Bramownice znikną z polskich dróg

opublikowano: 11-09-2019, 22:00

Jest koncepcja nowego systemu poboru opłat drogowych, a wdrożenie zaplanowano za niespełna 1,5 roku. Prace już tr wają, ale nie wiadomo, ile będzie kosztowała całość

Komitet sterujący, w którego skład wchodzą m.in. minister infrastruktury, minister cyfryzacji, główny inspektor transportu drogowego i dyrektor Instytutu Łączności, przyjął koncepcję budowy Nowego Krajowego Systemu Poboru Opłat (NKSPO) oraz harmonogram przetargów na konkretne zadania, umożliwiające budowę nowego systemu poboru opłat.

Dzięki budowie nowego systemu państwo chce mieć pełna
kontrolę nad zawartymi w nim informacjami oraz możliwość elastycznej rozbudowy.
Za jego budowę odpowiada Główny Inspektorat Transportu Drogowego, któremu szefuje
Alvin Gajadhur (z lewej). Od ponad roku dyrektorem biura Krajowego Systemu
Poboru Opłat jest Tomasz Prarat, który wcześniej pracował w Kapschu. Koncepcję
stworzył Instytut Łączności kierowany przez Jerzego Żurka (z prawej).
Wyświetl galerię [1/2]

WALKA Z CZASEM:

Dzięki budowie nowego systemu państwo chce mieć pełna kontrolę nad zawartymi w nim informacjami oraz możliwość elastycznej rozbudowy. Za jego budowę odpowiada Główny Inspektorat Transportu Drogowego, któremu szefuje Alvin Gajadhur (z lewej). Od ponad roku dyrektorem biura Krajowego Systemu Poboru Opłat jest Tomasz Prarat, który wcześniej pracował w Kapschu. Koncepcję stworzył Instytut Łączności kierowany przez Jerzego Żurka (z prawej). Fot. WM

— Zakładany termin wdrożenia systemu to luty 2021 r. Prace prowadzimy w taki sposób, żeby udało się tego terminu dotrzymać — mówi Anita Oleksiak, zastępca głównego inspektora transportu drogowego.

Koncepcję nowego systemu przygotował podległy Ministerstwu Cyfryzacji Instytut Łączności (IŁ). Na mocy rozporządzenia wydanego w sierpniu przez Ministerstwo Infrastruktury instytut został też wyznaczony do opracowania dokumentacji technicznej wysokopoziomowej. Niedawno między IŁ a Głównym Inspektoratem Transportu Drogowego (GITD) została podpisana umowa w tej sprawie opiewająca na 7,6 mln zł.

Nowe rozwiązanie ma bazować na systemie SENT, który IŁ opracował wcześniej dla Ministerstwa Finansów. To system rejestracji i monitorowania przewozu tzw. towarów wrażliwych (m.in. paliwa silnikowe, biodiesel, oleje smarowe), który został stworzony w ramach uszczelniania systemu podatkowego, aby zapobiegać wyłudzeniom podatku VAT. System będzie się opierał na technologii satelitarnej. Zostaną w nim wykorzystane tzw. wirtualne bramownice — autorskie rozwiązanie IŁ.

Kontrola informacji

Wiele komponentów nowego systemu ma być wytworzonych przez GITD i IŁ.

— IŁ będzie realizował głównie prace związane z budową systemu centralnego, natomiast cały ciężar budowy systemu spocznie na GITD. Tylko niektóre moduły, których jest około 30, będą realizowane w formie przetargów. Prace nad nimi już się toczą — mówi Alvin Gajadhur, główny inspektor transportu drogowego.

GITD już rozpoczął kilka dialogów technicznych poprzedzających ogłoszenie przetargów. Od zewnętrznych dostawców poza niezbędnymi licencjami i sprzętem GITD planuje zamówić komponent komunikacji,centrum przetwarzania danych, łączność i transmisję, komponent obsługi użytkownika czy sieć dystrybucji. IŁ twierdzi, że sporo prac zostało już wykonanych. Wdrożył prototypy podstawowych modułów, zostały one uruchomione na dedykowanej infrastrukturze testowej i wykonano testy tych prototypów. Wśród nich m.in. moduł ratingu, który wylicza opłatę.

