Browar Zabrze: do 11 razy sztuka

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2003-06-27 00:00

W 10. przetargu znowu nie udało się wyłonić inwestora dla Browaru Zabrze.

Żaden inwestor nie złożył oferty w kolejnym, dziesiątym już, przetargu na sprzedaż Browaru Zabrze. Nie stanęła do niego także spółka, którą specjalnie w tym celu mieli zawiązać pracownicy browaru. Nie powstała, bo prezydent miasta odmówił poręczenia kredytu.

— Mógł jednak o tym powiedzieć w styczniu, a nie na kilka tygodni przed terminem powołania spółki — uważa Zbigniew Suliga, syndyk browaru.

Okazuje się, że pracownicy zebrali zbyt mały kapitał, aby prezydent mógł się zaangażować.

— Pracownicy zebrali tylko 3 mln zł, a oczekiwali poręczenia kredytu pięć razy większego — mówi Kazimierz Krzyśków, rzecznik prezydenta Zabrza.

Nie potrafi jednak powiedzieć, ile dokładnie powinni zebrać przyszli udziałowcy spółki.

Pracownicy nie rezygnują z projektu.

— Szukamy innego poręczyciela — zapewnia Jan Sztyngierski, przedstawiciel załogi.

Syndyk zapowiada więc kolejny przetarg.

— Może gdyby cena była niższa niż 15 mln zł, znaleźliby się chętni. W połowie lipca rada wierzycieli zdecyduje, czy ją obniżyć. Poprzednio nie godziła się na to — mówi Zbigniew Suliga.

Stary dług Zabrza wynosi 67 mln zł, ale nabywca nie będzie go przejmował. W I kwartale tego roku sprzedaż browaru, który zatrudnia 180 osób, zwiększyła się o 16 proc. w stosunku do okresu sprzed roku. Urząd skarbowy otrzymał 5 mln zł, a Skarb Państwa 80 mln zł z tytułu akcyzy i VAT.