Sąd drugiej instancji nie wydał dziś wyroku w sprawie konfliktu o budowę białostockiego stadionu. Wartość sporu to 137 mln zł. Tyle żąda miasto od francuskiej grupy budowlanej Eiffage. W styczniu 2015 r. sąd pierwszej instancji przyznał miastu 37 mln zł. Nie zadowoliło to ani miasta, ani firmy budowlanej. Obie strony dowołały się od wyroku.
Geneza sporu sięga 2010 r. Eiffage wygrała przetarg na budowę stadionu, oczekując za to 156,1 mln zł. W 2011 r. zeszła z budowy, tłumacząc to błędami w projekcie konstrukcji dachu. Równolegle miasto odstąpiło od kontraktu, powołując się na opóźnienia. Zażądało kary umownej wysokości 10 proc. wartości kontraktu. Po odliczeniu wystawionych przez Eiffage faktur było to 13 mln zł. Eiffage natomiast pozwała miasto o 10-procentową karę umowną z tytułu nieuzasadnionego odstąpienia od umowy i za wykonane, ale niezapłacone, prace budowlane — łącznie o 33 mln zł.
Sprawa trafiła do sądu jesienią 2011 r. W lecie 2014 r. miasto rozszerzyło powództwo do 136,8 mln zł motywując to chęcią rozstrzygnięcia w jednym postępowaniu kwestii kary umownej i całkowitej wysokości odszkodowania.