu braku popytu WIG20 zjechał kilkanaście punktów pod kreskę i ustabilizował się na około 0,5-proc. minusie.

Zanosi się więc na spokojną sesję. Tak właśnie już jest na giełdach zachodnioeuropejskich, których indeksy także notują niewielkie straty. Na GPW obroty po dwóch godzinach sesji nie przekroczyły nawet 100 mln zł. Rynek jeszcze jakby nie obudził się po weekendzie. Nie ma zresztą po temu powodów, lepiej spokojnie poczekać na rozstrzygnięcia polityczne.

Złoty lekko osłabia się względem euro i dolara. Politycy nie zasypiają gruszek w popiele. Okazuje się, że mają nowy pomysł na skuteczne tym razem pozbawienie Marka Belki funkcji premiera. Nazywa się on „konstruktywne wotum nieufności” a Józef Oleksy mówi, że w szeregach SLD taka koncepcja się „przewinęła”.

Inwestorzy nie mogą się więc zrelaksować oczekując jesiennego terminu wyborów. Polityczna awantura jeszcze nie przycichła co oczywiście podtrzymuje czynnik politycznego ryzyka odstręczający od inwestycji na rynku kapitałowym.

Pod względem wartości obrotów można mówić o handlu walorami dwóch spółek z WIG20 – Pekao, które przy okazji drożeje najmocniej oraz Telekomunikacji Polskiej, która dla odmiany zachowuje się bardzo słabo. Na walorach pozostałych spółek obroty nie przekraczają jeszcze 10 mln zł, więc nie ma o czym mówić za bardzo.

O 2,5 proc. tanieją walory Elektrimu, ale przy niewielkim obrocie. Na inwestorach nie zrobiła więc wielkiego wrażenia żądanie Elektrimu Telekomunikacja (ET) niezwłocznej zapłaty — bagatela — 11,76 mld zł. AS