Bomba jednak poszła w górę
Aż pięć miesięcy czekaliśmy na rozpoczęcie sezonu na służewieckim torze. Do niedawna nie było wiadomo, czy konie w ogóle wystartują, bowiem Marek Przybyłowicz, prezes spółki Służewiec-TWK, złożył wniosek o jej upadłość. Decyzja Władysława Jamrożego, prezesa Totalizatora Sportowego, który mimo umowy nie chciał dalej inwestować w rozwój wyścigów konnych zachwiała losem służewieckiego toru. Wówczas minister skarbu Aldona Kamela-Sowińska podjęła decyzję o zwolnieniu prezesa TS, a nowo powołanemu Wacławowi Bilnickemu nakazała zachowanie udziałów w S-TWK i łożenie ustalonych w ubiegłym roku sum. Jednocześnie zimą weszła w życie ustawa o wyścigach konnych, na mocy której powołano Polski Klub Wyścigów Konnych, który będzie kierował służewieckim torem i jego gonitwami.
W tym sezonie zgłosiło się 1140 koni, zaplanowano osiemdziesiąt dni wyścigowych. Nowością okazały się pierwsze międzynarodowe targi hipologiczne Hippica Varsovia, zorganizowane przez firmę aukcyjną Polish Prestige. Początek sezonu rozpoczęto pokazem francuskiej artylerii konnej i mszą polową. W pierwszej inauguracyjnej gonitwie o Puchar Daru Natury wystartowało siedem koni. Miały do pokonania dystans 1600 m, a w grę wchodziła suma nagród wysokości 11,5 tys. złotych. Czarnym koniem pierwszej gonitwy okazał się Ferrum Rex, którego nowym trenerem jest Grzegorz Wróblewski, a właścicielem stajni Polska Korporacja Inwestycyjna. Bardzo pobudliwy koń poprzedni sezon miał nieudany, ale w pierwszej tegorocznej gonitwie okazał się liderem