Bezrobotni jakoś miesiąc przeżyją

opublikowano: 29-05-2019, 22:00

Państwowa Komisja Wyborcza w piątek w Sali Kolumnowej Sejmu wręczy zaświadczenia 52 elektom, którzy 26 maja 2019 r. zwycięsko zakończyli wyścig do Parlamentu Europejskiego (PE).

Wszyscy wybrani dotychczasowi posłowie i senatorowie stracili 28 maja z automatu krajowe mandaty i od wtorku są… na bezrobociu. Ślubowanie w Strasburgu złożą 2 lipca, zatem czerwiec będą musieli jakoś przetrwać, w czym pomoże godziwa odprawa. Potem zaś naprawdę się odkują, jedna kadencja w PE daje około 1,5 mln zł czystego dochodu, do czego obrotny poseł może dołożyć drugie tyle z diet oraz kilometrówki samochodowej.

Jerzy Buzek i Jan Olbrycht w nowej kadencji PE nie siądą już wspólnie z Jackiem Saryusz-Wolskim (w środku), przynajmniej publicznie.
Zobacz więcej

Jerzy Buzek i Jan Olbrycht w nowej kadencji PE nie siądą już wspólnie z Jackiem Saryusz-Wolskim (w środku), przynajmniej publicznie. Jennifer Jacquemart

Bez zaglądania w oświadczenia majątkowe przypominamy siódemkę weteranów, którzy 26 maja uzyskali reelekcję. Poniższa lista jest partyjnie ekumeniczna, z podaniem tylko funkcji unijnych. Notabene nie ma już ani jednej osoby, która startowała do PE lub została wydelegowana na komisarza w tych samych barwach. Wszyscy albo je zmieniali, albo wchodzili do koalicji. Istotne jest zastrzeżenie formalne — Danuta Hübner i Janusz Lewandowski jedną kadencję spędzili prestiżowo i funkcjonalnie jeszcze wyżej, w Komisji Europejskiej, zatem całkowicie zasadne jest zaliczenie im tego okresu na równi z euromandatem.

W PE już trwa układanie grup politycznych, które nie będą prostą kopią z lat 2014-19. Traktowana całościowo polska reprezentacja pod jednym względem będzie się absolutnie wyróżniała nie tylko w nowej kadencji, lecz w ogóle w całych dziejach PE. Nigdy w żadnym unijnym państwie mandatów nie zdobyło aż tylu byłych premierów! Ich doświadczenie i obycie międzynarodowe jest bardzo różne. Jerzy Buzek, Włodzimierz Cimoszewicz i Marek Belka to prawdziwi światowcy, Leszek Miller przez lata doświadczeń także się bardzo wyrobił. Odstają od nich obie panie, Ewa Kopacz i Beata Szydło, nie tylko ze względu na znacznie krótsze staże premierowskie. Będą się po gmachach PE błąkać przede wszystkim ze względu na nieznajomość żadnego z roboczych języków, a to w PE straszliwe wręcz inwalidztwo. Włączenie w słuchawkach podczas sesji kanału 18 (to stały numer języka polskiego) absolutnie nie zastępuje bezwzględnie koniecznej znajomości przynajmniej biegłego angielskiego. Na trwających dzień czy dwa szczytach Rady Europejskiej przewodnikami obu szefowych rządu byli wiceministrowie ds. unijnych, czyli odpowiednio Rafał Trzaskowski i Konrad Szymański, zaś pod ręką byli osobiści tłumacze. Przez pięć lat kadencji w PE używania na co dzień języków jedynie ustami asystentów — choćby w kontaktach z kolegami z tej samej grupy politycznej na tym samym piętrze — po prostu się nie da.

Nieprzerwanie w Brukseli/Strasburgu od 2004 r.

Danuta Hübner

pierwsza polska komisarz UE 2004-09, posłanka do PE od 2009 r.

Jerzy Buzek

poseł do PE od 2004 r., przewodniczący PE 2009-11

Ryszard Czarnecki

poseł do PE od 2004 r., wiceprzewodniczący PE 2014-18, usunięty z tej funkcji

Janusz Lewandowski

poseł do PE 2004-10 i od 2014 r., komisarz UE 2010-14

Bogusław Liberadzki

poseł do PE od 2004 r., wiceprzewodniczący PE 2017-19

Jan Olbrycht

poseł do PE od 2004 r.

Jacek Saryusz-Wolski

poseł do PE od 2004 r., wiceprzewodniczący PE 2004-06

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu