Bruksela łagodniejsza dla przemysłu

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2014-01-23 00:00

Komisja Europejska próbuje pogodzić ochronę klimatu z przemysłem. Nasz rząd uważa jej propozycje za „enigmatyczne”

Kryzys zmienił podejście do kwestii klimatycznych. Z opublikowanego w środę 22.01.2014 r.  przez Komisję Europejską pakietu dokumentów, które zawierają propozycje celów w tym obszarze, przebija rosnąca troska o konkurencyjność przemysłu unijnych gospodarek.

— Nie musimy wybierać pomiędzy troską o klimat a troską o rozwój naszych gospodarek. Można to inteligentnie połączyć — zapewniał Jose Barroso, przewodniczący Komisji Europejskiej. Dlatego komisja nie ograniczyła się do ogłoszenia zestawu trzech celów na 2030 r., obejmujących gazy cieplarniane (cel to redukcja ich emisji o 40 proc.), udział energii ze źródeł odnawialnych (cel to 27 proc.) oraz efektywność energetyczną (cel będzie dopiero wyliczany). Dołączyła do tego jeszcze m.in. raport o cenach energii w Unii Europejskiej oraz komentarz, w którym ponagla państwa członkowskie do „odnowy przemysłu w Europie”. Ponadto złagodziła podejście do wydobycia gazu z łupków.

— Kilka lat temu głównym celem w dokumentach dotyczących polityki klimatycznej Unii Europejskiej było przeciwdziałanie podniesieniu globalnej temperatury o więcej niż 2 stopnie. Teraz jest mowa przede wszystkim o energetyce, niezależności i konkurencyjności — zauważył Marcin Korolec, pełnomocnik polskiego rządu ds. klimatu.

Ogłoszone dokumenty i tak uznał jednak za „enigmatyczne”, stanowiące jedynie „głos w dyskusji”. O tym, czy ten głos się przebije, zadecydują najbliższe miesiące. 20 i 21 marca zajmie się nimi Rada Europejska, po czym w maju nastąpi wyborcze przetasowanie parlamentu i organów wykonawczych Unii Europejskiej. To oznacza, że o polityce klimatycznej zadecydują nowi politycy europejscy dopiero pod koniec 2014 r.

Ambitny cel dla CO 2…

To, o ile UE ma zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych w stosunku do poziomu z 1990 r., jest od lat centralnym punktem europejskiej polityki klimatycznej. Bruksela o tę redukcję walczy, bo widzi związek pomiędzy wielkością emisji a ocieplaniem się klimatu czy też zachorowalnością ludzi (a zatem i kosztami leczenia). Cel na 2020 r. zakłada, że emisje spadną o 20 proc., a ogłoszona wczoraj nowa propozycja na 2030 r. mówi o celu redukcyjnym na poziomie 40 proc. To cel wiążący, czyli obowiązkowy dla wszystkich krajów członkowskich. To zbyt ambitne — zakrzyknęła od razu polska energetyka, która opiera się dziś przede wszystkim na węglu, a więc jest najbardziej wrażliwa na europejską politykę w obszarze emisji.
— To cel trudny i raczej nierealny do osiągnięcia. Doprowadzi do ucieczki przemysłu poza Unię Europejską — uważa Andrzej Kania, dyrektor Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej, reprezentującego największe polskie firmy energetyczne (PGE, Tauron, Eneę, Energę).
— Podnoszenie celu redukcyjnego w zakresie CO 2 do 40 proc. jest co najmniej przedwczesne — zwłaszcza że dotychczasowa polityka klimatyczna UE nie przyniosła oczekiwanego efektu naśladownictwa ze strony naszych głównych globalnych konkurentów — zauważa europoseł Konrad Szymański z PiS.

