Uchyli czy nie — takie pytanie zadawali sobie przez ostatni weekend samorządowcy z Białegostoku. W poniedziałek Wojewódzki Sąd Administracyjny miał ogłosić decyzję w sprawie skarg organizacji ekologicznych, które żądały utrącenia decyzji środowiskowej. Bez niej nie można realizować inwestycji.
— Sąd oddalił skargi dwóch organizacji ekologicznych. W przypadku trzeciej skargi umorzył postępowanie. To oznacza, że wkrótce będziemy mogli podpisać umowę na zaprojektowanie i wybudowanie spalarni — mówi Jarosław Wasilewski, rzecznik komunalnej spółki Lech, która odpowiada za realizację projektu.
Beneficjentami zlecenia będzie konsorcjum, w którego skład wchodzą giełdowy Budimex, Keppel Seghers Belgium oraz Cespa Compania Espoanola de Servicios Publicos Auxiliares. Wartość kontraktu wynosi 409,5 mln zł brutto. Częściowe finansowanie zapewniła Bruksela. W październiku 2011 r. spółka Lech podpisała umowę na 210 mln zł dofinansowania.
Z pomocąprzyjdzie też Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Wbicie pierwszej łopaty przewidziano na II kw. 2013 r.
Do tego czasu konsorcjum musi zakończyć prace projektowe i otrzymać pozwolenie na budowę. Prace mają się zakończyć w grudniu 2015 r. Białostocka spalarnia będzie przetwarzać 120 tys. ton odpadów rocznie. Dzięki temu udział śmieci trafiających na wysypiska spadnie z 94 do 12 proc. Ze spalania odpadów będzie powstawać energia elektryczna (38 tys. MWh rocznie) oraz cieplna (360 tys. GJ w sezonie grzewczym).