Bezpieczeństwo może być tanie

Igor Nowak
opublikowano: 2002-09-16 00:00

Głównym grzechem małych i średnich firm jest oszczędzanie na polisach. Ubezpieczenie — wbrew powszechnym obawom — wcale nie musi być drogie.

„PB”: Czy polskie firmy ubezpieczają swój majątek?

Tomasz Słupski, dyrektor departamentu ubezpieczeń firmy brokerskiej Willis Polska: Coraz więcej polskich firm stara się zabezpieczyć swój majątek przed nieprzewidywalnymi zdarzeniami wykupując polisy. Jednak jakość wybieranych ubezpieczeń pozostawia wiele do życzenia. Wiele firm ubezpiecza się w bardzo wąskim zakresie, korzystając z zaniżonych wycen, które nie pozwalają później odtworzyć utraconego majątku.

Z czego to wynika?

— Przede wszystkim z niedoinformowania. Ale również z tego, że w wielu firmach kwestie ubezpieczeń są pozostawione pracownikom średniego szczebla, którzy nie orientują się, po co zawierane są umowy asekuracyjne. Zatem wykupienie polisy wynika wyłącznie z zakresu obowiązków pracownika, który nie ma pojęcia o ubezpieczeniach. Trudno wymagać od takiej osoby, aby przewidziała zagrożenia, jakie mogą wystąpić przy prowadzeniu konkretnej działalności, a tym samym zadbać o dobro firmy. Recesja, którą obserwujemy na rynku od kilku lat, powoduje, że firmy poszukują oszczędności. Cięcia zaczynają się najczęściej od rezygnacji z ochrony ubezpieczeniowej. Jeżeli takie oszczędzanie jest świadome, to wszystko w porządku. Gdy cięcie kosztów polega na zaniżaniu wartości majątku firmy, to mija się to z podstawową zasadą ubezpieczenia. Przecież wtedy odszkodowanie nie pozwoli na odtworzenie majątku firmy.

Czyli ubezpieczenie źle wycenionego majątku nie ma sensu?

— Umowę ubezpieczeniową powinno się zawierać według tzw. wartości odtworzeniowej, pozwalającej na odtworzenie majątku firmy, tak aby mogła ona funkcjonować jak przed wystąpieniem szkody.

A czy małe i średnie firmy korzystają z usług brokerskich?

— Średnie firmy coraz częściej korzystają z porad brokerów. Z małymi firmami jest pewien kłopot. Towarzystwa oferując im pakiety ubezpieczeń nie przewidują w nich udziału brokera. Dystrybucja odbywa się poprzez sieć agentów. A od agenta nie można się spodziewać rzetelnej informacji. Wynika to z prostej przyczyny. Agent ma za zadanie sprzedać produkt swojego towarzystwa, a nie służyć doradztwem klientowi. Nie chcę przez to powiedzieć, że agenci działają na szkodę klientów. Natomiast trzeba zrozumieć, że ich zadaniem są przede wszystkim wyniki sprzedaży.

Jednak skorzystanie z usług brokera to kolejny wydatek. Małych, ale i często średnich firm nie stać na taki luksus.

— Można to zweryfikować dopiero w momencie wystąpienia szkody. Powódź stulecia obnażyła stan ubezpieczeniowy wielu gospodarstw i firm, które wybrały zły wariant asekuracji. Okazało się, że posiadacze polis nie mieli wykupionego ryzyka powodziowego. Wielu przedsiębiorców pomyślało wtedy, że można było skorzystać z fachowej pomocy doradcy ubezpieczeniowego, jakim jest broker.

Mali przedsiębiorcy mogą sami przejrzeć kilka ofert różnych towarzystw i wybrać taką ofertę, która będzie spełniała ich oczekiwania.

Ale ogólne warunki ubezpieczenia często są nieczytelne i zawiłe.

— Kiedyś pojawiły się propozycje, aby takie doradztwo było świadczone przez izby zrzeszające przedsiębiorców. Są już takie samorządy, które proponują ubezpieczenia przygotowane pod konkretną działalność.