…mniej ambitny dla OZE

Widać zmianę w podejściu Unii Europejskiej do energii odnawialnej. Nowy cel, opisujący udział energii odnawialnej w ogólnej strukturze produkcji energii w Unii Europejskiej w 2030 r., to 27 proc. — czyli tylko o 7 pkt proc. więcej niż w 2020 r. Na dodatek nie jest wiążący dla poszczególnych krajów członkowskich, bo dotyczy całej Unii jako obszaru. Komisarz Gunther Oettinger podkreślał też wczoraj, że komisja przygląda się systemom wsparcia energii odnawialnej funkcjonującym w poszczególnych krajach.
— OZE trzeba wspierać, ale obecnie odbywa się to przy zbyt dużych kosztach — zauważył Gunther Oettinger. Marcin Korolec, pełnomocnik rządu ds. klimatycznych, ocenił wczoraj, że wzrost celu dla OZE nie jest „tak znaczny”. Za mało ambitny uważa go natomiast Grzegorz Wiśniewski, szef Instytutu Energetyki Odnawialnej, think tanku analizującego sektor OZE.
— To cel na tyle niemobilizujący, że nie daje nadziei na rozwój OZE i dalszy szybki spadek kosztów produkcji w tym sektorze. Z drugiej strony, koszt dostępu do paliw kopalnych, np. węgla, stale rośnie. Nowy cel, mało ambitny i niewiążący, zaowocuje więc jedynie trwałym wzrostem kosztów produkcji energii, zwłaszcza w takich krajach jak Polska — uważa Grzegorz Wiśniewski.

Efektywność energetyczna pod lupą

W celach klimatycznych na 2020 r. efektywność energetyczna zajmowała ważne miejsce, choć w praktyce mierzyć ją jest trudno. Był jednak cel — 20 proc. Nowego na razie nie ma. Zanim Komisja go ogłosi, chce przeanalizować efekty dotychczasowych działań. Polska od dawna proponuje położenie większego nacisku na efektywność energetyczną, a mniejszego na redukcję emisji i rozwój OZE. Dlatego Marcin Korolec narzekał wczoraj, w imieniu polskiego rządu, na brak wyraźnych „odniesień do efektywności energetycznej” w propozycjach Komisji Europejskiej.
— Efektywność energetyczna to zadanie doraźne dla firm i zwykłych ludzi, podczas gdy za cele długookresowe w zakresie transormacji energetyki, utożsamiane z OZE czy znaczącą redukcją CO 2, odpowiadają rządy. Nic dziwnego, że niektóre rządy wolą stawiać na to pierwsze i stopniowo przerzucać koszty na obywateli — zauważa Grzegorz Wiśniewski z IEO.

System ETS do reformy

Wśród propozycji komisji legislacyjny charakter miały tylko te dotyczące reformy systemu handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla. Niskie ceny uprawnień są nadal solą w oku europejskich urzędników. A przemysł, w tym polski, boi się ich wzrostu. Nowa propozycja komisji mówi m.in. o utworzeniu rezerwy stabilności rynkowej, która miałaby zlikwidować problem nadpodaży uprawnień.
— Pomysł ma na razie tylko status propozycji, więc wiele jeszcze może się wydarzyć. W krótkim okresie nie będzie widać mocnego wpływu na ceny uprawnień, widoczne może być natomiast zainteresowanie tym rynkiem ze strony instytucji finansowych, dla których zaangażowanie Komisji Europejskiej może oznaczać obniżenie ryzyka inwestowania. W dłuższym okresie, jeśli rzeczywiście dojdzie do stopniowego zmniejszania nadwyżki uprawnień, ceny powinny rosnąć — uważa Juliusz Preś, członek zarządu DM Consus.

Luźniej o łupkach

Zmianę podejścia komisji do łupków polski rząd uważa za swój wielki sukces dyplomatyczny. Z Wielką Brytanią u boku udało się nam przeforsować zastąpienie wiążących regulacji dla tego sektora zaleceniami, głównie o charakterze środowiskowym. Innymi słowy, nic na siłę. Za 18 miesięcy komisja sprawdzi jednak, czy zalecenia cokolwiek dały, i być może zaostrzy podejście. Polscy inwestorzy łupkowi są zadowoleni.
— Proces poszukiwań i wydobycia powinien być regulowany na poziomie krajowym — uważa Marcin Zięba, szef OPPPW, organizacji zrzeszającej firmy poszukujące gazu z łupków w Polsce.

Ceny energii za wysokie

Po raz pierwszy przedstawiliśmy raport o kosztach i cenach energii. Wynika z niego, że np. gaz jest trzy- -cztery razy droższy w UE niż w USA, a energia elektryczna jest u nas dwa razy droższa — mówił wczoraj komisarz Gunther Oettinger.
To ważna zmiana w podejściu komisji, bo w raporcie jest m.in. konstatacja, że rosnące ceny energii w Europie można ograniczyć za pomocą „racjonalnej polityki w dziedzinie klimatu”. Jest też mowa o tym, że europejski przemysł przenosi się poza granice Unii. Widać, że eurourzędnicy zaczęli słuchać przemysłu.
— Główną nowością w podejściu komisji jest to, że mówi o transformacji energetyki, a nie o klimacie — uważa Marcin Korolec.