Wstęp do wymiany całego zarządu — taką wymowę ma piątkowe trzęsienie ziemi w zarządzie Polskiej Grupy Energetycznej (PGE). Rada nadzorcza największej polskiej firmy w branży odwołała dwoje wiceprezesów — Bogusławę Matuszewską i Wojciecha Ostrowskiego. Zarząd składa się teraz tylko z prezesa Krzysztofa Kiliana i Piotra Szymanka, odpowiedzialnego za sprawy korporacyjne.
![Krzysztof Kilian, prezes PGE, i jego ekipa od dawna spierają się z rządem o sens i warunki prowadzenia inwestycji energetycznych. Wygląda na to, że skarb ma dość. [FOT. WM]
Krzysztof Kilian, prezes PGE, i jego ekipa od dawna spierają się z rządem o sens i warunki prowadzenia inwestycji energetycznych. Wygląda na to, że skarb ma dość. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/25e9f279-ba87-4661-9ac5-b616e1c6c3a5/8102d556-bee6-5c19-95d3-2e91001c3942_w_830.jpg)
— To jedyna spółka w portfelu skarbu państwa, z którą nie da się konstruktywnie współpracować. To też jedyna, która nie ma w zarządzie żadnego prawdziwego eksperta od energetyki. Potrzebne jest zupełnie nowe otwarcie — komentuje pragnący zachować anonimowość wysoki urzędnik resortu skarbu (ministerstwo kontroluje 62 proc. kapitału PGE).
Rada niezadowolona
Referencje odwołani menedżerowie dostali kiepskie.
— Decyzja rady nadzorczej została poprzedzona oceną pracy członków zarządu, a także współpracy i sposobu komunikacji z radą nadzorczą. Przyjrzeliśmy się materiałom i postępowaniu poszczególnych osób. Wzięliśmy pod uwagę sposób zarządzania projektami z każdego obszaru operacyjnego, czyli zarówno inwestycji, jak i projektów optymalizujących działanie grupy kapitałowej. I ocena nie była satysfakcjonująca — mówi Małgorzata Dec, przewodnicząca rady nadzorczej PGE i jednocześnie dyrektor w Ministerstwie Skarbu Państwa (MSP).
— W ocenie rady, praca dwóch odwołanych członków zarządu była niezadowalająca. Decyzję o ich odwołaniu podjęto jednogłośnie. MSP ją szanuje — dodaje Agnieszka Jabłońska-Twaróg, rzeczniczka resortu.
Bez chemii
Bogusława Matuszewska uchodziła za prawą rękę Krzysztofa Kiliana. Pracowali wcześniej razem w Polkomtelu i to Kilian ściągnął ją do współpracy w PGE. Jej odwołanie i negatywna opinia rodzą pytanie o wotum nieufności wobec prezesa.
— Nie interpretowałabym tych decyzji w ten sposób — mówi Małgorzata Dec. Jednoznacznych słów poparcia dla prezesa jednak nie ma. O braku „chemii” między nadzorem a zarządem PGE mówiło się nieoficjalnie już wcześniej. Sygnalizuje to również odwołana Bogusława Matuszewska.
— Jestem zaskoczona decyzją rady nadzorczej, zwłaszcza, że nie podano mi powodów odwołania. PGE jest w świetnej kondycji i ma historycznie znakomite wyniki, co jest wielkim osiągnięciem, zważywszy na niekorzystne czynniki makroekonomiczne. Dlatego uważam, że ta decyzja nie miała podstaw merytorycznych. Podobnie oceniam przyczyny odwołania Wojciecha Ostrowskiego — są niemerytoryczne, a ponadto zagrażają realizacji niektórych projektów wewnętrznych — uważa była wiceprezes PGE.
W nieoficjalnych rozmowach osoby związane z resortem skarbu zwracają uwagę,że zgodnie ze statutem PGE, zarząd składa się z minimum dwóch osób. Prezesa i jednego z wiceprezesów pozostawiono ponoć na stanowiskach tylko dla zachowania ciągłości, ale konkursy już się szykują.
— Piątkowymi decyzjami zamknęliśmy pewien rozdział w działalności spółki, trzeba więc otworzyć nowy. Na pewno rozpoczniemy przygotowania do ogłoszenia konkursu. W pierwszym kroku naszym celem będzie uzupełnienie wakatów, ale jednocześnie będziemy myśleć o konstrukcji nowego zarządu jako całości. Będziemy szukać ludzi skłonnych do dużego zaangażowania, odważnego podejmowania decyzji, szukania optymalnych rozwiązań i stawiania czoła szeregowi ryzyk rynkowych. Idealni będą kandydaci z doświadczeniem w energetyce — podkreśla Małgorzata Dec.
Spór o inwestycje
Mówiąc o ryzyku i doświadczeniu w energetyce, przewodnicząca rady celuje w oś konfliktu pomiędzy zarządem PGE a rządem reprezentowanym przez resort skarbu, którego szef ma coraz mocniejszą pozycję (Włodzimierz Karpiński w miniony weekend został wybrany na szefa lubelskiego regionu Platformy Obywatelskiej).
Rząd chce inwestycji w moce produkcyjne w energetyce, a zarząd PGE uważa je za nieopłacalne i ryzykowne przy niskich cenach energii. Stąd wielomiesięczne negocjacje w sprawie budowy bloków w Opolu i dyskusje na temat warunków realizacji inwestycji atomowych. Do tego dochodzi telekomunikacyjne doświadczenie Krzysztofa Kiliana i Bogusławy Matuszewskiej, wytykane im chętnie przez energetycznych starych wyjadaczy, którym Kilian i Matuszewska zarzucali brak biznesowego myślenia i zamykanie się w kręgu sprawdzonych rozwiązań.
Na tym tle miało też dojść do rezygnacji w lipcu Pawła Smolenia, jedynego energetyka w zarządzie PGE. Nikt go nie zastąpił. Warto też wspomnieć, że kiedy w piątek rada odwoływała część zarządu PGE, trwało jednocześnie (do późnej nocy) podpisywanie kluczowych porozumień dotyczących inwestycji w Opolu. Do konsorcjum wykonawców, czyli Polimeksu, Rafako i Mostostalu Warszawa, z których każdy ma niepewną sytuację finansową, dołączył stabilny Alstom. Na posiedzeniu rady nadzorczej omawiano zaś inwestycje jądrowe.