Będziemy czekać na RPP

Jacek Jurczyński
21-01-2002, 00:00

Miniony tydzień nie należał do najlepszych dla polskiej waluty: kurs dolara do złotego wzrósł z 3,9990 w poniedziałek do powyżej 4,20 w piątek. W związku ze spadkiem notowań wspólnej waluty na rynku międzynarodowym, cena euro w tym samym okresie zwyżkowała w nieco mniejszym stopniu, z 3,5770 do powyżej 3,70. Odchylenie krajowej waluty od parytetu wzrosło w rezultacie z minus 12,20 proc. do minus 8,7 proc.

Bardzo silna przecena złotego to przede wszystkim wynik oświadczenia prezesa NBP, Leszka Balcerowicza, po wtorkowej publikacji danych o utrzymaniu się wskaźnika inflacji w grudniu na nie zmienionym poziomie w stosunku do listopada (3,6 proc.), że czynniki pozwalające na tak nieznaczny wzrost cen mogą być tymczasowe.

Wypowiedź ta zmniejszyła nadzieje inwestorów na to, że Rada Polityki Pieniężnej zdecyduje się na obniżenie poziomu stóp procentowych już na najbliższym, styczniowym posiedzeniu, a na rynku zrobiło się bardzo nerwowo. Tymczasem do kolejnych cięć nawołują cały czas przedstawiciele rządu. Podczas swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych minister finansów Marek Belka powiedział, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy jest zaniepokojony restrykcyjną polityką monetarną, jaką prowadzi NBP. Dodał również, że złoty powinien stracić na wartości, a poziom 4,25 jest realistyczny.

Naszym zdaniem, aż do posiedzenia RPP w dniach 29-30 stycznia, notowania naszej waluty pozostaną w trendzie spadkowym ,ulegając znacznym wahaniom. Do tego czasu najlepszą strategią wydaje się krótkoterminowe kupowanie dewiz na dołkach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Jurczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Będziemy czekać na RPP