Bliski koniec gazowego dyktatu

Barbara Warpechowska
opublikowano: 30-01-2015, 00:00

Dostęp do wielu źródeł gwarantuje bezpieczeństwo gazowe. Sytuacja Polski jest coraz lepsza, a odbiorcy liczą na niższe ceny.

Polska zużywa rocznie ponad 15 mld m sześc. gazu. Krajowe wydobycie wynosi około 4 mld m sześc. gazu. Resztę trzeba sprowadzić. W 2009 r. mogliśmy importować z kierunku zachodniego tylko 1 mld m sześc. Teraz możemy już sprowadzić około 10 mld. Wszystko dzięki inwestycjom na gazociągu jamalskim, którym przesyła się surowiec z Rosji przez Białoruś do Polski i Niemiec. Korzystając z wirtualnego rewersu na tym rurociągu, czyli kupując paliwo w Europie Zachodniej, odbiera się je fizycznie z dostaw ze Wschodu.

Obecnie w ten sposób na zasadach ciągłych możemy importować około 5,5 mld m sześc. surowca. Wcześniej było to 2,3 mld m sześc. Dodatkowo w ramach usługi świadczonej na zasadach przerywanych możemy sprowadzać 2,7 mld m sześc. rocznie. Jeśli dodamy do tego zdolności importowe w Lasowie na granicy polsko- -niemieckiej (1,5 mld m sześc.) i w Cieszynie na polsko-czeskiej (0,5 mld m sześc.), mamy techniczne możliwości importu w sumie ponad 10 mld m sześc. gazu rocznie spoza kierunku wschodniego. W tym roku przepustowość ma jeszcze wzrosnąć.

— Wzrost technicznych możliwości dostaw gazu w ramach wirtualnego rewersu na gazociągu jamalskim powoduje, że łącznie z kierunków zachodniego i południowego możemy już zaspokajać ponad 90 proc. naszych potrzeb importowych na błękitne paliwo — podkreśla Jan Chadam, prezes Gaz-Systemu.

Zwiększenie możliwości odbioru paliwa na gazociągu jamalskim spotkało się z dużym zainteresowaniem uczestników rynku. W aukcjach, które odbyły się w grudniu ubiegłego roku, przydzielono całą dostępną przepustowość na pierwszy kwartał 2015 r. Co bardzo ważne, surowiec kupowany na giełdach w Niemczech lub Holandii jest znacznie tańszy niż ze Wschodu. Dodatkowe możliwości daje gazoport w Świnoujściu. Tyle że zamiast daty jego uruchomienia, napływają informacje o kolejnych opóźnieniach. Konsorcjum, na czele którego stoi włoska firma Saipem, miało zgodnie z aneksem do umowy ukończyć terminal LNG do grudnia 2014 r. Ale inwestycja jest ukończona w około 95 proc. Polskie LNG, spółka powołana do realizacji tego przedsięwzięcia, przyznaje, że trwają rozmowy z Saipem i po ich zakończeniu będzie znana konkretna data oddania do użytku gazoportu oraz termin, od kiedy będą mogły zawijać tam statki z surowcem. Terminal LNG to jedna z najważniejszych inwestycji zwiększających bezpieczeństwo energetyczne Polski i w dużej mierze także regionu. Umożliwi odbiór gazu drogą morską praktycznie od każdego producenta LNG na świecie. Początkowo zdolność przeładunkowa wyniesie 5 mld m sześc. rocznie, a po rozbudowie nawet 7,5 mld m sześc. Na razie dostawy gazu do Świnoujścia zakontraktowało tylko PGNiG — 1,5 mld m sześc. rocznie.

Przy okazji niedawnej wizyty premier Ewy Kopacz w Kijowie podpisano umowę w sprawie budowy połączenia gazowego o dużej przepustowości między Polską i Ukrainą. Do realizacji inwestycji droga jeszcze daleka, ale planowany interkonektor może odegrać kluczową rolę we wzmocnieniu bezpieczeństwa gazowego regionu. Miałby mieć przepustowość nawet 10 mld m sześc. gazu rocznie, co mogłoby zapewnić nawet czwartą część potrzeb Kijowa na gaz.

— Chodzi nie o rewers rosyjskiego gazu, lecz o dostawę gazu z terminali LNG w Świnoujściu i Kłajpedzie — mówił ukraiński premier Arsenij Jaceniuk.

Dla walczącej z rosyjskim dyktatem gazowym Ukrainy będzie to oznaczało alternatywne wobec rosyjskiego źródło dostaw. Już teraz nasz wschodni sąsiad taniej niż od Rosjan kupujegaz w Niemczech. Ceny rosyjskiego gazu w znacznym stopniu zależą bowiem od spraw politycznych, a nie tylko od ekonomii. To co cieszy Polskę czy Ukrainę, martwi Gazprom. W ostatnim czasie maleją jego wpływy. Kończy się gazowy dyktat Rosji. Oczywiście nadal będziemy kupowali rosyjski gaz, ale możemy oczekiwać lepszych warunków. Nie tylko jednak Gazprom straci. Rosyjską strategię dzielenia rynku popiera część europejskich firm i państw. Dzięki niej Niemcy korzystają z niższych cen gazu, Austria jest ważnym hubem gazowym w Środkowej Europie, a Słowacja ma dochody tranzytowe. Jeśli więc w Europie ma działać płynny rynek gazu, to kilka państw UE musi zrezygnować z obecnej komfortowej sytuacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / Bliski koniec gazowego dyktatu