Ostatecznie wskaźnik DJ opadł o 4,62 proc. z impetem schodząc ponież poziomu 8 tys. pkt. Z kolei S&P500 zniżkował o 4,9 proc., zaś Nasdaq stracił 4,2 proc.
Gracze źle odebrali zapowiedź przeznaczenia nawet 1,5 bln USD na poprawę kondycji banków (m.in. poprzez wykup toksycznych aktywów), a zwłaszcza ostrzeżenie sekretarza skarbu, że walka z kryzysem będzie długotrwała i obarczona wysokim ryzykiem. Istnieją przy tym uzasadnione obawy, że to pieniądze wyrzucone w błoto. Negatywnych nastrojów na parkietach nie zmieniła też pozytywna decyzja Senatu odnośnie nowego zastrzyku środków (838 mld USD) dla pobudzenia gospodarki. To kwota nieco wyższa od zaproponowanej przez Izbę Reprezentantów. Oba organa muszą teraz dojść do konsensusu.
Doniesienia z rynku fatalnie wpłynęły na notowania przedstawicieli sektora finansowego. Mocno zniżkował m.in. kurs akcji Bank of America, tracąc momentami ponad 19 proc. Nieco mniej spadały walory Citigroup i JP Morgan.
W średniej Dow Jones silna podaż uderzyła też w papiery American Express, General Electric i Alcoa. Poza gronem największych blue chipów zły dzień stał się udziałem akcjonariuszy Principal Financial. Pojawiły się spekulacje, że spółka sprzedająca ubezpieczenia na życie ma za mało kapitału i będzie zmuszona skorzystać z pomocy państwa.
Mocno oberwały sieci supermarketów spożywczych. Pod kreską toczyła się wymiana akcji m.in. Kroger i Safeway. To następstwo obniżenia przez analityków Citigroup rekomendacji dla ich walorów. Uzasadnieniem jest obawa o poziom przychodów i zysków w związku z prowadzoną wojną cenową.
Także w przypadku papierów Time Warner, spadek notowań wymuszony został
negatywną oceną inwestycyjną. Tym razem Sanford C. Bernstein ściął
zalecenie dla największej spółki medialnej na świecie z „przeważaj” do „zgodnie
z rynkiem”.