Będziemy jeść więcej drobiu

Zaniedbaliśmy rynek drobiowych wędlin. Szkodzą mu też mity — twierdzą drobiarze.

Krajowa Rada Drobiarstwa (KRD) będzie w przyszłym roku przekonywać Kowalskiego, żeby jadł więcej drobiu. Obecnie spożywa go 26-27 kg rocznie, a branża twierdzi, że rynek będzie rósł dalej. Roczna produkcja mięsa drobiowego zwiększyła się z 0,73 mln ton w 2003 r. do 1,4 mln ton w 2011 r.

— Rozbudowujemy moce produkcyjne, żeby korzystać z rynku, który zwiększa się o 7-10 proc. rocznie — mówi Jacek Lewicki, prezes Grupy Drosed, jednej z czołowych krajowych firm drobiarskich.

Na inwestycje Drosed przeznacza średnio 20 mln zł rocznie. O wzroście spożycia, a więc także produkcji, przekonany jest również Piotr Kulikowski, prezes Indykpolu.

— Konsumpcja może urosnąć o 15-20 proc., a mogłaby jeszcze mocniej, gdybyśmy w końcu obalili mit o karmieniu drobiu hormonami. Absurd wciąż funkcjonuje i część konsumentów jest przekonana, że spożycie większych ilości mięsa drobiowego może im zaszkodzić — mówi Piotr Kulikowski.

— Jako branża bardzo zaniedbaliśmy wędliniarską część rynku. Drobiowe wędliny są niesłusznie postrzegane jako gorsze od wieprzowych i słabszejjakości. W rzeczywistości jest to mięso zdrowsze, mniej tłuste i musimy w końcu zacząć o tym przekonywać — uważa Jacek Lewicki. Właśnie na wędlinach ma się skupić kampania przygotowana przez KRD.

— Nasze działania koncentrowały się dotychczas na mięsie. Teraz chcemy przekonać Polaków do wędlin — mówi Łukasz Dominiak, dyrektor KRD. Zdaniem prezesa Drosedu, mimo rozwoju rynku w ciągu 5-10 lat zniknie z niego duża część podmiotów.

— Konsolidacja branży jest konieczna. 3 tys. zakładów mięsnych to co najmniej 2-3 razy za dużo — twierdzi Jacek Lewicki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu