Brakuje inżynierów, programistów i… hydraulików

opublikowano: 20-08-2019, 22:00

Jak kawa nie wyklucza herbaty, tak digilitalizacja nie wypiera z rynku pracowników fizycznych.

Żyjemy w czasach transformacji cyfrowej. Nic więc dziwnego, że ciągle rośnie popyt na programistów, analityków, inżynierów i wykładowców technologii IT. Ale w Polsce rozchwytywani są także hydraulicy, elektrycy i montażyści, bo wielu przedstawicieli tych zawodów wyjechało za granicę — wynika z najnowszego raportu OTTO Work Force. Zrealizowane przez tę agencję pośrednictwapracy badanie wskazuje, że kandydatom brakuje głównie kompetencji specjalistycznych, analitycznych i cyfrowych. Ich piętą achillesową są również umiejętności pracy zespołowej i działania w środowiskach międzykulturowych.

Największe problemy ze znalezieniem odpowiednich fachowców mają duże firmy. Z drugiej strony przedsiębiorstwa te dysponują największymi budżetami na programy motywacyjne. Sęk w tym, że nie uwzględniają one potrzeb poszczególnych osób. Pracownicy są przyzwyczajeni do otrzymywania kart sportowych i dodatkowej opiekimedycznej — oferuje je już prawie połowa polskich firm (49 proc.). Równie powszechne są dodatkowe ubezpieczenia grupowe (46 proc.). Mało który pracodawca daje zatrudnionym możliwość wyboru bonusów.

— Dodatki pozapłacowe stają się standardem, przez co tracą moc przyciągania i zatrzymywania w firmie osób o pożądanych kwalifikacjach. Jeżeli świadczenia mają być jednym z czynników decydujących o wyborze miejsca zatrudnienia, powinny być dopasowane do zindywidualizowanych oczekiwań pracowników — komentuje Tomasz Dudek, dyrektor zarządzający OTTO Work Force.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu