Branża konopna w Polsce ma pod górkę

Wielu przewiduje wiążący się z milionowymi zyskami rozwój branży konopnej w Polsce, jednak w realizacji celu może przeszkodzić nieprecyzyjne prawo.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie aspekty działalności konopnej dotyka niejednoznaczne prawo
  • jak przedsiębiorcy radzą sobie z niespójną legislacją
  • jakie działania doradzają biznesom prawnicy
  • jakie są największe polskie spółki z branży konopnej

Branża konopna w Polsce ma pod górkę

  • Mikołaj Śmiłowski
opublikowano: 05-09-2021, 20:00

Wielu przewiduje wiążący się z milionowymi zyskami rozwój branży konopnej w Polsce, jednak w realizacji celu może przeszkodzić nieprecyzyjne prawo.

W Polsce konopie najczęściej wykorzystuje się w branży medycznej i przemysłowej. Od kilku lat legalnie można kupić m.in. leki na padaczkę oparte na olejku CBD uzyskanym z kwiatu konopi. Branża medyczna korzysta z szeregu procedur, które w ścisły sposób regulują rynek farmaceutyczny. Każda firma musi uzyskać zezwolenia, przeszkolić personel i posiadać infrastrukturę dostosowaną do rygorystycznych zasad.

W przypadku podmiotów zajmujących się działalnością w obrębie marihuany nieleczniczej tych procedur jest mniej, co wcale jednak nie oznacza, że przedsiębiorcy cieszą się większą swobodą. Labocanna oraz Cannabis Poland, notowane na NewConnect spółki zajmujące produkcją i sprzedażą wyrobów konopnych (ich kapitalizacja sięga- odpowiednio - 15 i 54 mln zł), w II kwartale odnotowały straty przy stosunkowo niskich przychodach. Ich akcjonariusze muszą uzbroić się w cierpliwość, gdyż rozwój biznesów konopnych w Polsce ogranicza nieprecyzyjne prawo i częsta niewiedza wśród pracowników administracji państwowej. Temat ten został poruszony podczas konferencji Kanabiz, która odbyła się 26 sierpnia 2021 r. w Warszawie.

Problemy od samego początku

Aby uzyskać jakiekolwiek przetwory, takie jak susz czy olej, kluczowe jest pozyskanie możliwie najlepszej jakości surowców rolnych. Według danych “Polityka Insight” zdecydowana większość z nich trafia do polskich przedsiębiorców z eksportu. Polscy rolnicy ze względu na bardzo złożony proces zarówno pod względem technicznym i prawnym, bardzo wolno przekonują się do upraw konopi siewnych. Główna obawa dotyczy spowolnienia lub całkowitego zatrzymanie sprzedaży ze względu na niejasności co do limitu THC w surowcu.

Polskie prawo pozwala na uprawę konopi przemysłowych o zawartości THC mniejszej niż 0,2 proc. w przeliczeniu na suchą masę. Brak jednak jednoznacznej informacji co do tej zawartości w wyrobach pochodnych, uzyskanych po ścięciu rośliny, takich jak ziarna. Patrząc na orzeczenia sądów administracyjnych z ostatnich lat przyjęto, że zarówno w produktach pochodnych, jak i przetworzonych stężenie THC musi wynosić bezwzględnie 0 proc. Właściciele upraw często otrzymują kary, które po zażaleniu zazwyczaj są podtrzymywane, jednak zdarzają się przypadki, kiedy grzywny można uniknąć.

- GIS nie zawsze trzyma się kurczowo przyjętej zasady “totalnego zera”, często powołuje się na bazę referencyjną 0,2 proc. Wszystko tak naprawdę zależy od urzędnika. Jeśli jednak nałoży on karę na przedsiębiorcę, sądy prawie zawsze ją podtrzymują, mimo tej niejasności co do dozwolonej zawartości - mówi Anna Wiktorow-Bojska, prawniczka z NGL Legal.

Tego typu problemy bardzo często odstraszają polskich plantatorów, dla których przewidywane zyski nie są wystarczająco wysokie, aby zrekompensować ryzyko kar i sądowych batalii. To faworyzuje zagranicznych rolników, którym sprzyja zarówno prawo, jak i infrastruktura. Przez to surowiec importowany do Polski często posiada wyłącznie certyfikat API i jest gorszej jakości niż uprawiane w Polsce rośliny z certyfikatem GMP.

Ramie w ramie z prawnikami

Niejednoznaczne rozumienie prawa względem zawartości THC odstrasza również potencjalnych przedsiębiorców z branży oraz skutecznie utrudnia działalność tym, którzy już prowadzą biznes. Powszechną praktyką jest zatrzymanie towaru przetworzonego, takiego jak ekstrakt czy susz w celu przebadania go pod względem zawartości substancji psychoaktywnych. Wyniki badań opierają się na indywidualnym dla danego urzędnika rozumieniu prawa, przez co działalność przedsiębiorcy narażona jest na dodatkowe koszty w postaci kar. Jednak głównym problemem jest dla nich sam fakt zatrzymania towaru, który potrafi przekroczyć półtora roku.

- Kilku naszych klientów spotkało się z zatrzymaniem suszu CBD. Jednemu obiecano szybką procedurę, a otrzymał swój produkt po półtora roku. Inny bezpośrednio po zatrzymaniu towaru złożył zażalenie. Nie zostało ono rozpatrzone, ale z tego względu, że prokuratura zwróciła mu towar jeszcze przed terminem rozpoznania zażalenia. Większość naszych zażaleń rozpatrywał sąd, który stwierdzał za każdym razem, że czynności zatrzymania były zbyt daleko idące - sześciu urzędników naszło naszego klienta około piątej rano, aby zarekwirować mu cały posiadany w domu towar - mówi Michał Gregorczyk, prawnik z Kancelarii Prawnej KHG.

