Zagraniczne firmy zainwestowały w minionym roku w Polsce rekordowe kwoty, jednak po przeliczeniu ich na głowę mieszkańca wciąż wypadamy blado na tle innych krajów naszego regionu, np. Czech i Węgier - pisze "Gazeta Wyborcza".
Polska przyciąga coraz więcej inwestycji zagranicznych. Powoli stajemy się potentatem w produkcji elektroniki, m.in. ekranów LCD. Swoje fabryki stawiają u nas takie światowe koncerny, jak: Toshiba, Funai, Sharp, LG Philips czy Dell. Do tego dochodzą nowe inwestycje w branży samochodowej, paliwowej czy spożywczej, (m.in. Toyota, Bridgestone, Shell czy Carlsberg). Firmy te tworzą tysiące miejsc pracy i wpływają na transfer do Polski nowych technologii. Dzięki nim gospodarka szybciej się rozwija.
Zagraniczne koncerny zainwestowały u nas do końca 2006 r. około108 mld dol. To ponad 2,8 tys. dol. na głowę mieszkańca. Na przeciętnego Czecha przypada jednak ponad 6,3 tys. dol., a na Węgra - ponad 6,7 tys. dol.
Zeszły rok był dla nas rekordowy, inwestycje sięgnęły aż 14,7 mld dol. - tak wynika ze wstępnych danych Narodowego Banku Polskiego. To o ponad 5 mld dol. więcej niż w ubiegłym roku. Rosną też inwestycje bezpośrednie polskich firm za granicą. W 2006 r. osiągnęły one rekordową wartość 4,3 mld dol. Dużą w tym zasługę miał zakup litewskiej rafinerii w Możejkach przez PKN Orlen za 2,34 mld dol.
Co przyciąga do Polski zagraniczne firmy? - Dynamiczny wzrost wydajności pracy w przemyśle, duży rynek zbytu oraz cały czas tania siła robocza jak na warunki europejskie - mówi Leszek Kąsek, ekonomista Banku Światowego.
Inwestycje zagraniczne wpływają nie tylko na unowocześnianie gospodarki, kształtują też handel zagraniczny Polski. Firmy z kapitałem zagranicznym mająponad 60-proc. udział w eksporcie i imporcie do Polski. To głównie dzięki nim handel tak szybko rośnie.
Według NBP w zeszłym roku firmy działające w Polsce wyeksportowały towary za 93 mld euro (wzrost o 19,8 proc. w stosunku do 2005 r.). Import w tym czasie wyniósł prawie 97 mld euro, czyli o 21,5 proc. więcej niż rok wcześniej.
DI, PAP