— Interfejs wejściowy został tak opracowany, aby był uniwersalny, żebyśmy mogli stosować urządzenia różnych producentów w różnych formach. Głównym założeniem naszych prac była pełna kontrola nad informacjami w systemie oraz pełne bezpieczeństwo danych. Architektura systemu została tak skonstruowana, aby była w pełni skalowalna — mówi Jerzy Żurek, dyrektor Instytutu Łączności.

Nowy system na początku ma zostać wdrożony na odcinkach dróg, na których funkcjonuje obecny system obejmujący 3,66 tys. km dróg. System ma być gotowy do stosunkowo łatwego rozszerzania o kolejne odcinki płatne. Przedstawiciele GITD i IŁ nie podają szacunkowych kosztów budowy nowego systemu. Z rozmów z nimi wynika, że nie jest też znany szczegółowy zakres prac. Biorąc pod uwagę skalę systemu i udział podmiotów zewnętrznych, termin wyznaczony na luty 2021 r. wydaje się dość wymagający. Wykonawca obecnego systemu, Kapsch, na zbudowanie systemu miał osiem miesięcy od podpisania umowy, ale miał doświadczenie z budowy podobnych systemów m.in. w Austrii, Czechach i Szwajcarii. W pierwszej fazie budowy systemu w Polsce zostało nim objęte około 1,6 tys. dróg.

Zagraniczne serwery

Państwo skupia się na budowie nowego systemu, tymczasem nie milkną echa raportu NIK ws. przejęcia kontroli nad obecnym, który nie był pochlebny dla oceny tego procesu. Niedawno w Sejmie kwestia ta była przedmiotem obrad komisji infrastruktury, na której pojawiły się kwestie stawiające w nowym świetle proces przejmowania i kondycję obecnego systemu, za pomocą którego państwo pobiera około 5,4 mln zł opłat dziennie. Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury dziękował wszystkim instytucjom i osobom zaangażowanym w przejęcie systemu.

— Chciałem podziękować firmie Kapsch, która lojalnie realizuje zadania wynikające z faktu, że w 2017 r. system był całkowicie przestarzały. Podstawowe systemy informatyczne nie miały już żadnego wsparcia ich twórców. O tym trzeba pamiętać. Można było zastąpić operatora innym, ale nikt, nie tylko w Polsce, w Europie i poza nią, nie dawał żadnej gwarancji, że system nie rozsypie się następnego dnia. I to jest powód, dla którego firma Kapsch dalej nadzoruje jądro tego systemu — powiedział minister.

Dalej padły słowa, które wprawiły w osłupienie wiele osób, szczególnie specjalistów IT i od bezpieczeństwa.

— Jądro systemu jest instalowane na serwerach poza granicami kraju. Nie chciałbym wzbudzać napięcia i mówić gdzie i na których kontynentach. Dziękuję firmie Kapsch, że dla utrzymania własnego wizerunku zdecydowała się na zarządzanie jądrem systemu, czyli czymś, czego nikt nie był w stanie przejąć — powiedział minister.

Czy jądro systemu, który przetwarza wrażliwe dane m.in. o ruchu pojazdów po kraju, faktycznie znajduje się na serwerach poza naszym krajem?

— To by było niewytłumaczalne. Tam są przecież bezcenne dane pod względem gospodarczym, śledczym, karnym itd. — mówi jeden z ekspertów.

Inna kwestia to jak służby mogłyby dopuścić do sytuacji braku kontroli nad tak wrażliwymi danymi. Sprawdziliśmy. Serwery główne i zapasowe znajdują się w Polsce. Dlaczego więc minister powiedział w Sejmie inaczej? Ministerstwo Infrastruktury od piątku nie odpowiedziało na nasze pytania w tej sprawie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Suteniec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu