Biura podróży chcą płacić za spokój

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2013-02-28 00:00

Touroperatorzy dopominają się o fundusz turystyczny. Nie zamierzają kupować dodatkowych ubezpieczeń.

„Mimo braku adekwatnych rozwiązań systemowych, jako (na razie) jedyny touroperator w Polsce, już w ubiegłym roku wprowadziliśmy zabezpieczenie, dzięki któremu nasi klienci nie będą w razie problemów zdani na nieefektywne przepisy. Liczymy, że pozostali organizatorzy wprowadzą podobne rozwiązania i również zadbają o bezpieczeństwo swoich klientów” — brzmi oświadczenie biura Ecco Holiday.

To reakcja na zapowiedź marszałków, którzy już nie chcą przywozić klientów upadłych biur podróży. Nic dziwnego: nie mogą odzyskać pieniędzy, które wydali na to w ubiegłym roku z własnej kasy, gdy splajtowało 12 touroperatorów i zabrakło pieniędzy z gwarancji turystycznych (500 tys. zł). Na pokrycie roszczeń klientów, którzy wpłacili zaliczki, ale nie wyjechali, brakuje 5 mln zł.

PR czy BHP

Należące do grupy SKOK Ecco Holiday ma w firmie ubezpieczeniowej TUW SKOK wykupioną polisę. Gwarantuje ona klientom zwrot wpłaconych pieniędzy w ciągu 30 dni. Ponadto Ecco Holiday ma dwukrotnie wyższą gwarancję od wymaganej: 27 zamiast 14 proc. Rywale przypominają jednak, że Ecco Holiday musi walczyć o dobry image, po tym jak w maju ubiegłego roku ścięło ofertę na sezon letni o 25 proc. i wypadło z pierwszej dziesiątki największych touroperatorów.

— To działania marketingowe. TUW SKOK przygotował ofertę dla spółki z grupy, ale takiego produktu nie ma na rynku — uważa Piotr Henicz, wiceprezes Itaki.

— Traktowanie odpowiedzialności i bezpieczeństwa klientów jako środka mającego poprawić wizerunek doskonale obrazuje stosunek konkurencji do istoty problemu. Naszą ambicją nie jest bycie największym touroperatorem,lecz najbezpieczniejszym — twierdzi Aleksandra Olechnowicz, rzeczniczka Ecco Holiday.

Obiecanki cacanki

Jednak pozostałe biura podróży nie zamierzają kupować dodatkowych ubezpieczeń.

— Nie widzę takiej konieczności. Gdy ustawodawca podniesieceny gwarancji, proszę bardzo, ale w tym momencie nie chciałbym blokować kolejnych milionów złotych — mówi Grzegorz Baszczyński, prezes Rainbow Tours.

Ministerstwo Finansów pracuje nad rozporządzeniem dotyczącym wysokości gwarancji, jednak nie podaje daty zakończenia prac. Branża czeka na fundusz turystyczny, drugi filar zabezpieczenia na wypadek bankructwa biura podróży. Ministerstwo Sportu i Turystyki dopiero przygotowuje założenia do projektu ustawy.

— W ubiegłym roku — być może pod wpływem potrzeby sukcesu politycznego — padło hasło, że w nowym sezonie będziefundusz. Skończyło się na dyskusjach. Podobno założenia były skonsultowane z branżą — nie odczułem tego. Mało kto wierzy, że fundusz wejdzie w życie przed wakacjami, a sezon letni zaczyna się w kwietniu. Mamy wystarczająco dużo pracy z obsłużeniem ponad 0,5 mln turystów i bardzo byśmy się cieszyli, gdyby każdy zajmował się tym, czym powinien. Organy państwowe powinny stworzyć odpowiedni akt prawny, który zapewni funkcjonowanie branży i bezpieczeństwo klientów. Działamy od 20 lat, płacimy niemałe podatki, chcemy, by państwo trochę nam pomagało, zamiast przeszkadzać — podkreśla Piotr Henicz.