Bogacimy się zbyt wolno

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2009-04-29 06:42

Chociaż przez pięć lat w UE odrobiliśmy część straty do średniej unijnej, nadal jesteśmy prawie najbiedniejszymi mieszkańcami Unii.

Polacy, jak mało która nacja w Unii Europejskiej, są zadowoleni z uczestnictwa w niej. Według Eurobarometru aż 73 proc. nas uważa, że Polska zyskała na członkostwie. W naszym regionie tylko Słowacy i Estończycy są bardziej przychylnie nastawieni do Unii. Czy rzeczywiście mamy powody do aż takiego zadowolenia?
Nie ulega wątpliwości, że pięć lat uczestnictwa w UE było dla naszej gospodarki okresem mocnego przyspieszenia. Rozwijała się w średnim tempie 5,3 proc. rocznie. Dzięki temu udało nam się trochę podgonić gospodarkę unijną, co widać po zamożności obywateli. W 2004 r., kiedy wchodziliśmy do Unii, PKB per capita (liczony według parytetu siły nabywczej, który przedstawia ujednolicone dane uwzględniające m.in. różnice cenowe w poszczególnych krajach), w Polsce stanowił 50,6 proc. średniej unijnej. W 2008 r. było to już 55,1 proc. Liczony w ten sposób przeciętny roczny dochód na jednego mieszkańca wzrósł z 11 tys.  EUR do 13,8 tys. EUR.

Jeśli jednak spojrzymy na wyniki innych krajów naszego regionu, okaże się, że na członkostwie w UE mogliśmy zyskać więcej. Przez ostatnie pięć lat w rankingu zamożności obywateli Unii (mierzonej jako PKB per capita) spadliśmy o dwie pozycje — biedniejsi od nas są już tylko Rumuni i Bułgarzy (wcześniej też Łotwa i Litwa). Co więcej, większość krajów naszego regionu szybciej goni średnią unijną (zob. wykres).
Według danych Eurostatu, największymi wygranymi w ostatnich pięciu latach w Europie Środkowej i Wschodniej są Słowacy. W 2004 r. PKB per capita wynosił 57,4 proc. średniej UE, w 2008 r. było to już 70,2 proc.

O tym, że Unia nie jest lekiem na całe zło, świadczy przypadek Węgier. Chociaż w momencie wchodzenia do Unii kraj ten startował z podobnej pozycji co Słowacy, to ostatnie pięć lat przyniosło pogłębianie się różnicy w zamożności między węgierskim społeczeństwem a całą UE. PKB per capita w relacji do średniej unijnej spadł z 63,1 proc. do 61,6 proc.

Pewne jest jednak, że przez najbliższe pięć lat mapa regionu ulegnie przetasowaniu. Kraje, które dotąd rozwijały się najszybciej, grzęzną teraz najgłębiej w recesji. Chodzi głównie o kraje bałtyckie i Rumunię. Łotwa kilka kwartałów temu rozwijała się w tempie kilkunastoprocentowym rocznie, tymczasem prognozy na 2009 r. mówią o spadku o 12-15 proc. Według wczorajszych danych, PKB Litwy spadł w I kwartale 2009 r. o 12,6 proc. rok do roku.

Tym bardziej że według większości prognoz rynkowych Polsce uda się — jako jedynemu państwu w regionie — utrzymać dodatnie tempo wzrostu gospodarczego. Innymi słowy: inni będą się cofać, a nam powinno udać się utrzymać status quo.

Co na temat pięciu lat w UE sądzą ekonomiści? Przeczytasz w środowym „Pulsie Biznesu”.