Brudne 25 mln zł

Dawid Tokarz
opublikowano: 09-01-2007, 00:00

Także dzięki „PB” skarb państwa może odzyskać ponad 13 mln zł! Byłby to polski rekord w walce z praniem brudnych pieniędzy.

Do krakowskiego sądu wpłynął właśnie akt oskarżenia przeciwko tajemniczemu Januszowi K., inwalidzie, oficjalnie utrzymującemu się z renty wysokości 1 tys. zł. Śledczy zarzucili mu wypranie prawie 25 mln zł!

Z pomocą „Pulsu”

Już rok temu „PB” ujawnił, że krakowska prokuratura zablokowała majątek Janusza K., wart ponad 13 mln zł. Opisaliśmy wtedy powiązania rencisty z krakowską firmą Code (wielokrotnie przez nas opisywana spółka, w którą PZU Życie i Totalizator Sportowy wpompowały ponad 100 mln zł) i tzw. sprawą Grzegorza Wieczerzaka.

Śledztwo zaczęło się od zawiadomienia Generalnego Inspektora Informacji Finansowej (GIIF), który śledzi w Polsce podejrzane transakcje na rynku finansowym. Do doniesienia GIIF załączył kilka tekstów „PB”, w których opisaliśmy szereg dziwnych wydarzeń wokół CMG Development, czyli spółki zależnej Code, której prezesem i właścicielem w latach 2001- -04 był Janusz K.

Klasyka prania

W czerwcu 2004 r. sprzedał on udziały w CMG za 24,6 mln zł warszawskiej firmie Consulting Plus. I to właśnie część pieniędzy pochodzących z tej transakcji udało się zablokować organom ścigania (około 11,6 mln zł oraz apartament w Juracie, na którym ustanowiono hipotekę wartą 2 mln zł). Podejrzenie wzbudziło to, że Janusz K. miał zachowywać się w sposób klasyczny dla prania brudnych pieniędzy: zaczął dzielić je na mniejsze kwoty i przelewać na inne konta (należące do niego i członków rodziny). Aż 2,5 mln zł wyjął też z kasy banku w gotówce!

— Na skierowanie aktu oskarżenia zdecydowaliśmy się po tym, jak powołani przez nas biegli —eksperci od prania pieniędzy: prof. Emil Pływaczewski i dr Wojciech Filipkowski potwierdzili jednoznacznie, że Janusz K. podejmował czynności zmierzające do udaremnienia lub znacznego utrudnienia stwierdzenia przestępczego pochodzenia tych 24,6 mln zł. To znaczy, że dopuścił się prania brudnych pieniędzy — wyjaśnia Hubert Wontek z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Zdaniem prokuratury, przestępstwami bazowymi było samo utworzenie CMG przez szefa Code, Marka Gila (prokuratura warszawska w innym śledztwie zarzuca mu, że zrobił to, by udaremnienić zaspokojenie wierzycieli Code), oraz rzekome umorzenie udziałów w CMG, do którego nigdy nie doszło (Janusz K. ma z tego tytułu zarzut działania na szkodę CMG).

Słup czy milioner?

Zeznając Janusz K. zapewniał, że tylko sygnował transakcje wokół CMG, a decydujący głos należał do innych, m.in. szefa Code. Nie podał jednak żadnych dowodów na potwierdzenie swoich zeznań. Dlatego akt oskarżenia dotyczy tylko jego.

Co na to Marek Gil? Od kilku lat nie chce rozmawiać z „PB”. Grzegorz Wieczerzak zapewnia z kolei, że w ogóle nie kojarzy Janusza K.

Jego postać jest ciekawa. W latach 80. zajmował się nielegalną wymianą walut i miał problemy z prawem, a po 1989 r. otworzył jeden z pierwszych kantorów w Krakowie. Wycofał się z tego biznesu po tym, jak w głośnym napadzie został obrabowany.

— Nie ma pewności, że Janusz K. był tylko słupem. Co prawda oficjalnie od kilku lat z żoną i córką utrzymują się z niskich rent, ale funkcjonariusze CBŚ jeszcze w latach 90. wyceniali jego majątek na około 100 mln zł. Wtedy handlował nieruchomościami, wykazując przed fiskusem dochód ponad 4 mln zł — mówi nasz informator, zbliżony do śledztwa.

O tym, że Janusz K. nie ma problemów finansowych, może świadczyć fakt, że będzie bronić go aż trzech adwokatów, w tym szef Naczelnej Rady Adwokackiej Stanisław Rymar i inny bardzo znany warszawski prawnik Jerzy Jamka. Jeśli nie uda im się przekonać sądu do niewinności swego klienta, skarb państwa odzyska pierwsze duże pieniądze, związane z tzw. aferą PZU Życie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu