Biznes rekrutuje na emigracji

Firmy dostrzegły wartość Polaków studiujących na Wyspach, ale tylko nieliczne zabiegają o absolwentów

Kameralna aula wykładowa w London School of Economics (LSE). Na sali pięćset osób z Polski. Zdecydowaną większość stanowi młodzież starająca się o dyplom uczelni na Wyspach Brytyjskich, ale są też profesjonaliści stawiający tam pierwsze zawodowe kroki. To do nich przyjechał polski biznes. Nie z pustymi rękami.

KUSZENIE ABSOLWENTA:
Zobacz więcej

KUSZENIE ABSOLWENTA:

Krajowe firmy dostrzegły wreszcie wartość, jaką mogą wnieść do ich biznesów absolwenci zagranicznych uczelni, i powoli przestają się bać, że nie sprostają ich oczekiwaniom finansowym. Dla studentów coraz częściej liczą się pieniądze, ale też możliwość rozwoju i pracy nad ciekawymi projektami. Tych zaś nad Wisłą nie powinno zabraknąć. ARC

Firmy patrzą dalej

Polish Economic Forum w ciągu pięciu lat urosło do rangi największej imprezy gospodarczej poza krajem i stało się platformą spotkań biznesu ze studentami. Start był jednak trudny.

— Na początku na forum nie pojawiały się żadne firmy z kraju — przyznaje Nina Hałabuz, odpowiedzialna za komunikację i marketing w firmie doradczej Boston Consulting Group (BCG), która Bada, gdzie uczący się i pracujący już w Wielkiej Brytanii Polacy chcą robić karierę. Tym razem ankieterzy sprawdzili też, jakie plany wobec nich ma biznes nad Wisłą.

— Coraz więcej firm przekonuje, że jest dla nas miejsce w Polsce — mówi Maciej Zasada, student II roku prawa i współprzewodniczący studenckiego stowarzyszenia LSE Polish Business Society. Sam zapewnia, że wróci — i to szybko. BCG przepytało 38 dużych firm notowanych na GPW. Ściągnięciem do kraju absolwenta chwali się tylko 43 proc. spółek, ale już ponad 80 proc. mówi o nich — talenty.

Na razie aktywną rekrutację za granicą prowadzi tylko co dziesiąte przedsiębiorstwo, ale trzy czwarte szefów HR widzi wartość dodaną w takim pracowniku. Adam Góral, prezes Asseco, zapewnia, że byłby dumny, gdyby polscy studenci po zagranicznych uczelniach pracowali w jego firmie.

— W Polsce jest łatwiej i też są korporacje. Powstaliśmy w Rzeszowie, a dzisiaj działamy na ponad 54 rynkach z przeszło 20 tys. pracowników. Jesteśmy 6. producentem software’u w Europie. Wszyscy wiedzą, że pochodzimy z Polski — podkreśla Adam Góral. Jego firma planuje jeszcze raz w tym roku wybrać się na spotkanie ze studentami i profesjonalistami w Londynie, żeby uświadomić im, co można osiągnąć, pracując nad Wisłą.

Banki już polują

Sektor finansowy musi mocniej konkurować o dobrze wykształcone talenty, bo londyńskie City daje im znacznie większe możliwości pracy i rozwoju — w największych bankach inwestycyjnych czy firmach konsultingowych.

— Firmy w Londynie robią bardzo wiele, żeby nas zrekrutować — zwraca uwagę Michał Heydel, student i współprzewodniczący stowarzyszenia LSE Polish Business Society. Dobrą okazją dla rodzimych rekruterów jest kryzys gospodarczy, który nieco popsuł nastroje bankierów. O pracę w topowych instytucjach nie jest dziś tak łatwo, co daje szanse pracodawcom znad Wisły. Muszą się jednak spieszyć, bo jak wynika z badań — choć gotowość powrotu deklaruje dzisiaj aż 83 proc. studentów, podobne plany ma już tylko 58 proc. profesjonalistów, którzy zapuścili korzenie na emigracji. Banki już weszły do gry o studentów.

— Polskie firmy potrzebują tego typu umiejętności i kwalifikacji. Bardzo duża grupa naszych klientów zaczyna szukać nowych obszarów biznesu za granicą, dlatego pozyskujemy talenty, które swobodnie poruszają się na rynkach międzynarodowych — mówi Michał Kuczmierowski, szef marketingu w PKO BP.

Podkreśla, że dla jego firmy zatrudnianie menedżerów z dyplomem zagranicznej uczelni to nie nowość. PKO BP już dwa lata temu zaczął program stażowy dla emigracyjnych studentów i zamierza go kontynuować. Tym bardziej że chce być bardziej międzynarodowy. — Otworzyliśmy oddział korporacyjny we Frankfurcie i planujemy kolejne na świecie. Tam też widzimy miejsce dla studentów — podkreśla Michał Kuczmierowski.

Stereotypy pracodawców…

BZ WBK nie zamierza zostawać w tyle — już dwa lata temu zwrócił uwagę na kształcących się na obczyźnie.

— Zaczęliśmy od 20 staży dla studentów z Zachodu i Wschodu. W tym roku będzie to podobna liczba, ale zamierzamy dodatkowo uruchomić około stu staży u naszych klientów w Polsce i za granicą — informuje Piotr Trąbiński, p.o. dyrektora w Santander Universidades.

Różne oczekiwania

Jeszcze kilka lat temu firmy nie widziały szans na skuszenie absolwenta Oxfordu, Cambridge czy LSE. Zapał studziła świadomość tego, jakie drzwi otwiera taki dyplom za granicą, a przede wszystkim wizja horrendalnych zarobków, jakie będą musieli zaoferować takiemu pracownikowi. Z badań wynika jednak, że pieniądze to nie wszystko, bo większą motywacją dla studenckich emigrantówjest… możliwość pracy nad ambitnymi projektami. Tak mówi aż trzy czwarte ankietowanych.

Odpowiednie zarobki są na drugim miejscu i wskazuje je 72 proc. Ambitnych projektów nad Wisłą zaś wcale nie brakuje. Lejb Fogelman, senior partner w kancelarii Greenberg Traurig Grzesiak, przypomina, że to u nas przeprowadzono jedną z największych i najbardziej kompleksowych transakcji w Europie — sprzedaż Polkomtela.

— Wszystko działo się w Polsce, z udziałem polskich doradców — mówi prawnik. Studenci deklarują, że ambitne wyzwania, możliwość pracy z kompetentnymi ludźmi i szanse rozwoju są najważniejsze. — Nie spotkałem nikogo, kto twierdzi, że liczą się tylko zarobki. Choć z drugiej strony, pracując po studiach w Anglii, jest znacznie łatwiej spłacić kredyt studencki — mówi Maciej Zasada. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Biznes rekrutuje na emigracji