Brexit na kursie bezumownym

opublikowano: 18-10-2020, 22:00

Rada Europejska (RE), zbiorowa głowa Unii Europejskiej (UE), to najważniejszy organ decyzyjny wspólnoty.

Prezydenci/premierzy są zgodni, że ich obecność przy owalnym stole w brukselskim gmachu Europa zdecydowanie podnosi efektywność debaty w stosunku do przemawiania z ekranów. Dlatego po przerwie wymuszonej przez koronawirusa już trzeci szczyt RE odbył się zwyczajnie. Ten z 15-16 października miał jednak wyjątkowego pecha. Objętego kwarantanną premiera Mateusza Morawieckiego reprezentował czeski kolega Andrej Babiš, w drugim dniu musiała wyjechać także fińska premier Sanna Marin, która powierzyła zastępstwo szwedzkiemu sąsiadowi Stefānowi Löfvenowi. Podobnie nagle opuściła szczyt Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej (KE), nie uczestniczył szef dyplomacji Josep Borrell. Na dodatek wyjechał przed czasem, choć z powodów niewirusowych, irlandzki premier Micheal Martin. Kadrowy pomór podpowiada, że następny szczyt RE 10-11 grudnia może mieć formułę hybrydową — z punktu widzenia każdego państwa korzystniejsze jest przecież przekazanie stanowiska awaryjnie z ekranu, niż przez pośrednika.

Andrej Babiš tym razem wypowiadał się w imieniu nie tylko Czech, lecz awaryjnie także Polski.
Forum

Niezależnie od problemów proceduralnych, RE ma znacznie większe z decyzyjnością. Z powodu jednomyślnego przyjmowania przez 27 równych stanem — od ogromnych Niemiec po maleńką Maltę — podmiotów konkluzje RE zawsze pisane są na okrągło, żeby wszyscy prezydenci/premierzy w przekazach krajowych mogli odtrąbić sukces. Ale akurat te z 16 października są wyjątkowo miałkie. Na przykład w sprawie COVID-19 unijna głowa mogła wyłącznie wezwać „Radę UE, KE i państwa członkowskie do kontynuowania starań w zakresie ogólnej koordynacji (…), zwłaszcza w odniesieniu do przepisów dotyczących kwarantanny (…) oraz tymczasowego ograniczenia innych niż niezbędne podróży do UE”. Poza tym podkreśliła „potrzebę solidnej procedury wydawania zezwoleń i monitorowania, potrzebę budowania zdolności w zakresie szczepień w UE oraz sprawiedliwego i przystępnego cenowo dostępu do szczepionek”. To święte słowa, ale realnie we wspólnocie prowadzonych jest 27 antyepidemicznych polityk, często niespójnych m.in. na granicznych stykach.

Obszarem największej jednomyślności państw UE jest prawne finalizowanie brexitu. Wszyscy trzymają sztamę z Irlandią, która walczy o utrzymanie miękkiego statusu granicy wewnątrz wyspy z brytyjską Irlandią Północną. Jednak wobec twardej postawy premiera Borisa Johnsona unijne szczyty coraz bardziej bezradnie rozkładają ręce. Fragmenty najnowszych konkluzji brzmią: „RE potwierdza zdecydowaną wolę UE, by wypracować jak najbliższe partnerstwo ze Zjednoczonym Królestwem”, ale zarazem „apeluje do państw członkowskich, instytucji UE i wszystkich zainteresowanych stron, by zintensyfikowały prace nad przygotowaniem i gotowością na wszystkich szczeblach i na każdą ewentualność, w tym na brak porozumienia, oraz zwraca się do KE, by w odpowiednim terminie rozważyła jednostronne i ograniczone w czasie środki awaryjne, które leżą w interesie UE”. To ostatnie zdanie jest bardzo pesymistyczne, ale wreszcie realne — pierwszy raz w konkluzjach RE tak mocno zapisano prognozę, że ostateczny unijno-brytyjski rozwód w noc sylwestrową 2020/21 odbędzie się bez porozumienia, czyli na dziko. W weekend już po szczycie RE brytyjski negocjator David Frost przekazał swojemu unijnemu odpowiednikowi Michelowi Barnierowi, by ten nie przyjeżdżał do Londynu w celu przełamania impasu w rozmowach handlowych. Chyba już nie ma po co…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane