BRE na dobre wyleczył się z foreksu

Dawid Tokarz, Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 22-09-2008, 01:24

Dziś bank nie podjąłby współpracy z  Interbrokiem. Prezes Mariusz Grendowicz twierdzi jednak, że  roszczenia klientów spółki są bezzasadne.

Mariusz Grendowicz bez ogródek przyznaje, że jako nowy prezes za jeden z głównych celów uznaje poprawę wizerunku BRE Banku. Mocno nadszarpniętego - przede wszystkim wynikami audytu wewnętrznego w sprawie Interbroka, spółki z rynku kontraktów walutowych (tzw. forex), która z wielkim hukiem upadła wiosną 2007 r. Ujawniony w "PB" dokument zarzuca pracownikom banku, że podczas współpracy z Interbrokiem popełniali poważne błędy.

By uniknąć podobnych sytuacji, szef BRE Banku wydał dwie instrukcje, dotyczące przyjmowania i wręczania prezentów oraz przede wszystkim konfliktu interesów.

- Każda relacja biznesowa czy własnościowa pracownika z klientem powinna być formalnie zgłoszona przełożonym. Sam powiadomiłem radę nadzorczą, że zasiadam w organach nadzoru dwóch spółek korzystających z naszych usług i dlatego wyłączam się z podejmowania jakichkolwiek decyzji w ich sprawach - mówi prezes.

Przyznaje, że w świetle nowych uregulowań przypadek Interbroka, gdzie cztery osoby z kierownictwa banku były jego klientami, należałoby uznać za konflikt interesów. Zapewnia, że wszystkie zalecenia wynikające z audytu zostały wykonane.

Największe zastrzeżenia klientów Interbroka budzi to, że BRE Bank prowadził rachunki inwestycyjne spółki, która nie miała licencji maklerskiej. To dlatego dziś chcą odszkodowań. Mariusz Grendowicz uznaje ich żądania (chodzi o 140 mln zł) za bezzasadne.

- Banki nie mają prawnego obowiązku weryfikacji, czy ich klienci posiadają ważne zezwolenia na prowadzenie działalności. To obowiązek organów nadzoru - tłumaczy prezes BRE Banku.

Mimo to po sprawie Interbroka bank zlecił audyt firm znajdujących się na tzw. liś-cie ostrzeżeń publicznych Komisji Nadzoru Finansowego i zakończył współpracę ze wszystkimi, które nie przedstawiły zezwoleń. Chodziło o kilka spółek. Jedną z nich była opisywana przez "PB" Digit Serve: inna spółka foreksowa, za którą stoi znany z afery Art-B Bogusław Bagsik.

Jak jeszcze BRE Bank chce uniknąć kolejnych, po WGI, Interbroku, Netforex, Digit Serve, nieuczciwych klientów?  Co ze strategią poprzedniego zarządu, zgodnie z którą, o tej porze roku bank powinien już działać na Węgrzech, w Rumunii, Wielkiej Brytanii i szykować się na Niemcy? Dowiesz się z poniedziałkowego „Pulsu Biznesu”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz, Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy