Biura podróży obrastają w piórka

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 04-05-2006, 00:00

Wszystko sprzyja biurom podróży: moda na wczesne planowanie wakacji, rosnąca klasa średnia, waluty, a nawet księżyc. Zaczęły się żniwa.

Ci, którzy teraz smażą się na plażach, wykupili wycieczki najpóźniej półtora miesiąca temu. A i tak wybór był mocno ograniczony. Wakacje z rodziną powinny być już od dawna zaplanowane i wykupione. Chyba że jesteśmy gotowi wyjechać nie do Grecji, lecz do Bułgarii, i nie w lipcu, lecz we wrześniu.

— W Europie Zachodniej decyzję o wakacjach podejmuje się na początku roku. Także w Polsce robi się to coraz wcześniej — mówi Jan Korsak, prezes Polskiej Izby Turystyki.

Królują zapobiegliwi

Zmiany potwierdza branża.

— W 2004 r. wakacje w styczniu wykupiło tylko 4,1 proc. internautów, a w 2005 r. już 6,02 proc. Biorąc pod uwagę, że klienci biur internetowych częściej kupują oferty last minute (55 proc. kupuje do 21 dni przed wylotem), 50-procentowy wzrost jest imponujący — informuje Dawid Sadulski z Travelplanet.pl, giełdowej spółki, która sprzedaje oferty biur podróży i linii lotniczych.

Triada w pierwszym dniu sprzedaży oferty na lato 2006 na początku stycznia sprzedała o 30 proc. więcej wyjazdów niż w ciągu pierwszego dnia rok wcześniej.

— W pierwszym kwartale wzrost sięgnął 20 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem — twierdzi Marek Markiewicz, wiceprezes biura podróży Triada.

— Sprzedaliśmy w pierwszym kwartale 20 proc. więcej wyjazdów na lato niż rok temu — potwierdza Maria Baumgartner, rzeczniczka TUI.

Powody z kosmosu

Moda na first minute może wiązać się z rozczarowaniem ofertami last minute. I to obustronnym.

— Biura zorientowały się, że sprzedaż w ostatniej chwili nie jest tak opłacalna. Klienci stwierdzili, że oferty last minute nie są aż tak atrakcyjne, tym bardziej że nie gwarantują wyboru hotelu czy miejsca — ocenia Krzysztof Łopaciński, dyrektor Instytutu Turystyki.

Jego zdaniem, tegoroczne przyspieszenie zakupu wyjazdów wakacyjnych wynika też z faz księżyca, dokładniej terminu świąt wielkanocnych.

— Polacy zwykle podejmowali decyzje na temat wakacji podczas tych świąt. Ponieważ w tym roku były one dość późno, trzeba było zdecydować wcześniej — twierdzi Krzysztof Łopaciński.

Last vs first minute

Specjaliści nie są jednak zgodni co do tego, czy popularność ofert first minute będzie trwać wiecznie.

— Model sprzedaży wycieczek turystycznych w Polsce będzie coraz bardziej przypominał ten z Europy Zachodniej, gdzie duża część ofert do najlepszych hoteli jest wyprzedana na początku roku — twierdzi Dawid Sadulski.

— Za rok-dwa biura podróży zauważą, że odsyłają z kwitkiem zbyt wielu klientów. Znowu więc zabukują więcej miejsc i żeby je sprzedać, zaproponują duże zniżki na last minute. Moda na oferty z ostatniej chwili występuje falami, na przemian z modą na oferty kupowane z wyprzedzeniem — uważa szef Instytutu Turystyki.

Dobre czasy

Biura zawdzięczają dobre czasy koniunkturze w gospodarce i rosnącym zarobkom. W lutym średnia płaca w sektorze przedsiębiorstw była o 4,8 proc. wyższa niż przed rokiem. Dodatkowo złoty jest mocny: średni kurs euro do złotego był w pierwszym kwartale o 5 proc. niższy niż w pierwszych trzech miesiącach 2005 r.

Okiem eksperta

To jest dobry okres dla biur podróży. Zagranicznym wyjazdom Polaków sprzyja mocny złoty. Rozwija się również turystyka przyjazdowa. Przykład Travelplanet.pl pokazał, że nawet małe spółki mogą dobrze się sprzedać, mimo że obiecują zyski dopiero za kilka lat. Zainteresowanie akcjami firmy było spore, nawet biorąc pod uwagę, że zarząd objął duży pakiet akcji. Dlatego to dobry moment dla firm turystycznych do wchodzenia na giełdę.

Dorota Puchlew, analityk BDM PKO BP

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu