Nieporozumienia w akcjonariacie i brak sprecyzowanej strategii odbiły się na wynikach Banku Ochrony Środowiska. Choć po pierwszym półroczu bank był jeszcze na plusie, to już po trzech kwartałach wykazuje stratę 3,7 mln zł.
Rynek nie zareagował na słabe wyniki kwartalne Banku Ochrony Środowiska. Akcje spółki od dawna nie są przedmiotem zainteresowania inwestorów. Od czasu wejścia do niej drugiego udziałowca strategicznego — Skandinaviska Enskilda Banken — jest ona bowiem mało przejrzysta, źle zarządzana i brak jej spójnej strategii działania. Dlatego inwestorzy zalecają unikania jej akcji, co najwyraźniej przyniosło rezultat, sądząc po wczorajszym braku reakcji na niepokojące wyniki banku.
W trzecim kwartale BOŚ wypracował stratę netto sięgającą 3,7 mln zł. Jego strata za 9 miesięcy jest tylko o 20 tys. zł mniejsza, a jeszcze w pierwszym półroczu spółka miała 18,8 mln zł zysku netto. Wygląda więc na to, że w trzecim kwartale bank musiała stworzyć rezerwy przynajmniej na 22 mln zł.
To właśnie konieczność tworzenia rezerw ma być powodem obniżenia przez BOŚ tegorocznej prognozy wyników.
Zgodnie z planem, zysk miał wynieść 68,2 mln zł, jednak zmniejszono go do 3,8 mln zł. Zarząd wyjaśnia, że jest to związane z porządkami i nowymi standardami, jakie w banku wprowadza skandynawski inwestor strategiczny. Jednak na razie widać tylko negatywne skutki obecności w akcjonariacie spółki dwóch silnych graczy — SEB (44,99 proc. akcji) i NFOŚiGW (44,36 proc.). W trzecim kwartale ze spółki napływały sprzeczne komunikaty na temat współpracy między SEB a NFOŚiGW. Giełdowi inwestorzy nie mogą ustalić więc, czy Skandynawowie nadal chcą zwiększać udziały w banku i czy NFOŚiGW zamierza wyjść z inwestycji.