Browary przed ścianą

Rafał Fabisiak
13-08-2010, 00:00

Rok 2009 był najgorszym dla branży piwowarskiej od lat. Koniunktura raczej nie poprawi się szybko.

Rynek piwa nie będzie się już rozwijał tak szybko jak dotąd

Rok 2009 był najgorszym dla branży piwowarskiej od lat. Koniunktura raczej nie poprawi się szybko.

Piwo pod względem wartości sprzedaży wciąż góruje nad innymi napojami alkoholowymi i ma 51,2 proc. udziału w ich rynku — wynika z danych AC Nielsen za okres od lutego 2008 do stycznia 2009 r. Rynek ten rósł regularnie od 1997 r. Jednak 2009 r. był dla browarów najgorszy od 20 lat. Między innymi kryzys spowodował spadek konsumpcji, a sprzedaż zmalała o 10,1 proc. w stosunku do 2008 r. Poziom konsumpcji obniżył się do 85 litrów na mieszkańca kraju rocznie (w 2008 — 94 litry). Browary sprzedały w 2009 r. 32,2 mln hl piwa, gdy rok wcześniej 35,8 mln hl. Duży wpływ na rynek miało też podniesienie akcyzy do 13,6 proc. w marcu 2009 r.

Jak mówi Paweł Kwiatkowski, rzecznik prasowy Kompanii Piwowarskiej, rynek ma długofalowe szanse na wzrost, ale w najbliższym czasie może nastąpić dalszy spadek sprzedaży albo — w najlepszym razie — jego zahamowanie. Tegoroczna chłodna wiosna, okres żałoby, potem ulewy i powodzie, a wreszcie chłodny początek lata sprawiły, że branża straciła sporo w stosunku do ubiegłego roku i nie jest pewne, czy — mimo późniejszych upałów — uda się te starty odrobić.

— Mimo trudnego roku branża jest stabilna. W 2009 r. znaczenie głównych marek utrzymało się na poziomie zbliżonym do roku ubieglego. Jednak rynek się nasyca. Prawdopodobnie nie będzie się już rozwijał w takim tempie jak wcześniej. Mówi się, że spożycie 95 litrów na jednego mieszkańca rocznie jest granicą, którą ciężko będzie przekroczyć — tłumaczy Norbert Filiński z Nielsena.

Trzej liderzy

W udziale producentów w rynku nie ma wielkich zmian. Karty wciąż rozdają: Kompania Piwowarska, Grupa Żywiec i Carlsberg Polska, które łącznie kontrolują około 85 proc. rynku piwa w Polsce. Producenci nie podają swoich udziałów od początku tego roku. W wyniku rozbieżności z danymi GUS nie są w stanie określić tego wskaźnika. Czekają na korektę danych.

Na najlepszej pozycji jest Kompania Piwowarska, która od kilku lat skutecznie umacnia się na pozycji lidera z 42,9-procentowym udziałem w rynku na koniec 2009 r. Grupa Żywiec miała 33 proc., a Carlsberg 13,6 proc.

Jak może wyglądać najbliższa przyszłość browarów?

— Każda firma będzie realizowała własną wizję rynku. Będzie to dość ciekawy okres. Myślę, że browary będą z coraz większą pieczołowitością się przyglądały niszom, regionom, poszczególnym kanałom sprzedaży, by lepiej wykorzystać szanse na wypracowywania dobrych wyników przy zmniejszającej się wartości sprzedaży. Branża piwowarska będzie zmuszona przeobrazić się, aby zwiększyć zainteresowanie konsumentów. W którym kierunku pójdą te przeobrażenia, trudno powiedzieć, ale wyobrażam sobie, że na przykład obok konserwatywnych, typowo męskich marek piwa, branża zwróci się w stronę innowacji, aby pozyskać osoby, które zmniejszyły konsumpcję piwa lub np. kobiety, które wciąż piją w Polsce relatywnie mniej niż za granicą — ocenia Paweł Kwiatkowski.

Niewiadoma

Na rynku napojów bezalkoholowych kryzys spowodował, że producenci zaczęli szukać nisz produktowych. Czy w przypadku branży piwowarskiej również browary zmienią strategię?

— Z pewnością chętniej niż kiedyś współpracują z sieciami dyskontowymi. Prawdopodobnie będą też próbowały swoich sił w niszach lub starały się pozyskiwać więcej konsumentów z grup, które piją mało piwa — przewiduje Norbert Filiński.

Po raz pierwszy — w wyniku kryzysu — firmy piwowarskie zaczęły różnicować swoje strategie. Dotąd działały niemal identycznie, tzn. wykorzystywały silne wzrosty wartości sprzedaży. Teraz, wobec słabnącego popytu, muszą wymyślić własną drogę na osiąganie optymalnych wyników.

Jak mówi Paweł Kwiatkowski, nowych, wyraźnie się zarysowujących tendencji nie widać. Owszem, pojawiły się eksperymenty na ograniczoną skalę — stąd sprowadzane z zagranicy lub produkowane w kraju ciekawostki (piwa pszeniczne, mieszanki smakowe, pomniejsze innowacje w opakowaniach: wytłaczane puszki, tzw. dekor na butelkach czy opakowanie typu PET).

Mniej, ale lepiej

Inna jest sytuacja małych i średnich browarów. Chociaż ich udział w rynku jest niewielki, radzą sobie dobrze. Zdaniem Marka Skrętnego, dyrektora ds. marketingu Browaru Amber, spadek sprzedaży piwa w Polsce w ubiegłym roku dotknął głównie duże koncerny. I przy dużym udziale w rynku można statystyki odczytywać właśnie jako spadek zainteresowania bursztynowym napojem. Ale, według Marka Skrętnego, to mylne wrażenie. Twierdzi nawet, że od kilku lat rośnie zainteresowanie produktami, które powstają w browarze Amber w Bielkówku pod Gdańskiem.

— Nie staramy się za wszelką cenę konkurować z wielkimi koncernami produkującymi piwa masowe z wykorzystaniem technologii "high gravity". Nasze moce produkcyjne, które wynoszą 200 tysięcy hektolitrów piwa rocznie, pozwalają nam na staranną kontrolę procesu powstawania piwa od warzenia do rozlewania do butelek, puszek lub beczek — dodaje Marek Skrętny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Branża spożywcza / Browary przed ścianą