Brak świadomości prawnej

PB
opublikowano: 26-11-2009, 00:00

Ponad połowa przedsiębiorców nigdy nie miała kontaktu z prawnikiem! Nawet wówczas, gdy podpisywali umowę, w której ryzykowali dorobek całego życia.

Kim jest prawnik dla przedsiębiorcy?

Najczęściej strażakiem, który wkracza do akcji dopiero wówczas, gdy sytuacja jest już poważna. Z przeprowadzonych na zamówienie naszego samorządu badań wyraźnie wynika, że ponad połowa przedsiębiorców nigdy nie miała kontaktu z prawnikiem! Nawet wówczas, gdy podpisywali umowę, w której ryzykowali dorobek całego życia. Brak przekonania do korzystania z pomocy prawnej nie jest zresztą czymś specyficznym tylko dla przedsiębiorców. "Zwykli" Polacy nie chodzą do prawnika, gdyż nie mają takiej potrzeby. Tak wynika z innych badań, które przeprowadził na nasze zlecenie TNS OBOP. Raczej spytają znajomych, zajrzą do internetu, ale do prawnika nie pójdą.

Może prawnicy są za drodzy?

Nie są. To też wynika z badań. Tylko jeden procent spośród tych, którzy nie wybierali się do prawnika, podało, że przyczyną jest zbyt wysoka cena porady prawnej. Reszta — jak już powiedziałem — nie miała takiej potrzeby.

W jakich formach radcy prawni wykonują swoją działalność?

Dziś radca prawny może prowadzić swoją działalność w formie spółki cywilnej, komandytowej czy jednoosobowej działalności gospodarczej. Niedopuszczoną formą są natomiast spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Krajowa Rada Radców Prawnych przyjęła stanowisko, które ma umożliwić radcom prawnym zakładanie spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Ale do tego potrzebna jest zmiana ustawy o radcach prawnych. Nie jesteśmy tu prekursorami. Takie możliwości są już w Niemczech czy Szwajcarii. Prowokuje to oczywiście do dyskusji, czy prawnik, który wykonywałby zawód w formie spółki z o.o., zachowałby pełną niezależność, czy inwestor, który byłby właścicielem takiej spółki, mógłby mieć wpływ na tę niezależność. Dyskutujemy o tym. Zwolennicy tego rozwiązania wskazują, że już dziś w spółce komandytowej komandytariuszem nie musi być wcale prawnik, lecz np. osoba, która tę spółkę kapitałowo zasila. W Europie dyskutuje się też o przykładzie australijskiej spółki prawniczej, która niedawno weszła na giełdę. W środowisku radców prawnych myślimy także o tzw. spółkach multidyscyplinarnych. To koncepcja komplementarnego świadczenia usług zgodnie z zasadą "one stop shop". Oznaczałoby to, że w jednym miejscu klient mógłby uzyskać zarówno poradę prawną, jak i np. informację o jej skutkach podatkowych. Miałby też swojego księgowego i — dlaczego nie? — doradcę inwestycyjnego. Warto przeanalizować doświadczenia wielu krajów. Generalnie, bardziej liberalne są kraje anglosaskie, kontynentalna Europa podchodzi do wszelkich nowinek bardziej konserwatywnie.

Jeśli prawnik pełni dziś rolę strażaka, to oznacza nie tylko niską świadomość prawną, ale także brak systemu wczesnego ostrzegania o nadchodzących problemach. Jak uruchomić taki mechanizm?

Prawnicy, a co dopiero zwykli obywatele i przedsiębiorcy mają poważne kłopoty ze śledzeniem wszystkich zmian w prawie. Liczba aktów prawnych, które niemal codziennie "wzbogacają" nasze prawodawstwo, jest nie do objęcia dla jednego człowieka. Nawet jeśli dysponuje elektroniczną bazą danych, a nie opasłymi tomami kolejnych ustaw. Można więc powiedzieć, że wyłania się nowa prawnicza kompetencja. W niektórych firmach już są specjalne działy — nieprawne w powszechnym rozumieniu — których podstawowym zadaniem jest śledzenie zmian legislacyjnych i dopasowywanie struktury i działalności korporacji do tych zmian.

Socjologowie mówią, że świadomość prawna społeczeństwa jest niska. Podziela pan tę opinię?