Oprócz fizycznego zatrzymania towaru częstą praktyką wobec przetworów konopnych zawierających CBD i przeznaczonych do spożycia jest zatwierdzenie ich zdatności w świetle prawa dotyczącego tzw. nowej żywności. W 2017 r. produkty zawierające kannabinoidy zostały wpisane do katalogu “Novel Food” zatwierdzonego przez Unię Europejską, co wiąże się z kosztownymi i długotrwałymi procesami rejestracyjnymi, które nie gwarantują pozytywnego rozpatrzenia. Status ten powoduje również pewne komplikacje w kwestii możliwości reklamy produktów. Często wykorzystywane w marketingu produktów konopnych stwierdzenia o wartości prozdrowotnej i odżywczej - takie jak pomoc w walce z danym schorzeniem lub poprawa samopoczucia - są nielegalne ze względu na status samego surowca.

Weź udział w warsztacie “Suplementy diety w praktyce i prawie” >>

Przechodzące proces zatwierdzenia i weryfikacji produkty nie mogą być spożywane, sprzedawane i reklamowane, co nie zwalnia jednak ich posiadaczy od akcyzy. Większość przedsiębiorców otrzymuje wiążącą informację akcyzową, w które nie ma jednak kwoty, jaką zobligowani są zapłacić. Maksymalnie jest to 32,05 proc. ceny detalicznej produktu.

- Na produkty, których nie można sprzedawać ani nawet spożywać, rząd nałożył wysoki podatek akcyzowy, co jest nieścisłością prawną. Pisaliśmy odwołania do urzędów, jednak urzędnicy nigdy nie odnieśli się do tej kwestii. Wszyscy nasi klienci są zdecydowani iść do sądu wojewódzkiego lub administracyjnego, by złożyć pozwy i zaskarżyć prawną zgodność tej akcyzy - mówi Klaudia Zadworna, prawnik z Kancelarii Prawnej KHG.

W kwestii podatkowej emocje przedsiębiorców budzi również stawka VAT, która różni się w zależności od interpretacji. Na susz konopny najczęściej spotykaną stawką jest 8 proc., jednak zdarzają się sytuacje, w których wynosi ona nawet 23 proc. Ponadto może się ona zmieniać co roku, a jedynym gwarantem stabilności opłaty jest wiążąca informacja stawkowa.

- Kluczowe w biznesie konopnym jest związać się z kancelarią prawną, gdyż bez jej wsparcia ciężko prowadzić ten biznes na wysokim poziomie - przyznaje Damian Olędzki, prezes firmy Hempking.

POLSKIE SPÓŁKI Z BRANŻY WYROBÓW KONOPNYCH

Labocanna

Według strategii na lata 2021-25 spółka ma stać się grupą ekologiczną składającą się z firm koncentrujących działalność na segmentach rynku konopnego. Cel ten ma zostać osiągnięty poprzez akwizycje i współpracę z innymi firmami z branży. W marcu 2021 r. Labocanna kupiła 20 proc. udziałów w Medican Campus. Nawiązała również współpracę z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu i Collegium Medicum w Bydgoszczy. W II kwartale 2021 r. Labocanna osiągnęła 100 tys. zł przychodów, uzyskanych po trwającej kilka kwartałów zmianie strategii związanej z zaprzestaniem produkcji i inwestycją w podmioty z branży konopnej. Wynik z działalności w tym okresie wyniósł 15 tys. zł.

Hemp & Health

Spółka zapowiedziała rozkręcenie działalności polegającej na wykorzystaniu konopi w produkcji przemysłowej i medycznej. Obecnie skupiła się jednak na produkcji i dystrybucji testów na koronawirusa. Spośród projektów zapowiedzianych w 2020 r. oprócz sprzedaży testów spółce udało się zrealizować plan objęcia 50 proc. udziałów w AliveHealth. Większość planów nie została jednak zrealizowana. Przychody w II kwartale 2021 r. wyniosły 1,2 mln zł przy zysku z działalności operacyjnej 213 tys. zł.

Cannabis Poland

Notowana na NewConnect spółka zajmuje się produkcją oraz sprzedażą wyrobów konopnych i przyrządów do ich stosowania. Posiada kilka marek, pod którymi dystrybuuje swoje produkty na stronie internetowej oraz za pośrednictwem popularnych sklepów online. W kwietniu 2021 r. został zaakceptowany plan przejęcia spółki Vapem przez Cannabis Poland. Przejmowana spółka dotychczas zajmowała się sprzedażą waporyzatorów. Przychody netto spółki w II kwartale 2021 r. wyniosły 151 tys. zł, a strata netto 182 tys. zł.

Alba Konopie

Zajmująca się produkcją wyrobów konopnych firma posiada 47 ha ziemi. Uzyskany z upraw roślin susz wykorzystuje na potrzeby produkcji własnej wyrobów oraz sprzedaje innym podmiotom. Oleje, herbaty i kapsułki produkowane przez spółkę trafiają do polskich sklepów oraz aptek. Susz sprzedawany innym firmom przeznaczony jest pod ekstrakcję, np. Browar Tenczynek używa go do produkcji piwa oraz wódki. W lipcu odbyły się zapisy na akcje spółki w formie kampanii crowdfundingowej. Cel 2,4 mln zł został osiągnięty, a zebrane pieniądze pójdą na modernizację centrum produkcyjno-logistycznego, zakup maszyn rolniczych, rozwój technologii dronowych oraz ekspansję do USA.

W ostatnim czasie po kapitał w drodze emisji crowdfundingowej sięgały Freedom Farms, CanPoland oraz Kombinat Konopny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.