Budowlane yes, yes, yes

Anna Pronińska
06-09-2007, 08:33

Rynek może odetchnąć. I to głęboko. Udało się uniknąć katastrofy i perturbacji na rynku mieszkaniowym.

Nareszcie. Na tę informację rynek czekał dwa lata. W środę Sejm, rzutem na taśmę, jednogłośnie przyjął nowelizację ustawy o podatku VAT. Od 1 stycznia 2008 r. preferencyjny 7-procentowy VAT obejmie nowe mieszkania o powierzchni do 150 mkw. oraz domy jednorodzinne do 300 mkw., kupowane od deweloperów i spółdzielni mieszkaniowych. Gdyby nie doszło do zmian, stawka VAT wyniosłaby 22 proc.

Zatrzymana katastrofa
— Nie spadło nam z nieba złote runo. Po prostu nareszcie mamy normalność. Skandalem jest dopuszczenie do sytuacji, że wszystko wisiało na włosku — mówi Jacek Bielecki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

— Udało nam się uniknąć katastrofy. Bez tej ustawy w ostatnich miesiącach roku mielibyśmy wielki boom na mieszkania, a potem wielką posuchę. Skutkiem byłyby wielkie perturbacje na rynku — dodaje Paweł Majtkowski z firmy doradczej Expander.

7-procentową stawkę VAT zachowają od nowego roku również remonty domów i mieszkań. Ustawa bezterminowo przedłuża także możliwość odzyskania części wydatków na materiały budowlane, ponoszonych przez osoby budujące domy systemem gospodarczym.

Uwaga na Senat
Zdaniem ekspertów, decyzja Sejmu oznacza same plusy dla rynku nieruchomości.

— Na rynku zapanuje spokój. Koniunktura potrwa i będzie można pewniej planować inwestycje. Do tej pory deweloperzy mieli trudność z określaniem biznesplanów, a klienci nie wiedzieli, czy nie będą musieli zapłacić o 15 proc. więcej — mówi Marcin Jańczuk, ekspert z agencji nieruchomości Polanowscy.

Dotąd deweloperzy, podpisując umowy przedwstępne z klientami, zastrzegali możliwość wzrostu cen w przypadku wprowadzenia 22-procentowego VAT.

— Teraz nie będą mogli z tego korzystać. Sami natomiast będą znać szczegóły podatkowe inwestycji i dzięki temu lepiej zaplanują ich budżety — podkreśla Marcin Jańczuk.

Według Jerzego Zdrzałki, prezesa JW Construction, wyższy VAT spowodowałby znaczny wzrost kosztów dla inwestorów.

— Decyzja Sejmu likwiduje niepewność na rynku. Sytuacja jest klarowniejsza — przekonuje Jerzy Zdrzałka.

Wtóruje mu Jarosław Szanajca, prezes Dom Development.

— Niewiele się zmieni, ponieważ rynek liczył na to, że w tym roku ta sprawa będzie uregulowana. Nie było paniki. Ceny mieszkań będą rosły powoli przez rok-dwa lata o kilka procent rocznie. W I kwartale tego roku zwiększyły się o 8-9 proc., a w drugim — o 1,6 proc. — mówi Jarosław Szanajca.

Ustawa trafi teraz do Senatu.

— I dlatego chciałbym przestrzec przed euforią. Jeśli senatorowie wniosą poprawki, to projekt wróci do Sejmu, który może już nie obradować. Wówczas ustawa pójdzie do kosza — mówi Ryszard Kowalski, prezes Związku Pracodawców-Producentów Materiałów dla Budownictwa.

Według biura prasowego Senatu, ustawa trafi jeszcze do Komisji Gospodarki, a 13 września zajmie się nią Senat, który może obradować aż do momentu powołania nowej izby.
Puls Biznesu wyd. 2428, s. 6

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Budowlane yes, yes, yes