Od początku kwietnia rubel umocnił się do dolara o 14,2 proc., w czym pomogło zawieszenie ognia na Ukrainie, odbicie cen ropy oraz przejście gospodarki przez okres największych spłat zadłużenia. To oznacza największą zwyżkę notowań od 1993 r. oraz najlepszy kwietniowy wynik wśród 32 głównych walut monitorowanych przez Bloomberga. Po takim rajdzie rosyjski środek płatniczy jest znacząco przewartościowany, ocenia jednak większość ekonomistów ankietowanych przez agencję Bloomberg.
- Rubel wciąż nie odnalazł nowej ceny równowagi. Oczekujemy, że w średnim terminie kurs będzie wahał się w przedziale 55-60 rubli za dolara – komentował w wypowiedzi dla agencji Bloomberg Wolf-Fabian Hungerland, ekonomista Berenberg Banku.
Spośród 27 uczestników ankiety aż 63 proc. oceniło, że rubel jest przewartościowany, a według jednej trzeciej rosyjska waluta jest wyceniana właściwie. Na to, że zwyżki na rynku rubla dobiegają końca, wskazują także notowania instrumentów pochodnych. Prawdopodobieństwo, że do końca kwartału rosyjska waluta osłabi się co najmniej o 10 proc., jest szacowane na 48 proc. Zdaniem Władimira Miklaszewskiego, stratega Danske Banku, godziwa wartość rubla przy obecnych cenach ropy jest aż o 17,4 proc. niższa od notowań rynkowych, które w czwartek wynosiły 51,4 rubli za dolara. Na niekorzyści płynące z nadmiernego umocnienia rubla uwagę zaczynają tymczasem zwracać rosyjskie władze.
- Rubel umocnił się zbyt mocno – powiedział w ubiegłym tygodniu minister finansów Anton Siluanow.
Choć umocnienie waluty spowalnia inflację i zwiększa szanse na obniżkę stóp procentowych Banku Rosji, to jednak negatywnie wpływa na wartość wpływów do budżetu z tytułu eksportu ropy.