Tak. I od razu dodam, że nasz samorząd poczynił już istotne kroki, aby ten stan zmienić. Przygotowaliśmy program "Skuteczne prawo". Obejmuje on kompleksowe działania, jakie mają doprowadzić do tego, by wszyscy, także przedsiębiorcy, byli pełnoprawnymi beneficjentami państwa prawa. Budowanie świadomości prawnej musi się zacząć już w szkole średniej. Młody człowiek, kończąc ją, musi wiedzieć, co to jest prawo karne i cywilne, mieć świadomość swoich praw konsumenckich. Pozwoliłoby to nie tylko ukazać możliwości dochodzenia swoich praw w ramach systemu sprawiedliwości. Przede wszystkim dałoby świadomość swoich uprawnień i podmiotowości.

Domyślam się, że taka edukacja byłaby kontynuowana na studiach prawniczych.

Mamy świadomość, że te studia nie przygotowują do wykonywania prawniczych zawodów. Za mało na nich praktyki. Potrzebne jest wprowadzenie do programu nauki wykonywania prostych czynności prawniczych, które pozwolą magistrom prawa — tuż po ukończeniu uczelni — na udzielanie porad prawnych. A także na poszerzenie rynku usług prawnych o tych prawników, którzy zajmowaliby się, zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, sprawami mniejszej wagi, niewymagającymi występowania przed sądem. Wprowadzenie takiego rozwiązania pozwoliłoby na uporządkowanie rynku usług prawnych, który — biorąc pod uwagę także niską świadomość prawną Polaków — powszechnie wydaje się bardzo skomplikowany.

Obchodziliśmy niedawno "Dzień mediacji". A statystyki są nieubłagane: tylko niewielki odsetek spraw rozwiązuje się w drodze negocjacji i mediacji. To polska specyfika?

Niestety, tak. Ale to się będzie zmieniało. Negocjacje, a jeśli się nie powiodą — to mediacje — są nie tylko nową kompetencją prawników, ale przede wszystkim dają szansę szybkiego i taniego rozwiązywania sporów, które w działalności gospodarczej są przecież nie do uniknięcia. Dziś — co musi dziwić — rynek nie docenia takich prawników i jest skłonny płacić im mniej niż prawnikom występującym w sądach. Wiele zależy tu od przedsiębiorców. Jeśli chcą, aby było taniej i szybciej, powinni szukać pozasądowych sposobów rozwiązywania sporów. To sprawi, że zwiększy się ich konkurencyjność na rynku. Świat już to wie. W sądzie w Getyndze około 90 proc. spraw rozwiązuje się bez udziału sądu, lecz za pomocą mediacji. Szybko, niekiedy w kilka godzin. I taniej.

Tym bardziej że koszty wpi-sów sądowych w naszym kraju należą do najwyższych w Europie. Może być taniej?

Powinno. Na ten problem zwróciliśmy uwagę w "Skutecznym prawie". Doskonale rozumiem potrzeby budżetu, ale wysoki poziom kosztów sądowych oznacza trudności w dostępie do wymiaru sprawiedliwości. Dlatego wysokość tych opłat musi się zmienić. Dostęp do wymiaru sprawiedliwości to także możliwość korzystania z informacji prawnych. Dzisiejsze możliwości technologiczne sprawiają, że nic nie stoi na przeszkodzie, by państwo zagwarantowało każdemu z nas swobodny dostęp — drogą elektroniczną — do podstawowych aktów prawnych Ustawowy obowiązek ich publikowania wydaje się dziś niezbędnym minimum w państwie prawa.

Jak będzie wyglądał rynek usług prawnych w przyszłości?

Postęp technologiczny i standaryzacja usług prawnych spowodują w bliższej lub dalszej przyszłości, że popyt na standardowe, szyte na miarę usługi prawne znacznie się zmniejszy. Być może dziś jeszcze jesteśmy w fazie, w której kupujemy cały gotowy garnitur, ale już jutro będziemy kupować osobno spodnie, marynarkę, koszule i dobierać odpowiedni krawat. Czyli: część usług zlecimy kancelarii adwokackiej czy radcowskiej, inną taniej firmie prawniczej i umówimy się na spotkanie z mediatorem. Zadania wykonywane przez prawników przybiorą postać pakietów, które będą realizowane przez różne podmioty. Z wykorzystaniem outsourcingu, offshoringu czy homesourcingu.

Czego życzy pan nowemu ministrowi sprawiedliwo-ści?

Przede wszystkim tego, co nie udało się czterem poprzednim: wprowadzenia regulacji dotyczących pomocy prawnej dla ubogich. Są bardzo

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PB

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu