UE musi się zreformować, zanim przyjmie nowych członków. W debacie o przyszłości Europy, nad którą czuwać będzie specjalny Konwent, wezmą udział także przedstawiciele Polski. W kraju już ruszyła dyskusja na ten temat.
Unia musi stać się bardziej demokratyczna, bardziej przejrzysta i bardziej skuteczna. Takie są podstawowe i bardzo ogólne założenia, które muszą zostać spełnione, by wspólnota była w stanie się poszerzyć. Przygotowaniem planu zmian zajmie się Konwent, specjalny organ składający się z przewodniczącego, dwóch wiceprzewodniczących, 15 przedstawicieli głów państw członkowskich, 16 członków Parlamentu Europejskiego oraz dwóch przedstawicieli Komisji Europejskiej. W pracach Konwentu wezmą udział także przedstawiciele państw kandydujących.
W naszym kraju ruszyła już debata wewnętrzna, która ma zaktywizować Polaków do myślenia w kategoriach europejskich.
— Unia w obecnym wydaniu pęka w szwach i coraz bardziej oddala się od obywatela. To trzeba zmienić i właśnie w takim kierunku będą szły nasze propozycje — podkreśla Józef Oleksy, przewodniczący sejmowej Komisji Europejskiej, deputowany do Konwentu z ramienia Sejmu.
Jego zdaniem, problem nie polega jedynie na ustaleniu kompetencji między władzami samorządowymi, krajowymi a unijnymi, czy uchwaleniu konstytucji europejskiej. Zarówno UE, jak i Polska muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, jak ma wyglądać sama struktura Europy. Może to być model federacji państw (stany zjednoczone Europy, gdzie największe kompetencje będzie mieć Bruksela) lub forma współpracy międzyrządowej.
Każda delegacja będzie przedstawiała własny punkt widzenia, zaś prezydium Konwentu wskaże ten, który popiera.
— Głos polskich deputowanych będzie istotny w przypadku wyboru opcji większością głosów. Deputowani z krajów kandydujących nie będą jednak posiadali prawa sprzeciwu, jeżeli przedstawiciele „piętnastki” będą zgodni co do wyboru rozwiązania — wyjaśnia Danuta Hübner, minister ds. europejskich i deputowana do Konwentu z ramienia rządu.