Biznes nie chce żartów z prawa

opublikowano: 29-10-2018, 22:00

Dziś TK ma zbadać konstytucyjność likwidacji limitu składek zusowskich. Jeśli limit zniknie, stracą firmy i ludzie — alarmują pracodawcy.

— To są żarty z prawa, społeczeństwa, nie wspominając już o przedsiębiorcach — tak w przeddzień rozprawy w Trybunale Konstytucyjnym (TK) w sprawie zniesienia rocznego limitu składek na ZUS, Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan podsumowała ocenę wprowadzanych ostatnio regulacji. Podczas spotkania z dziennikarzami zwróciła uwagę, że likwidacja ograniczenia w oskładkowaniu tylko pozornie będzie korzystna dla państwa — początkowo przyniesie 6,5 mld zł wpływów, ale w dłuższej perspektywie trzeba liczyć się z problemem wypłaty emerytur.

Nie pamiętam tak pesymistycznych nastrojów wśród przedsiębiorców, jak obecnie.
Firmy zaczynają mieć kłopoty z finansowaniem działalności, bo np. ostrożniejsze
są też banki. Pracownicy stawiają wyższe wymagania, jest coraz więcej bankructw
i przypadków wstrzymywania działalności. Biznes jest wciąż czymś nowym
zaskakiwany. To zniechęca do działania i inwestycji — mówi Henryka Bochniarz,
prezydent Konfederacji Lewiatan.
Zobacz więcej

ZNIECHĘCENI:

Nie pamiętam tak pesymistycznych nastrojów wśród przedsiębiorców, jak obecnie. Firmy zaczynają mieć kłopoty z finansowaniem działalności, bo np. ostrożniejsze są też banki. Pracownicy stawiają wyższe wymagania, jest coraz więcej bankructw i przypadków wstrzymywania działalności. Biznes jest wciąż czymś nowym zaskakiwany. To zniechęca do działania i inwestycji — mówi Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan. Fot. ARC

Wyznaczona na dziś rozprawa w TK dotyczy wniosku prezydenta Andrzeja Dudy o zbadanie zgodności z konstytucją nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (SUS) z 15 grudnia 2017 r. Zgodnie z nią, od przyszłego roku zniknąłby wspomniany limit, który wynosi 30-krotność prognozowanej przeciętnej płacy miesięcznej. Z postulatem do głowy państwa o zakwestionowanie noweli, w szczególności ze względu na naruszenie zasad stanowienia prawa i roli dialogu społecznego, Lewiatan wystąpił razem z NSZZ Solidarność. Zwrócono uwagę, że konsultacje publiczne, zwłaszcza z Radą Dialogu Społecznego i reprezentatywnymi organizacjami związkowymi oraz pracodawców, były procesem fasadowym — tempo prac legislacyjnych nie pozwoliło na merytoryczną dyskusję. Projekt ujrzał światło dziennie 26 października 2017 r.

Scenariusze „za pięć dwunasta”

Przedsiębiorcy zarzucają ponadto nowelizacji, a w zasadzie trybowi jej procedowania, naruszenie konstytucyjnej zasady racjonalności i określoności. Wymaga ona od ustawodawcy zachowania gwarancji maksymalnej przewidywalności i obliczalności rozstrzygnięć podejmowanych przez organy publiczne. Tymczasem, w ocenie zainteresowanych, w tym przypadku zabrakło prawidłowej Oceny Skutków Regulacji oraz dodatkowych informacji, które powinny być zawarte w tym dokumencie. Problem potęguje dodatkowo fakt, że rozprawę w TK zaplanowano na dwa miesiące przed wejściem w życie zmienionych przepisów. W zależności od jej wyniku możliwe są różne scenariusze.

— Jeśli Trybunał uzna konstytucyjność nowelizacji, zacznie ona obowiązywać już od przyszłego roku, chyba, że rząd znajdzie rozwiązanie, aby o rok wydłużyć vacatio legis, o co w razie takiego wyroku TK apelują organizacje pracodawców, w tym branżowe i regionalne — mówi Henryka Bochniarz.

Jak podkreśliła, przedsiębiorcy nie wiedzą, co ich za chwilę czeka.

— To nie buduje zaufania. Podobnie rzecz się ma z ustawą wprowadzającą 12 listopada wolny dzień. Będą do niej poprawki, a Sejm zbierze się dopiero 7 listopada. Z jednej strony mamy Konstytucję Biznesu, z pięknymi zapisami, z drugiej legislacyjną rzeczywistość, która ma się nijak do uchwalonego wcześniej prawa — twierdzi prezydent Lewiatana.

— Przewidywalność i stabilność są dla biznesu kluczowe. Tymczasem ostatnio nie można na to liczyć. Co chwila pojawia się coś nowego, co zakłóca normalny rytm prowadzenia działalności, jak chociażby JPK, split payment, PPK. To w połączeniu z kosztownym zniesieniem limitu składkowego zapowiada stopniowe spowolnienie gospodarki — prognozuje Henryk Orfinger, prezes spółki Dr Irena Eris.

Presja na wynagrodzenia

Jak mówił, w takich niepewnych warunkach prowadzenia biznesu, jego rodzinna firma po ponad 30 latach działalności stoi przed dylematem, czy jej sukcesja ma sens. Obawia się też pogorszenia relacji z pracownikami, gdy zniknie zusowski limit.

— Naszą firmę będzie to kosztować ok. 1,2 mln zł, a zatrudnionych 800 tys. zł. To dla nas ogromna kwota. Poza tym można spodziewać się, że pracownicy będą żądać ustalenia nowych wynagrodzeń. Taki skutek może przynieść też wprowadzenie pracowniczych planów kapitałowych — zauważa Henryk Orfinger.

— Nas nowela ustawy o ZUS będzie kosztować sześciokrotnie więcej niż firmę Dr Irena Eris. Zatrudniamy 1700 osób, wszystkich na umowy o pracę. Nowe przepisy obejmą ok. 40 proc. z nich. Oni na tych regulacjach netto stracą — zapowiada Izabela Jarosz, dyrektor HR w Allegro.

Ona również spodziewa się ewentualnych żądań podwyżek, bo presja na wynagrodzenia jest już ogromna, a zniesienie limitu składek tylko to spotęguje. Allegro planuje w tym roku zatrudnić dodatkowo nawet 150 osób, ale obawia się, że po zmianach prawa, z uwagi na konkurencyjne oferty pracy na rynku, może stracić część obecnych pracowników.

— Zatrudniamy wysokiej klasy fachowców specjalizujących się w nowych technologiach. Propozycje pracy płyną do nich z całego świata — podkreśla Izabela Jarosz.

Lewiatan prognozuje, że wprowadzenie noweli w życie silnie zmotywuje pracowników i pracodawców do unikania podwyższonych składek. A to nie sprzyja zatrudnianiu specjalistów na podstawie stosunku pracy, szczególnie zajmujących się nowymi technologiami i posiadających wysokie kompetencje. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

ZUS

Puls Biznesu

Gospodarka / Biznes nie chce żartów z prawa