Biedronka na wojnie z UOKiK

opublikowano: 14-12-2020, 20:00

UOKiK nałożył na największego detalistę w Polsce 723 mln zł kary za nadużywanie przewagi nad dostawcami. Sieć nazywa to decyzją „stronniczą i bezpodstawną”.

Duży nie może więcej – przynajmniej nie zdaniem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). W poniedziałek poinformowano, że na Biedronkę, największego detalistę spożywczego w Polsce, należącego do portugalskiego Jeronimo Martins, nałożono 723 mln zł kary za „zarabianie w nieuczciwy sposób na dostawcach produktów spożywczych”.

- Tego typu praktyki niszczą podstawy uczciwej konkurencji i odpowiedzialności za kontrahentów, są przejawem głębokiej nieuczciwości i braku szacunku dla innych przedsiębiorców. Kara musiała być adekwatna – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, cytowany w komunikacie urzędu.

Decyzja UOKiK nie jest prawomocna – spółka ma teraz miesiąc na to, by się od niej odwołać. I bez wątpienia to zrobi.

„Jerónimo Martins Polska stanowczo sprzeciwia się stronniczej, pozbawionej podstaw prawnych i faktycznych decyzji nałożonej przez UOKiK, a tym samym uważa ją za niesprawiedliwą i niezasłużoną. Co więcej, UOKiK podjął tę decyzję nie przestrzegając należytych procedur prawnych, nawet nie wysłuchując dostawców. Z całą mocą i zaangażowaniem będziemy dochodzić swoich racji w sądzie. Głęboko wierzymy, że polskie sądy zbadają tę sprawę kompleksowo, obiektywnie i bezstronnie oraz, że sprawiedliwości stanie się zadość” – czytamy w stanowisku sieci.

Feralne rabaty

Chodzi o naruszenie przyjętych pod koniec 2016 r. przepisów, mających zapobiegać nadużywaniu przewagi kontraktowej przez dużych odbiorców produktów spożywczych. UOKiK może w takich przypadkach nałożyć na spółki kary w wysokości do 3 proc. ich rocznych obrotów, co w przypadku operatora sieci Biedronka oznaczało maksymalnie nawet 1,6 mld zł. Ponad 720 mln zł kary będzie jednak odczuwalne dla sieci, która w ciągu trzech kwartałów tego roku na poziomie EBITDA zarobiła 4 mld zł.

- Jeronimo Martins Polska stosowało nieuczciwy mechanizm arbitralnego zmniejszania kontrahentom wynagrodzenia za już zrealizowane dostawy. Co istotne, dodatkowe rabaty uzyskiwane od dostawców żywności nie miały przełożenia na niższe ceny produktów dla klientów sieci Biedronka. To absolutnie niedopuszczalne wykorzystywanie siły rynkowej przez sieć handlową. Biorąc pod uwagę, że dla wielu firm dostawy do Biedronki to znaczny wolumen produkcji, ponosili oni ogromne koszty – mówi Tomasz Chróstny.

Według UOKiK tylko w ciągu ostatnich trzech lat - łącznie z 2020 r., gdy postępowanie już się toczyło - Biedronka zarobiła na kwestionowanych przez urząd praktykach ponad 600 mln zł, a dotkniętych było ponad 200 firm, głównie dostawców owoców i warzyw.

„Decyzja UOKiK świadczy o niezrozumieniu charakteru prowadzenia działalności gospodarczej oraz dynamiki negocjacji. Rabaty, o których mówi publicznie prezes UOKiK, są w rzeczywistości uzgadniane z góry przez obie strony umowy i mają zastosowanie do obrotu osiągniętego w określonym okresie” – kontruje Biedronka.

Widmo kar

Postępowanie w tej sprawie wszczęto we wrześniu ubiegłego roku. Przedstawiciele Jeronimo Martins, właściciela Biedronki, deklarowali wolę współpracy z urzędem, ale jednocześnie przekonywali, że ich praktyki nie są niezgodne z prawem i sieć nadal stosowała je w relacjach z dostawcami.

- Nie zmieniliśmy naszych praktyk w tym zakresie, bo nie uważamy ich za nieprawidłowe — ucinał Pedro Soares dos Santos, prezes Jeronimo Martins.

Teraz do zmiany będzie musiało dojść.

- Po pierwsze, nakazałem sieci handlowej natychmiastowe zakończenie niedozwolonych praktyk. Po drugie, decyzja stwierdzająca nieuczciwość systemu rabatowego Jeronimo Martins Polska ułatwi dostawcom dotkniętym tymi praktykami uzyskanie odszkodowania w postępowaniach cywilnych, do czego już teraz zachęcam – mówi Tomasz Chróstny.

Wcześniej UOKiK prowadził kilka postępowań na mocy „ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystaniu przewagi kontraktowej". Dotyczyły głównie przetwórców spożywczych i ich relacji z dostawcami poszczególnych warzyw i owoców oraz terminów płatności.

W każdym przypadku kończyły się skróceniem przez spółki zakwestionowanych terminów i odstąpieniem przez urząd od kar finansowych. W ostatnich miesiącach wszczęto jednak postępowanie wyjaśniające w sprawie tego, jak rabaty podobne do tych, jakich oczekiwała Biedronka (tzw. retro) stosowane są w 19 innych sieciach handlowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane