Deweloper buduje, a bank pilnuje, aby odbywało się to zgodnie z planem
Rachunek zastrzeżony to nowa forma finansowania budowy mieszkań. Do niedawna uważany za nowatorski, dziś zyskuje na popularności.
Czasy, gdy deweloperzy budowali wyłącznie za pieniądze klientów, powoli odchodzą w przeszłość. Dziś korzystają z kredytów i innych nowych form finansowania, które powoli stają się standardem. Do nowych rozwiązań proponowanych przez banki stopniowo przekonują się deweloperzy i ich klienci. Jedną z nich jest tzw. rachunek zastrzeżony. Jeszcze do niedawna kompletnie nieznany.
Większa wiarygodność
Firmy deweloperskie mogą dziś korzystać z dwóch rodzajów rachunku zastrzeżonego: otwartego i zamkniętego. W pierwszym przypadku pieniądze wpłacane przez klientów gromadzone są w banku na specjalnym rachunku. Deweloper otrzymuje je w transzach w miarę realizacji etapów budowy. W drugim deweloper buduje wyłącznie z funduszy uzyskanych z kredytu bankowego, a pieniądze klientów gromadzone są na innym koncie. Gdy inwestycja jest zakończona, fundusze zgromadzone na tym rachunku przeznaczane są na spłatę kredytu dewelopera.
Takie rozwiązanie gwarantuje bezpieczeństwo zarówno deweloperowi, jak i jego klientom. Podnosi wiarygodność spółki deweloperskiej i buduje jej prestiż.
— Indywidualny inwestor ma z kolei pewność, że wpłacane przez niego pieniądze nie zostaną wykorzystane niezgodnie z przeznaczeniem — ocenia Hanna Libura, dyrektor departamentu kredytów komercyjnych BRE Banku Hipotecznego.
W praktyce rachunek zastrzeżony to jednak nie to samo, co powierniczy.
Ten ostatni miał zostać wprowadzony w życie na podstawie specjalnej ustawy. Niestety, mimo kolejnych podejść Sejm do tej pory jej nie uchwalił.
— Rachunek powierniczy od zastrzeżonego różni się tym, że kupujący gromadzi fundusze na bankowym rachunku i za jego pośrednictwem dokonuje rozliczeń z deweloperem. Bank pilnuje z kolei, aby pieniądze nie zostały przeznaczone na inny cel niż określony w umowie. Jednak, gdy z jakichś powodów inwestycja nie dojdzie do skutku, klient odzyskuje fundusze zgromadzone na rachunku. W przypadku rachunku zastrzeżonego sytuacja wygląda inaczej. Bank w pierwszej kolejności zatrzymuje pieniądze na spłatę kredytu zaciągniętego przez dewelopera — tłumaczy Hanna Libura.
Trzeba spełnić warunki
Deweloperzy coraz częściej korzystają z rachunku zastrzeżonego.
Nie wszyscy mogą go jednak otrzymać.
— Nasz bank wymaga powołania spółki celowej do realizacji projektu oraz wkładu własnego na poziomie około 20 proc. Może to być np. grunt, jak i projekt architektoniczny. Zwracamy też uwagę na poziom przedsprzedaży. Deweloper musi udowodnić, że proponowana przez niego lokalizacja wzbudzi zainteresowanie klientów — mówi Hanna Libura.
Nie wszyscy są jednak w stanie sprostać tym wymaganiom. Problemy mają nawet duże firmy, które nie chcą np. powołać celowej spółki.
Jednak te, które się na ten krok zdecydują, chwalą sobie ten sposób finansowania.
— Każda nasza budowa finansowana jest z rachunku zastrzeżonego. Daje nam to poczucie bezpieczeństwa, a klienci są spokojni o postępy budowy — mówi Mirosław Aleksander z firmy deweloperskiej SETA Development.
Inne korzyści? Według ekspertów zaletą jest możliwość prowadzenia elastycznej sprzedaży. Deweloper może np. przyjąć wpłaty 10 proc. na początku i 90 pod koniec inwestycji.
Agnieszka
Zielińska