Bomba tyka na budowie

Tanie drogi, budynki czy tory to fuszerka. Inwestujemy w nie dzięki funduszom unijnym, za naprawę zapłacimy sami.

Stop budowaniu za najniższą cenę — to idea, którą stara się wdrożyć wielu budowlanych przedsiębiorców. Jeszcze niedawno obserwowali konkurentów, którzy nie wytrzymali cenowej rywalizacji, nie wykonali kontraktów i zbankrutowali albo uciekli z placu budowy. Przedsiębiorcy twierdzą, że to nie koniec problemów, i przestrzegają inwestorów przed budowlanymi bublami, za których naprawę przyjdzie niemało zapłacić.

Zobacz więcej

Marek Wiśniewski

— Coraz częściej widzę, jak pogarsza się jakość inwestycji budowlanych, firmy oszczędzają na materiałach. Zdarza się, że na powstającej drodze zamiast kruszywa używa się piasku — mówi Tomasz Michalski, dyrektor regionu Europy Północno-Wschodniej w działającej na rynku geotechnicznym firmie Keller. Wtórują mu wykonawcy realizujący inwestycje dla deweloperów.

— Wprowadzono ustawę deweloperską, która wydłuża okres rękojmi z 3 do 5 lat, ale nie wpłynęło to na wysokość cen w kontraktach, bo inwestorzy prywatni zaczęli działać podobnie jak publiczni i także naciskają głównie na najniższą cenę — twierdzi jeden z wykonawców.

Tymczasem koszty robót rosną, choćby dlatego, że wyższych stawek domagają się tynkarze, których zaczyna brakować. Przymyka się więc oko na jakość i oszczędza na materiałach.Przedsiębiorcy przestrzegają inwestorów, że obecnie wiele projektów jest finansowanych z dotacji unijnych, ale za kilka lat trzeba będzie naprawiać fuszerki z własnych podatków.

Finansowy nadzór

Wielu nie wierzy już, że dobrą jakość może zapewnić kontrolowanie zleceniobiorców przez inwestora czy niezależny nadzór, myślą więc o włączeniu w system finansistów.

— Pracowałem kiedyś przy realizacji kontraktów dla francuskich sieci handlowych. Tam od początku wykonania kontraktu pilnuje ubezpieczyciel — będzie ubezpieczał obiekt, więc zależy mu na jakości — mówi Tomasz Michalski. Pomysł ma tylu zwolenników, ilu przeciwników. — Banki czy inne instytucje finansowe nie są w stanie pilnować wykonawców i podwykonawców — uważa Dariusz Blocher, prezes Budimeksu.

Niewiele warta gwarancja

Jego zdaniem, fuszerki na budowach nie są normą, ale zdarzają się i już dziś warto pomyśleć, jak uniknąć ryzyka inwestowania w naprawę inwestycji o kiepskiej jakości.

— Publiczny zamawiający wymaga 10 lat gwarancji. Pytanie, ile warte są zobowiązania gwarancyjne firm budowlanych. W trakcie realizacji kontraktu wystawiamy 10-procentowe zabezpieczenie kontraktu, ale po jego zakończeniu ta wartość spada do 3 proc. Czy pokryje to koszty ewentualnych przyszłych remontów i napraw? — zastanawia się Dariusz Blocher, podając przykład z własnego podwórka.

— Na A2 [odcinek do Warszawy, wykonany przed EURO 2012 — red.] wymieniamy obecnie ekrany akustyczne za 11 mln zł, a kontrahent wystawił nam gwarancję na 800 tys. zł. Dostarczył nam materiał złej jakości, której nie byliśmy w stanie zweryfikować. Będziemy dochodzić roszczeń w sądzie, ale już ponosimy konsekwencje, na własny koszt je naprawiając — mówi Dariusz Blocher.

W podobnej sytuacji mogą być inwestorzy, zwłaszcza jeśli wybiorą do realizacji kontraktów firmy, które nie mają w Polsce potencjału i których za kilka lat może nie być na rynku. Wówczas 3-procentowe gwarancje za wadliwie wykonanie kontraktu będą niewiele warte.

— Wyjściem z sytuacji może być realizowanie kontraktów w formule zaprojektuj, zbuduj i utrzymuj, bo wówczas przedsiębiorca, dający 10 lat gwarancji, ma wpływ nie tylko na realizację, ale także na zarządzanie infrastrukturą podczas eksploatacji — uważa Dariusz Blocher.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad np. jednym firmom zleca budowę, żądając gwarancji ważnej dekadę, innym zaś daje 6-letnie kontrakty na utrzymanie. Sporo z nich realizuje FB Serwis, spółka należąca do Budimeksu i jego inwestora, hiszpańskiego Ferroviala.

— Kiedy pojawiają się problemy, na przykład szybciej, niż powinny, zużywają się elementy na mostach i wiaduktach, dochodzi do sporów, czy odpowiada za to wykonawca, który źle zrealizował inwestycję, czy firma, która nie zapewniła odpowiedniego standardu utrzymania — mówi Dariusz Blocher. Jest to dylemat, który często trudno rozwiązać w krótkim terminie, a z pracami naprawczymi często nie można zwlekać. © Ⓟ

Jak zarządzać cenami — zaskakujący przykład

„The Economist” zaproponował czytelnikom możliwość dostępu do publikowanych informacji w internecie. Koszt — 59 USD. Pakiet internet plus druk wyceniono na 125 USD. Na tańszą opcję zdecydowało się 68 proc. czytelników. — Chcąc zmienić wskaźniki, „The Economist” wprowadził trzecią opcję — zakup tylko treści drukowanych, także za 125 USD, czyli tyle, ile kosztowało kupno opcji internet plus druk. Efekt był zaskakujący. Wskaźnik wybierających najtańszą opcję internetową spadł do

16 proc., a aż 84 proc. czytelników zdecydowało się kupić druk i internet — mówi Artur Staniec, dyrektor generalny Simon Kucher & Partners, doradzającej firmom, jak zarządzać cenami. Tym przykładem stara się także przekonać budowlańców, że nie są skazani na sprzedawanie usług i produktów za najniższą cenę, i radzi im, by próbowali przedstawiać, przynajmniej prywatnym inwestorom, wariantowe oferty i uświadamiali im, że tanie nie będą obejmować dostawy wielu wartościowych produktów i usług.

Z przykładu zamierza skorzystać firma Keller, która nie chce już mocniej obniżać marży. Walczyć o nią chce także Budimex. Dariusz Blocher, szef firmy, twierdzi, że marże firmy wahają się od 3,7 do 6,7 proc., ale celem spółki jest dążenie do co najmniej 5-procentowej marży na każdym kontrakcie. Nie ujawnia jednak, jak tego dokona. O tym, że warto przynajmniej spróbować uświadomić inwestorom skutki wyboru najtańszych ofert, przekonuje też Aarsleff, podwykonawca z rynku prefabrykacji budowlanych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Bomba tyka na budowie