Biznes kocha Halloween

opublikowano: 31-10-2014, 00:00

Przeciętny Amerykanin wyda na obchody Halloween 77,52 USD, wspierając producentów dekoracji, słodyczy, dyni i kostiumów

Szaleństwo wigilii Wszystkich Świętych (All Hallows Eve), hucznie obchodzone w krajach anglosaskich, ciągle dziwi nad Wisłą i raczej nie ma szans na przyjęcie się na taką skalę, jak choćby walentynki. Zresztą nawet w USA Święty Walenty ekonomicznie bije na głowę wszystkich dyniowych „latarniowych Jacków” i inne potwory: rocznie obchody Dnia Zakochanych generują tam wydatki o wartości 17,3 mld USD wobec zaledwie 7,4 mld USD wydawanych z okazji Halloween. Jedno i drugie święto co roku wyciąga z kieszeni konsumentów więcej pieniędzy, napędzając towarzyszące mu biznesy.

Halloween
BLOOMBERG

Najwięcej zyskują producenci słodyczy i kostiumów oraz dekoracji do domu, bo nawet jeśli za potwory się nie przebieramy, w Wielkiej Brytanii czy USA nie wypada nie mieć cukierków dla dzieci sąsiadów czy choćby jednej dyni ze świeczką w paszczy. Amerykańska Federacja Handlu Detalicznego ustaliła, że w tym roku aż 67 proc. respondentów zaopatrzy się w halloweenowy kostium, co stanowi rekord w 11-letniej historii badań na ten temat.

— Jako jedno z najszybciej rosnących świąt konsumenckich Halloween przyciąga biznesy różnych rozmiarów i kształtów, przygotowujących wtedy swoje sklepy i witryny internetowe na cały jesiennysezon zakupów — powiedział magazynowi „Forbes” Matthew Shay, prezes National Retail Federation w USA. Rzeczywiście, szaleństwo wydatków rozpoczęte 31 października trwa tam aż do końca grudnia, podsycane przypadającymi po drodze Świętem Dziękczynienia i Bożym Narodzeniem.

Podobnie rzecz ma się w Wielkiej Brytanii, również notującej w tym roku rekordowe zainteresowanie obchodami Halloween. Tam rynek będzie wart 330 mln GBP (dane Planet Retail), co oznacza wzrost o 3,5 proc. względem wydatków poczynionych w ubiegłym roku. Samej dyni Brytyjczycy zakupili w ciągu kilku ostatnich dni października aż milion sztuk.

W Polsce podobnych zestawień dla Halloween jeszcze nie ma, ale handlowcy zauważają rosnącą popularność zarówno kostiumów na bale przebierańców, jak i samego jesiennego warzywa, kojarzonego z tym świętem. Cytowane przez „Rzeczpospolitą” dane Allegro, Tesco i Auchan potwierdzają rosnące rok do roku o kilka procent zainteresowanie gadżetami związanymi z tym dniem. Rynek samej dyni jest u nas jednak na tyle niewielki i niszowy, że nie badają go ani IERiGŻ, ani GUS.

Dyniowa latarnia Skąpego Jacka

Zwyczaj pochodzi z irlandzkiego mitu o skąpym Jacku-Latarni, mocno przypominającym naszego Pana Twardowskiego. Skąpy Jack dwukrotnie zawierał pakty z diabłem i dwukrotnie udało mu się czarta wywieźć w pole. Zyskał za to obietnicę, że przez 10 lat diabeł nie będzie mógł wziąć jego duszy. Gdy Skąpy Jack umarł, jego duszy nie chciał również Pan Bóg, więc zaopatrzony w dyniową latarenkę tuła się od tego czasu po świecie, szukając schronienia zwłaszcza w noc poprzedzającą Wszystkich Świętych. Irlandczycy, a potem Brytyjczycy zaczęli więc wykonywać podobne latarnie, aby odstraszyć błąkającą się duszę Skąpego Jacka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Polecane