Jeśli rząd przyjmie propozycję resortu skarbu, jeszcze przed 1 maja dwie grupy elektrowni — BOT i Polska Energia — dostaną dystrybutorów prądu.
Na początku listopada, podczas zorganizowanej przez „PB” konferencji poświęconej branży energetycznej, Tadeusz Soroka, wiceminister skarbu odpowiedzialny za ten sektor, przedstawił plan pionowej konsolidacji. Według deklaracji ministra, resort rozważał wówczas wzmocnienie spółkami dystrybucyjnymi dwóch powstających potężnych grup producentów energii — BOT (Bełchatów + Opole + Turów) i holdingu, w którym miał się znaleźć Południowy Koncern Energetyczny (PKE). Wygląda na to, że słowo wkrótce stanie się ciałem.
Jeszcze w tym tygodniu zespół ds. rynku energii powinien zająć się skorygowanym przez Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) programem restrukturyzacji energetyki.
— Sądzę, że rząd zajmie się korektą w marcu — powiedział Tadeusz Soroka PAP.
Zdaniem ministra, jeśli tak się stanie, już w kwietniu powinno dojść do konsolidacji producentów energii z dystrybutorami.
— Nie jest przesądzone, które spółki dystrybucyjne zasilą wytwórców — twierdzi Tadeusz Soroka.
Można się jednak domyślać, że BOT zasilą dwa zakłady energetyczne zaopatrujące w energię Łódź i okolice, a być może również część spółek wchodzących dziś w skład nieformalnej grupy G-8. Do Polskiej Energii (tak ma się nazywać „czapka” PKE) resort może natomiast przyłączyć cztery spółki z południa Polski konsolidujące się dziś w ramach grupy K-5 (dawniej K-7).
Planom MSP dziwi się Grzegorz Onichimowski, prezes Giełdy Energii.
— Trzeba zadać sobie pytanie, czy tworząc taki duopol, nie marnujemy wysiłków i pieniędzy, które będą zainwestowane w rozwiązanie kontraktów długoterminowych (KDT). Siła rynkowa nowych podmiotów będzie porażająca. Po co więc rozwiązujemy KDT pod sztandarami walki o wolny rynek? — pyta Grzegorz Onichimowski.



